Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "img"

Blaski i cienie nowego życia 17:59, 05 kwi 2013


Dołączył: 10 lip 2012
Posty: 22439
Do góry
Dziewczyny dzięki za sugestie bukszpanowe. Basia ma rację...co roku po rochę i będzie

A ja wreszcie zrobiłam fotki moich wysiewów....rzodkiewka już po 4 dniach wzeszła
mam pomidory, paprykę,
kilka sałat i rzodkiewek- a pierwsze wiosenne dni


A to Irenko hortensja pnąca i badylki winogrona- cholera mnie bierze że winogrona nie ma jak posadzić

Warzywniki w skrzyniach, pojemnikach 17:42, 05 kwi 2013


Dołączył: 06 sie 2012
Posty: 10477
Do góry
Witajcie

Skręciłam sobie dziś podwyższoną rabatkę.
Zamówiłam deski w składzie drewna, oheblowano mi je przycięto.
Rabatka jest 1m n a1m i na 36 cm wysoka.

Drewno było z żywicą, nieprzyjemnie skręcać.

Jakie powinno być, suche, wysezonowane?????????????????????
Bo chcę jeszcze 1 lub 2 takie rabatki zrobić, może innej wysokości.
Nie będę dawać folii, zobaczę ile wytrzyma.

I pytanie o ziemię: nie ma nigdzie w sklepach kompostu, narazie swojego nie mam. Skąd go wziąć? Czy ziemia uniwersalna z worków będzie dobra? Jest też torf odkwaszony dostępny...



Usuną darń przed wbiciem skrzynki, czy nasypać ziemi na trawę?



Działka wkoło Lubczyka :) 17:39, 05 kwi 2013


Dołączył: 22 sty 2013
Posty: 8117
Do góry
Kasiek napisał(a)
Spokojnej nocy,kolorowych snow,usmiechnietego poranka


dzięki Kochana
noc była spokojna, choć krótka, śniło mi się, że urodziłam jeszcze jedną córę (byłam przeszczęśliwa), a poranek uśmiechnięty, bo piątek-weekendu początek

miłego wieczoru :*
Berberysy i liliowce pod stara gruszą ;-) 17:30, 05 kwi 2013


Dołączył: 05 kwi 2013
Posty: 3790
Do góry
Teraz może kilka słów skąd tytuł wątku.

Otóż kiedy kupiłam działkę w lipcu 2011 roku, była to 'ziemia niczyja'. Od lat leżała nieużytkowana, zarośnięta okropnie, pełna śmieci, starych cegieł, ze starą zrujnowaną oranżerią na środku.



To co było piękne w tym miejscu wtedy, to stare owocowe drzewa, jabłonki, śliwy, brzoskwinie i właśnie ta stara grusza.



Grusza i inne drzewa są nadal, bałagan stopniowo znikał



a ja planowałam co będzie dalej.
Grusza jest stara, ogromna, nadal owocuje, daje cień, jest centralnym punktem ogrodu. Berberysy i liliowce dopiero sadzę, ale trochę już jest.

A to co leży na ugorze, to moja mała winnica, która rok później wyglądała tak.


Rododendronowy ogród II. 17:29, 05 kwi 2013


Dołączył: 16 paź 2011
Posty: 58527
Do góry
asc napisał(a)


mysz nowa zadowolona



Mysz stara niezadowolona




Dobre. Dzięki
W cieniu - zacieniona 17:29, 05 kwi 2013


Dołączył: 22 wrz 2010
Posty: 19612
Do góry
Krasnokwiat Katarzyny ....przygotowuje się do startu...
Moja działka. 17:16, 05 kwi 2013


Dołączył: 22 wrz 2010
Posty: 19612
Do góry
Podoba mi się Twój szczawik,bardzo ładny kolor liści,mam zielony...wkleję,żeby wiosna szybciej do Ciebie i do nas zawitała...
Nasz ogród - Kasia i Tomek z Radkowa 17:10, 05 kwi 2013

Dołączył: 14 mar 2012
Posty: 508
Do góry
bacowa napisał(a)




Tomku co to za trawa po prawej stronie , ta kwitnąca , wysoka ?


