Następny kawałek miesa połozyłam na huśtawce i kania pofrunęła na siedzenie huśtawki.
Koło południa siadła na górnej poprzeczce huśtawki i patrząc na mnie zaczęła mówic.Nie uwierzycie ale tak było. Dotąd milczący ptak- przemówił.Patrzyła na mnie tak powaznie, ze niemal telepatycznie zrozumiałam, że chce mi coś powiedziec.Zrobiłam tylko jedno zdjecie i odłożyłam aparat. Patrzyłyśmy sobie w oczy. Mówiła niskim gardłowym głosem patrząc na mnie. Dziękowała, czy żegnała się?. Mówiła spokojnie jakby tłumacząc mi coś. Wiedziałam że zaraz odleci i tak było.Odleciała i juz nie wróciła.
Z obfotografowanej obraczki odczytałam że była z Estonii.
Następny kawałek miesa połozyłam na huśtawce i kania pofrunęła na siedzenie huśtawki.
Koło południa siadła na górnej poprzeczce huśtawki i patrząc na mnie zaczęła mówic.Nie uwierzycie ale tak było. Dotąd milczący ptak- przemówił.Patrzyła na mnie tak powaznie, ze niemal telepatycznie zrozumiałam, że chce mi coś powiedziec.Zrobiłam tylko jedno zdjecie i odłożyłam aparat. Patrzyłyśmy sobie w oczy. Mówiła niskim gardłowym głosem patrząc na mnie. Dziękowała, czy żegnała się?. Mówiła spokojnie jakby tłumacząc mi coś. Wiedziałam że zaraz odleci i tak było.Odleciała i juz nie wróciła.
Z obfotografowanej obraczki odczytałam że była z Estonii.
a sroki próbowały ja przegonic. Raz nawet tak na nia napadły, że musiała przed nimi uciekac. Myślałam, ze juz nie wróci, ale wróciła. Siedziała na słupie z którego był widok na cały ogród.
Znów postanowiłam nakarmic ja naszym nie zrobionym jeszcze obiadem. Dziś miała byc to wołowina. Wzięłam plaster w ręke. Pokazałam ptakowi siedzącemu na słupie i rzuciłam na taras. A ona od razu sfruneła i jadła. Ja fotografowałam do woli.
a sroki próbowały ja przegonic. Raz nawet tak na nia napadły, że musiała przed nimi uciekac. Myślałam, ze juz nie wróci, ale wróciła. Siedziała na słupie z którego był widok na cały ogród.
Znów postanowiłam nakarmic ja naszym nie zrobionym jeszcze obiadem. Dziś miała byc to wołowina. Wzięłam plaster w ręke. Pokazałam ptakowi siedzącemu na słupie i rzuciłam na taras. A ona od razu sfruneła i jadła. Ja fotografowałam do woli.