Czereśnia już tu była jak kupiłam działkę, nie wiem jaka odmiana niestety. Ale dość wczesna I wodnista. Posadziłam 3 inne drzewa ale mają co najwyżej po trzy kwiatki na krzyż, trzeba czekać.
Popodlewałam trochę, świeżo sadzone rośliny I warzywnik. Przydałby się deszcz, jest bardzo ciepło I słonecznie ostatnie parę dni.
Judaszowiec mnie zachwyca
Posadziłam poziomki, ale kopane z gruntu babka mi przysłała I w tym słońcu ledwo żyją. Ale powinny się przyjąć?
Dziękuję Grażynko żeby było śmieszniej mam na drugie Grażyna (co prawda przez pomyłkę taty, ale zawsze...)
Ostatni bukiecik hiacyntowy, już przekwitają, za szybko to wszystko leci, aż żal...tym bardziej, że jestem uwięziona z powodu grypiozy już drugi tydzień, a tu tyle planów niezrealizowanych.
Dziękuję Sylwio i Alicjo, moim ulubionym kolorem są różne odcienie fioletów od różu do ciemny niebieski.
Szukam drzewka kwitnącego,tak żeby pszczoły miały co jeść. Cos jak widać nie może być za duże.
Ewentualnie jeśli nie owocowe to co można byłoby w to wolne miejsce posadzić. To miejsce to to co widać rozkopane. Nie może być rozłożyste bo cisy będą rosły,mam nadzieję.
O, ten jest najlepszy - mam z nim problem, jak z ubraniami w czarno-białe wzorki, którym na metce piszą: "Prać z podobnymi kolorami".
Gdzie toto pasuje?
Jeśli ktoś jeszcze ma siłę i ochotę, to mam ciut fotek. Jeśli nie, to gwoli pamiętnikarskiego obowiązku mam ciut fotek
Gdzieś ktoś pytał o rdest Golden Arrow? Mój, z jesiennego sadzenia, wygląda teraz tak:
Dereń bezodmianowy żyje i rośnie
Nowa jabłonka, która ma nieokreśloną ilość odmian (cztery metki plus dwie gumki po metkach) kwitnie na dwóch gałązkach. Czyli szansa na owoce jest. Może nie w tym roku, ale widać, że to już dojrzałe drzewko i nie muszę czekać pięciu lat.
Na te odmianowe skusiłam się tylko raz. Eksperyment był nieudany. Z własnego siewu mam sadzonki tych zwykłych różowych. Są niezawodne od 8 lat. Te, które mi zaginęły, to były te zwykłe białe. Gleba była wtedy jeszcze nazbyt gliniasta i pewnie wygniły. Zobaczymy, może teraz się zadomowią na dłużej.
Nad swoimi tulipanami straciłam już całkowicie kontrolę. Żeby zastosować Twoją metodę musiałabym wykopać wszystkie cebulki, opisywać je i ponownie sadzić.
Do klubu urodzonych w latach 70 niestety nie należę, ale za to mogłam w miarę świadomie oglądać w telewizji pierwsze lądowanie na Księżycu.
Nie zapomnij też o podziwianiu swojego ogrodu, bo jest już co podziwiać.
Dzisiaj wsadzałam na rondzie białe jeżówki, bo rok temu wypadły. Dosadziłam też dwa odmianowe kukliki.
Zakupiłam też 3 sadzonki trojeści bulwiastej. Na półksiężycu wypadł mi krwawnik Terracotta. Kolejnych już nie wsadzam, bo one są krótkowieczne. Potrzebowałam pary do duetu z pysznogłówką.
Teraz kwitną tu azalie, po nich rdest wężownik, a potem będą trawy, pysznogłówka i trojeść. Sezon zakończą astry z trawami.
Ola straciła intensywnie różowy kolor.
Pięknie kwitną jadalne wiśnie.
Na skarpowych schodkach rozłożył się żagwin, masy nabiera tojeść rozesłana.