To jest miskant chiński 'Kleine Fontane' - wczesna odmiana, bo zakwita już w sierpniu, dorasta do 1,5 m wysokości.
Nieopierzony działkowicz pozdrawia ze świętokrzyskiego 17:07, 05 kwi 2013

Dołączył: 14 mar 2013
Posty: 17
Do góry
Dzień dobry jestem miłośniczką roślin od zawsze wiele lat mieszkałam w mieście,ogród zastępowały mi kwiaty doniczkowe,nazbierało się ich kilkadziesiąt.Są też weteranki mające powyżej 30lat.Gdy przeprowadziliśmy się na wieś,dopiero się zaczęło nareszcie miałam ogród a w nim stare odmiany piwonii,floksów i innych roślin.



,uwielbiam nasturcję,marzy mi się ogród rustykalny

Spróbuję założyć wątek o przygodzie z ogrodem.
W cieniu drewnianego kościoła 17:02, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Patrzę na moją szklaną żardinierę. W tafli grubego szkła odbija się jak w lustrze wspomnienie o wizycie u Renaty, która dziewiętnastowieczny rytm wiejskiego życia przeniosła w wiek XX i XXI. Przeszłość tego domu jest miarą teraźniejszości i co zadziwiające w owej przeszłości odnajdują swoje miejsce ludzie młodzi zarażeni pasją Renaty…







W cieniu drewnianego kościoła 16:58, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry


(Szklane ozdoby do ogrodu)


(Fragment biblioteki)

Wystawy to tylko część bogatej działalności gospodarstwa. Renata uczy okoliczną młodzież pieczenia chleba według tradycyjnej receptury, gromadzi regionalny księgozbiór w języku polskim i niemieckim, a w najbliższym czasie planuje organizowanie warsztatów tradycyjnego rzemiosła oraz założenie ogródka zielarskiego i przywrócenie do życia starego sadu.
Kiedy wyjeżdżałam z Gottwaldówki patrzyły za mną bratków granatowe oczy…



W cieniu drewnianego kościoła 16:54, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Kiedy tu trafiłam w sali nad wozownią pokazano formy szklane Wernera Kaspara oraz akwarele jego żony Urszuli. Tradycje szklarskie były i są ciągle żywe na tej ziemi.
Wystawa była połączona ze sprzedażą, więc wyjechałam z Gottwaldówki z przepiękną, szklaną żardinierą…








A wcześniej Renata pokazywała w swojej oborze dorobek śląskiego, przedwojennego malarza i grafika Ericha Fuchsa, którego twórczość jest opowieścią o pracy i życiu ludu sudeckiego, a także kontemplacją górskiego pejzażu. Później była wystawa zatytułowana „Śląskie koronki z babcinego kufra”, pokaz kamionki bolesławieckiej oraz wystawa „Święci w szkle zaklęci” prezentująca prywatną kolekcję dewocyjnych obrazków na szkle, wykonywanych w ciągu XVIII-XIX w. w hucie szkła w Lasówce na Ziemi Kłodzkiej. Kolekcja pochodziła ze zbiorów małżonków Heidi i Fritza Helle. Wystawę zorganizowało Muzeum Śląskie w Görlitz, użyczając jej część Gottwaldówce.


W cieniu drewnianego kościoła 16:50, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry

(Pokoje w amfiladzie)


(Kłodzka ławka - można ją wynieść do ogrodu , nad nią kolekcja dzbanków)


