Wiesz co, na dzisiejszym porannym obchodzie coś tam jednak pstryknęłam telefonem
Tak naprawdę, to chyba jednak nie szaroburość mi przeszkadza, tylko kilka rzeczy, które odbierają przyjemność oglądania tego co zostało. Ostatnio wiecznie nie ścięta trawa, za długa i bałaganiarska. Mężaty ostatnio wiecznie na wyjazdach, jak wraca to pada deszcz, ja na traktorek nie wsiądę, a najbliższa perspektywa koszenia przesunęła się właśnie o kolejne 2 tygodnie...Oby się przed większymi przymrozkami i ulewami udało... Druga wkurzająca mnie rzecz, to brak liści na drzewach. Korony mają jeszcze na tyle małe, ze nie przesłaniają nic, wszędzie widzę domy, niby zerkam na ogród, ale nie mogę wzroku na nim skupić.
No, ale dość marudzenia, kilka szerszych kadrów wstawiam
Liście ostały się już tylko na grabach, z drugiej strony domu już łyso, dobrze, że tuje takie wysokie.
Docelowe cięcie robię wiosną, tak jak wszyscy. Teraz przycinałam tylko te żółte słomkowe końcówki, bo czasem mokry śnieg pokłada kępy stipy. Niektórzy związują stipy, ale mnie nie chce się w to bawić.
Po przycięciu wyglądają mniej więcej tak jak na zdjęciu.
Nie będę już zanudzać różanką w tym sezonie ale chcę tylko pokazać jak wyszło z drobną kompostowaną korą Jestem zadowolona. Zakończyłam grubsze prace, zostały tylko liście na bieżąco.
Zimą będę planować rabatę brzozową i powiększenie tarasu. Chciałabym wczesną wiosną ruszyć z pracami, aby więcej odpoczywać w pełni sezonu Mam nadzieję, że pomożecie w rozkminkach
Już ostatnie w tym sezonie. Dzisiaj powiazalam trawy jeszcze rozplenice zostały. Dzisiaj dosyć ładna pogoda, ale po wczorajszym deszczu liście mokre nie można było wydmuchać
Metasekwoje
Górka i pień dosyć spory. Puściłam bluszcz ładnie się pnie