Nasiona ośmiału przywiozłam kilka lat temu ze Szkocji. Potem ich nie zbierałam, ale co roku pojawiają się młode siewki pod koniec lata. W tym roku jest ich pełno, ale nie zdążyły zakwitnąć. Zastanawiam się, czy kilka nie wykopać i przechować w piwnicy do wiosny? Ciekawa roślina i pszczoły do niej ciągną. Życzę zdrówka.
U Ciebie poważne dyskusje o warzywniaku. Ja nie mam na niego czasu, ale mój tato bez warzyw się nie obejdzie. Tak więc i ja mam świeże warzywka ekologiczne. Rosną bezproblemowo - na wiosnę własny kompost, a potem zasilanie nawozem z pokrzywy (smród nie do zniesienia). A to warzywniak mojego znajomego Walijczyka.
Jolu szukam inspiracji bo mnie niemoc twórcza rozrywa - srebne parapety ok a co z tymi słomkami ?
jestem przed oknem w kuchni - nie myciem
W kuchennym oknie tylko szybki przetrę i ozdobami odwrócę uwagę od nie mytych ram
W zeszłym roku były gwiazdki ciasteczkowe ( ciasteczka gwiazdkowe?) a w tym będą prawdopodobnie słomkowe ozdoby na wstążkach ...Ale proces twórczy trwa więc nic nie jest pewne na 100% ...
Pięknie wyglądają te lampki na katalpie - i na innych krzokach też I strasznie ładny masz stół w domu
nie no Sebek ... foch ... a ja ... a ja ... tam w linii coca coli ??? ... stół ... !!! ... co za młodzież
No fiesz? Ja bym nie zauważył? Swojej przyszłej teściowej??? Przeczytałem jak o sobie poetycko wspomniałaś i stwierdziłem, że moje przypomnienie o Tobie będzie już....zbędne
Dziękuję za miłe przyjęcie
Mam na imię Magda - przepraszam, że się nie przedstawiłam .
Z Ewą - Pszczelarnią jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach i łączy nas wspólne myślenie o tym cudnym kawałku Ziemi, na której obie żyjemy i próbujemy ją oswajać dla siebie, ale też dla innych. Jej ogród, który tak pięknie się zmienia jest też dla mnie inspiracją do podjęcia próby zmiany mojego.
Mój ogród powstawał na iście wariackich papierach. Jak już napisałam wcześniej kupiliśmy ruinę domu, ze zrujnowanym podwórkiem i świadomością, że będziemy tu pracować do końca życia. Początkowo myśleliśmy, że będzie to letni dom, ale im bardziej teren zaczynał przypominać ludzkie obejście, a dom stawał się prawdziwym domem, tym trudniej było stąd wyjeżdżać. Nasze myśli błądziły wokół pomysłu, który pozwoliłby zostać tu na stałe. I którejś nocy, w cieple rozpalonego ogniska, wymyśliliśmy, że na tym naszym wzgórzu powstanie agroturystyka. Było to pięć lat temu. Tak więc od pięciu lat z mieszczuchów, zmieniliśmy się w ludzi, którzy żyją "na końcu świata".Wkomponowani w naturę uczymy się od niej jak być pokornym i jak jej nie przeszkadzać. Taki też miał być mój ogród - wkomponowany w pejzaż go otaczający, miał harmonizować, nie przeszkadzać. Wydaje mi się, że pomimo sadzenia na wariata wszystkiego, co mi w oko wpadło, jakoś obroniłam się przed "zmasakrowaniem" krajobrazu...
Ale sadziłam zbyt blisko, zbyt pochopnie, czasem bez pomysłu... tak, by nasze zrujnowane podwórko zaczęło przypominać miejsce dotknięte ludzką ręką... Mogłabym tak opowiadać w nieskończoność, więc może przerwę i coś pokażę
Tak to wyglądało osiemnaście lat temu...
Teraz pokażę jak dom jest położony..
Strona południowa
.
Strona zachodnia
I jeszcze jedno od zachodniej strony
To miejsce zauroczyło mnie najbardziej w Twoim ogrodzie. Widać, że w swojej branży jesteś profesjonalistą. Przeleciałm prawie cały wątek i jestem pod wrażeniem ogromu włożonej pracy i efektów. Ogród przepiękny. Miejsca z murkami pięknie dopracowane. Z czego są zrobione te murki, jakiś kamień łupany ale jaki?
I ja dzisiaj przejrzałam cały wątek. Też jestem pod wrażeniem Twoich ogrodowych dokonań.
A szczególnie tego zakątka.
Dzidka dziękuję bardzo, fajnie że Tobie się podoba, nie myślałem że ten zakątek będzie number one w moim ogrodzie.
Jest w nim kamień, woda, drewno i bujna roślinność.
I wyczuwa się, że wszystko to jest bardzo przemyślane.
w pudełeczku po serduszkach spróbuję zrobić dla ptaszków takie świąteczne serduszka - zaleję tłuszem
pokazałam to dziś mojej koleżance i spojrzała na mnie litościwie .... ale nie szkodzi