("Lepszy pokój"- grzany tylko, gdy są w nim goście)
W cieniu drewnianego kościoła 16:45, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Jednak wróćmy do Renaty…
Przez jakiś czas pomagała córce w remoncie i prowadzeniu gospodarstwa „Skowronki”. Był to czas prób i doświadczeń. W końcu uznała, że ten etap trzeba zakończyć, bowiem dojrzewała w niej idea odtworzenia w jakimś opuszczonym gospodarstwie dawnej zagrody wiejskiej z jej tradycyjną architekturą, sprzętami, narzędziami rolniczymi i rzemieślniczymi oraz przyległym do niej ogródkiem, a także z miejscem na wystawy i zajęcia warsztatowe pozwalające poznać życie dawnej wsi kłodzkiej. To marzenie nie dawało spokoju i w końcu doprowadziło Renatę do Gottwaldówki.
Pora opisać to gospodarstwo, które wiosną zeszłego roku tak mnie oczarowało.
Jest to ogromna siedziba, założona na planie czworoboku. Składa się z osobnego domu mieszkalnego, stodoły i wozowni. Całość zamyka łukowa brama typowa dla wiejskiego budownictwa kłodczyzny. Za wielkimi, drewnianymi wrotami kryje się obszerny podwórzec, który opada w kierunku północnym. Tego typu „domiszcza” budowane pod koniec XIX wieku, powstawały pod wpływem rozwoju wielkiego przemysłu, oddziaływującego na charakter zabudowy kłodzkiej wsi. Budowano wówczas duże budynki mieszkalne oraz solidne, dobrze wyposażone budynki gospodarcze. Gottwaldówka jest tego świetnym przykładem. Dom mieszkalny posiada wysoki dach, który pierwotnie kryty był łupkiem kamiennym oraz użytkowe poddasze. Nieco później dobudowano do niego część wysuniętą na zewnątrz w stosunku do lica budynku. To w niej - według relacji wnuczki Gottwaldów - mieszkali dziadkowie. Na parterze domu znajdujemy obszerną kuchnię oraz pokoje w amfiladzie. Na wprost drzwi wejściowych, za sienią wchodzimy do tzw. lepszego pokoju. W sieni, w zagłębieniu znajduje się wielki piec chlebowy oraz przeróżne komórki i zakamarki pełne przedmiotów, które zatrzymały w sobie dawny czas. Podstawowym budulcem tego gospodarstwa są cegła, kamień oraz drewno
Renata od wielu lat gromadzi sprzęty, które znajdowały się w takich siedzibach. Jej poszukiwania wiodą przez zagrody chłopskie, giełdy staroci, jarmarki i różnego rodzaju rupieciarnie. Każdy zdobyty przedmiot otacza opieką, każdemu znajduje właściwe miejsce. Wnętrze domu mieszkalnego ciągle powstaje i zmienia się na oczach przybywających tu gości i turystów. A do Gottwaldówki ludzie ciągną, bowiem miejsce to ma niepowtarzalny klimat, który zawdzięcza osobowości Gospodyni. Każdego wędrowca Renata wita z otwartymi ramionami, każdego ugości, każdego oprowadzi po swoim obejściu. Jest co oglądać i naprawdę trudno oczy oderwać…
W oborze po remoncie powstała sala wystawowa, w której zachowano pierwotny charakter wnętrza. W części dachowej obory wygospodarowano kilka pokoi z łazienkami dla turystów. Stodołę z młockarnią i innymi starymi maszynami rolniczymi zachowano zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem. Wozownię, otwartą w kierunku podwórza, przeznaczono na pokaz maszyn rolniczych, uprzęży i wozów. W części strychowej Renata wykonała szereg otworów okiennych w dachu, które doświetlają wielkie pomieszczenie, przeznaczone również na wystawy, a w części na powstającą ciągle bibliotekę.
Od samego początku remontu i zagospodarowywania Gottwaldówki była ona miejscem spotkań, otwartym, żywym domem pełnym ludzi. Renata nie czekała na oficjalne zakończenie remontu. Nie będąc w stanie przewidzieć, kiedy prace podnoszące dom z ruiny dobiegną końca, szeroko otworzyła drzwi przed turystami i gośćmi. Kończyła kolejne pomieszczenia, a jednocześnie organizowała spotkania i wystawy oraz zabawy na dziedzińcu niejednokrotnie z ludową muzyka w tle. Te wszystkie spotkania zawsze były i są tematycznie związane ze Śląskiem i Ziemią Kłodzką.



(Renata pokazuje nam swój dom - kuchnia)


(Kłodzki piec kaflowy okolony ławą drewnianą)


