Aniu, dziękuję za życzenia siły i zdrowia, bo mój ogród rzeczywiście jest bardzo trudno ogarnąć, bardzo mi się one przydadzą. Wiosna jest dla mnie ogromnie pracowita, wieczorem jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły na forum. Chciałabym tu bywać częściej. Widzę już jednak światełko w tunelu .
Aniu, czy mogę być dumna jeszcze tego nie wiem ale jestem na pewno jestem bardzo szczęśliwa w swoim ogrodzie.
Dla Ciebie różyczki, wiem że je bardzo kochasz.
Karolino, świdośliwa jesienią jest żółto pomarańczowa, liście niestety bardzo szybko opadają.
Niedługo będą owoce to pokażę.
Sekretu uprawy piwonii nie posiadam żadnego. Ziemia w ogrodzie tak jak w tytule, dołki zaprawione kompostem i ziemią gliniastą dla przytrzymania wilgoci. Jesienią troszkę wapniowego nawozu a wiosną troszkę wieloskładnikowego. Niezbyt dużo, bo czytałam, że nie lubi przenawożenia. Na zimę okrywam igliwiem i agrowłókniną, doświadczyłam już, że u mnie pąki przemarzają (-35 ). Rosną dość wolno, na wielkie krzaki trzeba będzie poczekać. Wszystkie rosną na słonecznym miejscu.
Ta jest zawsze najbardziej ukwiecona, inne skromniejsze.
moim zdaniem to bardzo zły czas na pezesadzanie bo właśnie młode przyrosty wypuszczaja ale jeśli musisz to przesadz tylko bardzo dużo trzeba podlewacJak na takie małe krzaczki to one maja dośc duze bryły korzeniowe chyba ze rośnie tam krótko i nie zdazył sie rozrosnąc..Różowa to właściwie tylko kermesine mogę polecic jest najodporniejsza.A rh różowy to Fantastica lub Ann Lindsay jeśli nie ma byc wysoki lub najbardziej mrozoodporne Haaga lub Hlliki ale one już wyższe sa.Opryskiwałam Confidorem i Karate,.Nie obydwoma na raz ale mam dużo krzaków wiec trzy opakowania musiałam zużyc .Miłego dnia Kasiu.
Przykro bardzo, jak ktoś bliski odchodzi...cóż poradzić...
Czym pryskałaś Bogdziu rodusie i azalie? I tak przy okazji : czy mogę teraz, po kwitnieniu wysadzić azalię japońską? Chciałabym ją przywieźć Bogusi ... nie jest jeszcze wielka. Jak to najlepiej zrobić? One nie mają chyba głęboko korzeni?
To ta czerwona krechą zaznaczona.
I czy możesz jakąś japońską polecić różową, obficie kwitnącą i mrozoodporną na to miejsce?
Tam mam jeszcze zdychającego rododendrona z boku (nie widać go)...jakiego tam posadzić na jego miejsce? Też jakiś w różu, albo z różem, na słońce i żeby nie był bardzo ogromny?
Agnieszko, Aniu - monte jest wreszcie grusza Chanticler
Przezimowała bardzo dobrze, nawet troszkę kwitła. Ma około 4m wysokości ale korona bardzo wąziutka, mam nadzieję, że jak się zadomowi to rozwinie skrzydła. Na zdjęciu widać jakie ma spore przyrosty.
Jesienią utrzymuje bardzo długo liście.
Czekam na taki efekt jak przy szkółce Hajdrowskich.