Kwiatki rozwinęła Comte de Chambord. Godna polecenia kompaktowa, mocno pachnąca róża historyczna. Wewnątrz krzaczka wysiał mi się orlik. Musiałam go dzisiaj wycinać, żeby zapewnić róży przepływ powietrza i uniknąć kolejnych samosiewów.
Przeglądam wątek i natknęłam się na powojnik. Piszesz, że marnieją od dołu bo powojnik lubi mieć głowę w słońcu a nóżki w cieniu.
Trzeba coś posadzić na ok 0,5 m w nogach powojnika, albo nim wyrośnie przykryć spod jakimś kartonem.
Powojnik piękny dużo pąków też mam z tej rodziny powojnik, ale u mnie daleko do kwitnięcia.
Najwcześniej u mnie to będzie kwitł błękitny anioł.
Obrazek słodki. Obok mnie w fotelu śpi mój.
Od roku mam bardzo spokojne noce. To duży komfort, kiedy nie trzeba się martwić godziną wstawania. Zwłaszcza jeśli się jest nocnym markiem.
Wiesz nie wiem jaka to odmiana. Kupiłam w markecie trzy sztuki. Kiedyś nawet próbowałyśmy w moim poprzednim wątku rozwikłać tę zagadkę. Rozsiała się ładnie. Kilka nowych sadzonek połapałam, wysadziłam w różne miejsca.
W tym roku nie wybieram się na Mazury. W ten piątek jadę do Krakowa. W sierpniu ponownie odwiedzam południe Polski. Kalwaria, Lanckorona i Zakopane. Wiem, wiem tłoczno i te sprawy ale nie byłam tam całe wieki...
Potem zabrałam się do cięcia kolejnych bukszpanowych, cisowych i trzmielinowych kulek i żywopłotków. Dobrze, ze się do tego zabrałam, bo przy okazji odkryłam dziwne pajęczynki i wgryzy. Ćma mi grasowała w bukszpanach. Na szczęście miałam w domu Lepinox i mogłam od razu zrobić oprysk.
Po cięciu.
Do cięcia zostały mi jeszcze "igiełki" z jałowców Blue Arrow.
Świeżo przycięte roślinki wprowadziły do ogrodu elementy "porządku".
Podczas cięcia nie rozkładam żadnych prześcieradeł. Część ścinków zostawiam na rabatach do rozłożenia, a ścinki z trawnika zebrałam kosiarką.
Haniu, oczywiście, za są ludzie dobrzy, szlachetni, otwarci, tacy, którym zależy na wartościach. Ja mówię o nas jako masie, narodzie. Jako masa jestesmy paskudni. Bywa lepiej, ale ta „paskudność” czasami jedynie sie ucisza, nigdy nie znika. Zawsze wylezie. Sinusoida. Prosto acz boleśnie prawdziwie i dobitnie określa nas powiedzenie, ze inni widząc piękne plony sąsiada podziwiają i pytają jak takie osiągnąć u siebie, a Polak będzie nastawiał sie na katastrofę, która te sąsiadowe plony zniszczy...
Żeby osłodzić nieco te smutne wywody zostawiam życzenia dobrej nocy ze stosownym obrazkiem
Jak już pisałam moje muszę wysadzić. Po pierwsze rosną w takim miejscu, że ich nie widzę z tarasu. Jak zawsze sadzę rośliny dla 'sąsiada'. Po drugie chyba nawet powinno się co kilka lat zmienić miejsce. Elu jakie kolory Twoich irysów będą to się okaże. Fiolety bardzo lubię, może kiedyś pojawią w ogrodzie. Pozdrawiam ciepło.
Tawuła majowa
Wracamy do ogrodu.
To był niezwykle pracowity dzień. Dla niektórych, bo inni postanowili wykorzystać go inaczej.
Rano zabrałam się za przycinanie krzewuszek, bo skończyły kwitnienie. Nie miałam pojęcia, że przyczyniam się do zbudowania kociego legowiska.
Rosnące za krzewuszkami parzydła mogą teraz lepiej zaprezentować swoje wdzięki.
Jako że jak na razie więcej pytam niż doradzam to tym razem napiszę coś dla innych. Jesienią zamieszczałam zdjęcie cisa i martwiłam się jego stanem. Tak wyglądał mój cis jesienią
Melduję, że wszystko posadzone zamawiam kamień i będzie finisz.
Mąż się pyta dlaczego tam jest tyle tego wszystkiego myślał że będzie kilka sztuk dobrze że z linijką nie sprawdzał bo tu trochę poszalałam nie znał.mnie z tej strony, no może na różance
Dopiero teraz Ale spektakl, miałaś dobry pomysł. Widywałam w ogrodach botanicznych, w prywatnych nigdy. Ale zielone, spokojne kadry równie interesujące. I storczyk, gdzie rośnie Ulla?
U mnie same złe wieści. Trzy pustynniki zakwitną, ot!
Agatko, dobrze że zajrzałaś. Pora wrócić na właściwe tory rozważań ogrodowych.
Ogród dojrzał, w niektórych miejscach nazbyt wyraźnie. Z cypelka zniknęły dwie spore katalpy, a z okolic tarasu miskanty Giganteusy. Zaczynały mnie przerażać swoją żywotnością.
Róże przy tarasie były od początku. Te wielkie trawy trochę utrudniały im życie. Teraz mogą się wykazać.
LO przy tarasie, obok zaczyna kwitnienie powojnik Kermesina
Z traw zostawiłam tylko gracilismusy i z boku tarasu Kleine Fontane.
Bez katalp jest więcej słońca.
W przedogródku nie robiłam żadnych zmian.
Wyczytałam, że marchew lubi atakować połyśnica i najchętniej czyni to wtedy, kiedy np. przerywamy siewki marchewki z powodu ich nadmiernej gęstości.
Na zdrowotność plonów warzywnych mamy tylko częściowy wpływ. Nie trzeba brać na siebie całej winy. Wychodzę z założenia, że coś tam w warzywniku zawsze urośnie, Jak nie jedno, to drugie. Rok temu miałam kiepski jarmuż. W tym mam taki, że oczy przecieram. Rok temu nie wzeszło mi ani jedno nasionko pietruszki naciowej. W tym mam nadwyżkę wschodów. Nie przewidzisz, co będzie.