(Stół, a nad nim ołtarzyk)
W cieniu drewnianego kościoła 16:40, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Początki miejscowości sięgają XIV w. W 1346 roku niemiecka nazwa Winckeldorf została zapisana w dokumentach króla Jana Luksemburskiego. Do wojny 30-letniej czynne były tu kopalnie rudy żelaza, ożywiające wieś pod względem gospodarczy i zapewniające pracę miejscowej ludności. Pod koniec XIX w. następuje powolne wyludnianie wsi, ale prawdziwy jej upadek przynoszą zmiany, które nastąpiły wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej. Wtedy wysiedlono ludność niemiecką. Gospodarstwa po Niemcach przejęli przesiedleńcy ze wschodnich terenów Polski, którzy wrzuceni w obcą kulturę gospodarowania, nie byli w stanie należycie zadbać zarówno o domy jak i ziemię. Nie potrafili oswoić tego obcego świata i ten świat zaczął się walić w gruzy, obrastał mchem i pokrzywami. Dziczały drzewa w sadach, znikały rośliny uprawiane w ogrodach, pola porastały trawą. Wieś zupełnie podupadła i po kilku latach liczyła zaledwie kilka gospodarstw, stała się miejscem zapomnianym przez Pana Boga i ludzi…Do takiej wsi trafiła Renata Paschilke i tu znalazła zniszczony, umierający dom wraz z budynkami gospodarczymi.
Renata urodziła się na Ziemi Kłodzkiej , w Trzebieszowicach (niem. Kunzendorf). Ojciec pochodził z Prus Wschodnich zaś matka z Górnego Śląska, ze wsi Kamień Wielki. Babcia, ze strony matki, mówiła piękną śląską gwarą, która na niemieckojęzycznych wnukach nie robiła żadnego wrażenia, wręcz wydawała się być śmiesznym, archaicznym językiem, Dzisiaj Renata żałuje, że była zbyt mała, by docenić skarb babcinej gwary. Rodzice pobrali się na Pomorzu. Na Ziemię Kłodzką przyjechali w poszukiwaniu pracy. W 1930 roku osiedli w Trzebieszowicach, by po paru latach przenieść się do Skrzynki (niem. Heizendorf). Tu mieszkali w mieszkaniu wynajętym w domu położonym obok kościoła i cmentarza. Renata tęskniła za domem z dużym ogrodem… Sąsiadką rodziny Paschilke, w tym samym domu była stara, samotna kobieta, opiekująca się kościołem i cmentarzem. Dla Renaty oraz jej rodzeństwa stała się Babcią. Odwdzięczając się za okazywaną im dobroć, dzieci pomagały tej przyszywanej Babci w pracy. Sadziły i pielęgnowały kwiaty na grobach oraz pomagały utrzymać porządek wokół kościoła. We wspomnieniach Renaty ten cmentarny „ogród” zamienił się w zaczarowany, gdzie wśród roślin błąkały się duchy i zjawy. To był czas beztroskiego dzieciństwa, które przerwała wojna. Rodzina ze względu na polską narodowość matki mogła po jej zakończeniu pozostać w Skrzynce. Dziewczynka rozpoczęła naukę w polskiej szkole od trzeciej klasy, nie znając zupełnie języka polskiego, co sprawiło, że czuła się ogromnie samotna i wyobcowana. Język niemiecki, którym mówiła biegle, uczynił ją obcą dla polskich rówieśników. Nie mając przyjaciół, z którymi mogłaby oddać się beztroskim zabawom, skazana na samotność, odkryła wnętrza opuszczonych, niemieckich domów Wędrowała po nich przyglądając się pozostawionym meblom, obrazom i wszelkim bibelotom. W tych pustych domach pochłaniała zostawione przez dawnych mieszkańców książki oraz czasopisma. To była pierwsza lekcja przeszłości regionu. Biblioteki tamtych domów wyposażyły ją w wiedzę o zwyczajach wiejskich, obrzędowości oraz panującej na Ziemi Kłodzkiej tradycji. Paradoksalnie czując się obca, dotarła do jądra tej ziemi i zrozumiała na czym polega jej niezwykłość. To wtedy, jak mówi, pokochała Kotlinę Kłodzką, jej pejzaż oraz kulturę materialną tak bardzo, że gdy po latach urodziła się jej córka Karina, Renata marzyła by studiowała etnografię. Ale dzieci rzadko realizują marzenia rodziców. Karina skończyła szkołę ogrodniczą w Pruszkowie, co nie przeszkodziło jej osiąść na Ziemi Kłodzkiej, gdzie w Gospodarstwie „Skowronki” prowadzi nie tylko agroturystykę ale i Izbę Regionalną wyposażoną w regionalne sprzęty i meble, jak choćby otwarty kredens na naczynia, ozdobiony koronkami, duży stół, a nad nim ołtarzyk oraz charakterystyczny dla tego regionu piec kaflowy z okalającą go ławą. W gospodarstwie Kariny można też spróbować potraw tradycyjnej kuchni kłodzkiej, a więc słynnego kłodzkiego nieba oraz drożdżowego placka z kruszonką. W Izbie Regionalnej odbywają się żywe lekcje historii, w które wpisuje się cykl zorganizowanych tu seminariów: „Ziemia Kłodzka - miejsce kultu maryjnego”, „Michał Klahr i jego dzieło”, „Śladami J. Wittiga”, ”Rośliny Ziemi Kłodzkiej”, „Pieczenie bagli - tradycyjnych ciasteczek postnych”, „Ziemia Kłodzka przez cztery pory roku”.



