Może nie wszystko należy robić razem?
Mój eM w tym roku w lipcu pojechał - za moją aprobatą, ba! - namową na tygodniową wyprawę rowerową po Mazurach z sąsiadem.
Ja zostałam w domu, grzebałam w ogródku
Do Kubusiowa jedziesz? Fajnie masz.
Ja dopiero we wtorek wróciłam, ale chętnie znowu bym pojechała...
Ale mus Gąszcż odgruzować, a i dom wymaga kobiecej ręki...
Dopiero w przyszły weekend (może).
Moim zdaniem to fytoftoroza. Też mi dwie padły w tym roku. Łodyżki u nasady zdrewniały i uschły na amen, co odcięło im krążenie.
Jakoś głupio to opisałam, ale inne określenia nie przychodzą mi teraz do głowy.
Mnie też Ale ten kaczeniec (knieć?) pochodzi z Jeziora nad Rozlewiskiem, mam do niego ogromny sentyment
Aczkolwiek oczko kiedyś przejdzie rewolucje, tylko ciągle nie mam na nią pomysłu.
A rabatka będzie ładna, tylko ciski muszą nabrać ciała
Żartuj sobie dalej Carexy i owszem, ale ciski? No chyba, że ich nie dostrzegłaś bez lupy
To świetnie! Kopytnik uwielbiam, a z hakone prezentuje się naprawdę rewelacyjnie! Jak to napisała Dana "jedna roślina podkreśla urodę drugiej". Pokaż jak najszybciej, proszę Mój też był przez lata w głębokim zaniedbaniu
Mój syn dzisiaj zapytał, czy walka z opuchlakami wygrana. Spojrzałam na niego jak na kosmitę, a on wyjaśnił, że citronelki są w świetnej kondycji, więc sądził, że krewetki to już przeszłość.
Tylko że wydaje mi się, że w ub. roku o tej porze też jeszcze nie było widać oznak działania larw. Czas pokaże.
Też nie uśmiecha mi się wydatek na larwanem, ale jeśli będzie trzeba, kupię.
Mam nadzieję, że jednak ograniczyłam populację tych paskud.