Witam wszystkich forumowiczów, jestem tu nowa i od poczatku same pytania
otóż mam trawnik który jest dość mocno zachwaszczony i porośnięty mchem, a żeby było mało to suche placki po zimie też są. Generalnie słabiutki strasznie ten mój trawnik. chciałabym go jakos uratowac bo kłaść teraz nowy to jest za poźno raczej. Zaczne napewno od wertykluacji i co dalej? najpierw pozbyc się chwastu i mchu a potem dosiewac i nawóz? sama nie wiem co byłoby właściwe bo jeśli najpierw dosieje a potem zaatakuje odchwaszczaczem to nie zniszcze mlodego trawnika? nie wiem tez w jakich odstepach czasowych robic te wszystkie zabiegi?
Jak jest tyle problemów to bym chyba zaczęła od chwastów, bo one najbardziej wpływają na brzydki wygląd trawnika. Jak się je zniszczy to dopiero dosiewka i nawóz.
Wertykulację bym odpuściła, chyba że wygrabic mocno mech. Trzeba to rozłożyć na etapy.
Odstępy czasowe trudno podać.
Czyli cena za 1 rolkę to od 5 zł? Ale przyznaj się Danuś - tamten kawałek trawnika ma specjalnie 1m
szerokości, aby rolki idealnie się mieściły, prawda?
Tak wyszło muszę spytać czy tak specjalnie Witek zrobił
To wszystko zależy, czy w ziemi są korzenie chwastów wieloletnich. Nawet kawałki wyjdą potem.
Jednak zważając na dobry termin teraz w zakładaniu trawników, ja bym posiała. Jak wyjdą chwasty to można je poo roku herbicydem selektywnym opryskać i znikną.
"Teren zachwaszczony" w mojej wypowiedzi dotyczył pewnie zakładania latem, jak chwasty rosną.
Powiem jeszcze tak: prawidłowo powinno się poczekać aż chwasty wyrosną w czasie ciepłej pogody, opryskać, odczekać i dopiero siać.
Przecież nie jedziemy na ścięcie głowy, jak się nie uda , to trudno, ale będzie chociaż dobra zabawa.
Jeśli Ryszard będzie, to z jego świeżym doświadczeniem w przycinaniu coś wyjdzie z tego.
Kanty na pewno, angielskim przyrządem będę robiła.
Obserwujcie wątek Zbyszka od soboty z rana, bo na bieżąco postaramy się wklejać fotki.
Zbyszku, a jak Twoje kraciaste butki - gotowe?
Też o tym pomyślałam, jednomyślne jestemyale innym razem wszystkich ze stolicy i okolic o to poproszęM rano się dowiedział, że jedzie, więc na prędce napisałam eska co ma kupić, z tym sobie poradzi gorzej będzie jak zrobie listę z nazwami hortensji
ma sobie z nawigacją wstąpić na Bronisze a jak nie to gdzieś po drodze kupić
Raz zachorowałam, zawiało mnie jakoś przy przebieganiu przez ulicę, ale generalnie bania uodparnia. Kasi dzieciaki tarzają się w śniegu i potem znów do bani.
Ale gdzie tam - w gorącej wodzie nigdy, to gorąco unosi się nad wodę, aż włosy robią się mokre, ale cieplutko jest, aż trzeba czasem się prostować bo za gorąco jest
Domyślam się,że jest fajnie ,ale po wyjściu z takiej balii to istnieje niebezpieczeństwo termicznego szoku ...
Ręcznik na łepek, szlafrok, skarpety i śmigam przez ulicę - 2 minuty...