(Gospodarstwo "Skowronki" - dom Kariny)


("Skowronki" - na elewacji piękna róża kłodzka)
Rododendronowy ogród II. 16:37, 05 kwi 2013


Dołączył: 13 sty 2012
Posty: 50494
Do góry


mysz nowa zadowolona



Mysz stara niezadowolona


W cieniu drewnianego kościoła 16:36, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Gospodarstwo położone jest w Kątach Bystrzyckich, malowniczej wsi „wciśniętej” w dolinę otaczającego ją pasma Krowiarek. Wieś zachwyca spokojem oraz atmosferą zatrzymanego czasu, gdzie jedynie zegar barokowego kościoła zdaje się go odmierzać. Gdyby nie on, można by wjeżdżając do Kątów Bystrzyckich Gottwaldówka, zwana tak od nazwiska ostatnich powojennych właścicieli, położona jest w odnieść wrażenie, że trafiło się do bezczasowej, onirycznej, wręcz magicznej krainy. To wrażenie nie opuszcza mnie zresztą w wielu wsiach Kotliny Kłodzkiej.
Dzisiaj jest to wieś uroczo peryferyjna, choć jej historia oraz zabudowania zdają się owej peryferyjności przeczyć.



(Dom mieszkalny)


(Podwórzec z oborą)
Bajkowy ogród Weroniki 16:27, 05 kwi 2013


Dołączył: 09 sty 2012
Posty: 3203
Do góry
asc napisał(a)
Weronika z przyczyn zdrowotno-rodzinnych mam wszędzie zaległości... ale idzie ku lepszemu..... i częściej zajrzę.. na razie wpadam na szybko by poprawić psychikę.... najpierw wylew u psa, a potem poszło dalej po rodzinie..... oj wiosny trzeba.... będzie weselej...
Zakupy dobre na wszytko , ale na razie nawet do sklepu nie mam jak... wiec cieszę się Twoimi

Piownia chińska czy drzewiasta??? Zaraz pogooglam.. jak chińska to głowka pracuje jak sie urwac do sklepu lub kogoś poprosić o podskoczenie...


Aniu, piwonia chińska, Zawsze widziałam po ok.20zł a teraz taka tania. W innym ogrodniczym k Częstochowy była nawet za 6zł, ale nie kupiłam, bo myślałam, że za tania, żeby zakwitła...
Chciałabym Ci "poprawić psychikę", zanim żółta piwonia zakwitnie, moją różową. Trzymaj się.
W cieniu drewnianego kościoła 16:25, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Zima to czas opowieści, więc posłuchajcie o GOTTWALDÓWCE, domu położonym wśród pól i lasów, którego historię stare drzewa w sadzie szumią i o którym strumyk szemrze…
Ziemia Kłodzka „utkana” jest przedziwnymi domami. Niektóre umierają na naszych oczach, inne za sprawą zupełnie szalonych ludzi powstają jak feniks z popiołów. O tych ostatnich można powiedzieć, że mają szczęście, bo są kochane. Dom niekochany dziczeje i dość szybko przestaje być domem. Oswajanie ruiny, to zadanie dość trudne, o czym sama miałam okazję się przekonać, bo zrujnowane domy są nieufne i długo nie mogą uwierzyć, że oto znalazł się ktoś, kto od nowa potrafi go kochać. W tym specyficznym przypadku miłości do opuszczonego domu, głównie chodzi o to, że zaczyna się o niego dbać…


(Moja mama na drodze do Gttwaldówki)

(Wrota na podwórzec)

Kiedy w Wielki Czwartek ubiegłego roku trafiłam do Gottwaldówki, to w zasadzie od progu, lub może jeszcze podczas podejścia pod wielkie drewniane wrota prowadzące na obejście, poczułam jak wielką miłością pokochała to XIX-stowieczne gospodarstwo Renata Paschilke. Od 1989 roku systematycznie i z wielkim uporem, mając do dyspozycji niewielkie środki finansowe, ale za to z pomocą przyjaciół wspierających jej pasję, realizuje swoją ideę odbudowy i zagospodarowania Gottwaldówki. To coś na kształt programu, który sama wymyśliła głównie po to, by zostawić świadectwo tego, jak wyglądały przed wojną siedziby ludzkie wsi kłodzkiej.
W cieniu drewnianego kościoła 16:20, 05 kwi 2013


Dołączył: 31 maj 2011
Posty: 223
Do góry
Za oknem ciągle zima. Ogród śpi, a jeśli żyje to jedynie w wyobraźni i zeszłorocznych wspomnieniach...



Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies