Iza, u Ciebie też rośnie wszystko jak na drożdżach I takie wszystko zdrowiótkie..... aż mi wstyd, że moje takie poczochrane...... ale u Ciebie w jakość, a u mnie w ilość... średnia dobra
Upsss znów matmą zaleciało
potem wyszło słoneczko ... przyjeżdżali kolejni ogrodowiczanie i każdy obowiązkowo gubił szczękę już przy katalpie a dopiero za nią staw - bo za nic tego oczkiem wodnym nie nazwę ... oczko to oczko a tam był staw ... no stawik może ... ...
patrząc przez begonie ... chyba
urocze otoczenie stawu już pokazano tyle razy, że ja poprzestanę na skalniaku ...
Uwazaj na bociany, lubia sie niespodziewanie do czlowieka przyczepic Nieraz bardzo skutecznie
KTO SIE POLAMAL???? CHYBA NIE ADASKO??? Adasiu, pozdrawiam
Adaśko zgięty w pół od niedzieli ... nie wiem może to w hołdzie dla ogrodu ... na boćki jakby za późno u mnie a za wcześnie u Nieletniej więc na pole klekotki ... co do koszulki to dziękuję ... nówka
Hej, to mam kolegę w biedzie! Bo ja zgięta od poprzedniej niedzieli! O małżonku szanownym tylko czytam od czasu (w samych superlatywach), nie miałam przyjemności, ale bardzo proszę pozdrowić! Połamaniec łączy się w bólu z drugim połamańcem!
Uwazaj na bociany, lubia sie niespodziewanie do czlowieka przyczepic Nieraz bardzo skutecznie
KTO SIE POLAMAL???? CHYBA NIE ADASKO??? Adasiu, pozdrawiam
Adaśko zgięty w pół od niedzieli ... nie wiem może to w hołdzie dla ogrodu ... na boćki jakby za późno u mnie a za wcześnie u Nieletniej więc na pole klekotki ... co do koszulki to dziękuję ... nówka
okropnie to wygląda - licze na Wasze sugestie co do zakrycia tego betonu. Myślałam o tawułach ''gold'' lub kosmosach. Z bukszpanów docelowo (nie wiem czy dożyję )mają być kolumny, które utworzą żywopłot.
Tutaj trzeba odkuć trochę tego betonu ( brukarzom należy się lanie za taką robotę )
koleje głównego poranka po części już powyżej opisałam ... chmury ... kis ... i Anna w biegu i przejęciu ... do punktu zero dociera Robert - Klamber (ja chyba sobie to tłumaczę) i Ania - Monteverde ... teraz ja w lekkiej panice bo Robert kiedyś tam orzeszkiem siem przeze mnie omal nie zadławił - co istnieje domniemanie zapamiętał tylko pytanie jak ? ... i Ania z nicka góra ... też nie wiadomo ...
Ania kochana ... ciepła ... bezpośrednia ... jak na osobę po całonocnej podróży energiczna ...
tu z dziewczynami ... wszystkie roześmiane
Robert ... pozwala sobie wcisnąć herbatę i pracuje ...
to może by tak wreszcie napisać coś tak w porządku jakimś ... bo mam w sobie emocji i obrazów na rok
drogą prowadziła nas tęcza ... to znak prawda ???... i na ten znak się zgodzę bo potem przyczepił się do nas bocian i tu powiem nie ... za późno stary
prowadził nas też "gips" jedyny pozytek dla mnie - głos Hołka ... dla małża ... bezstresowe dotarcie do celu ... ostatnia prosta lekko zakrzywiona no ale i tak byliśmy pierwsi ...
w tempie galopującego stada czterokopytnych Anna oprowadza nas po ogrodzie ... prędkość jak dla mnie miażdżąca ale hamuje ostro przed moim absolutnym oczarowaniem ... alejką kontemplacji jak ją sobie nazwałam ... a co ? ... w domu nie mam ... alejki ... z kontemplacją to różnie
tempo narzucone bo ciuchcia z Irenką właśnie dojeżdża a my mamy jeszcze 10 minut do dworca ... Anna załatwia to 10 w 5 i dobiegamy do drzwi idealnie na czas ... bez orkiestry ale i tak powitanie brawurowe ... z ciuchci wysiada Irenka ... ja w roli niespodzianki ... Ania szczęśliwa bo ma siostrę duchową ... na miejscu i niebezpieczeństwo, że pan maszynista zaszaleje i wywiezie nam Irenkę w stepy akermańskie zażegnane ... stosowne zdjęcie ma Anna ... ja nie mam nie ma czego żałować pewnie głupio wyszłam ... Irenka z reguły wygląda tak
ale to już wszyscy wiedzą
edit: edytuje bo po bokach śmieją się Marta i Marzenka ... co wszyscy wiedzą ... nawet już ja wiem ...