Też ostatnio liczyliśmy ile ten nasz zwierzyniec co miesiąc przejada i za głowę się łapaliśmy. Gdyby nie zwierzaki to by remont i budowa szybciej szły, ale jak żyć bez zwierzaków? My nie umiemy
U nas obecnie 4 psy( dwa małe, dwa duże) 4 koty, 2 kaczki, 9 kur, 6 papug( ale już kolejne w budce się wylęgły) 10 zeberek, 3 gołębie, plus sporo ptactwa dzikiego, które też zima dokarmiamy. Spory zwierzyniec
Jolu, myślę, że będzie to najlepsza moja pozycja i na czasie. Starałam się, 4 korekty były chyba.
A wczoraj pojechałąm do końca z ustawianiem spisu treści na książkę o trawach. Pozostało tylko uzupełnić brakujące teksty i pójdzie do wydawnictwa. Także do ciemnej nocy wybieram ładne zdjęcia z trawami, a mam ich tyle, że trudno się zdecydować.
Też będą projekty i wizualizacje zakątków z trawami, różne opcje. Na pewno niewyczerpana kopalnia inspiracji dla miłośników traw.
Aaa, zapomniałam, będą też najlepsze miejsca w świecie jakie widziałam pod względem zastosowania traw. Polska, Anglia, Holandia, Niemcy, wystawy ogrodnicze.
Gdy tak mrozi to trudno jakoś się zebrać i twórczo myśleć. Mnie również nawet emocje związane ze świętami jakoś opadły. Co to się robi ? pandemia czy co nas tak przygnębia? Ja tam czekam na wiosnę.
Jeśli całkiem ciemno, to trudno będzie kupić tanie światło (patrzyłam w internecie takie dedykowane dla roślin) - teraz są ledowe, ale kosztują te co widziałam do upraw szklarniowych około 3 tys plus jeszcze za prąd. Wydaje się że ciemności tak nie doświetlisz żeby wyszło to tanio. Możesz spróbować z czymś tańszym, aby tylko świeciło chociaż 8 godz. jak przetrzymają do wiosny, to potem przytniesz i odbiją w normalnym świetle. Taka inwestycja wydaje się akceptowalna, bo robienie tam oświetlenia profesjonalnego mija się z celem.
Ja zrobiłam w namiocie foliowym drugi namiot z folii pęcherzykowej i tam wstawiłam wszystkie wrażliwe kwiaty. Ogrzewanie olejakiem może nie wyjdzie drogo hmm.., temp. jest na plusie. Tak eksperymentuję drugi rok.
A może znajdź jakieś miejsce w domu, może nawet na schodach czy gdzieś. Pomyśl.
OLeander na pewno zgubi liście i kuflik też.
Oj Danuś....
Wszystko się na razie nie układa. Gmina rów po całej długości pogłębia, poszerza po naszych pismach, a tu dzisiaj najbliżsi sąsiedzi, których działkę też topi nie zgodzili się na pogłębianie, nie wpuścili koparki na działkę i nic nie poradzimy Bezpośrednio za naszym ogrodem będzie bez pogłębienia i czyszczenia na odcinku 25 metrów. Ręce mi już opadają
W sprawie jajek wiem, każdy to mówi, ja sama też smakuję
Książka nr 3 skończona, dzisiaj zrobiłam ostateczną korektę i idzie do druku. Kiedy będzie się dowiem i pewnie będzie przedsprzedaż. Trudna była niesamowicie i długo się sprawdzało bo dużo planów, projektów, zestawień i opisów narobiłam...aż głupiałam od tego normalnie.
Teraz lecę do przodu z książką nr 4 - z trawami, poszło sporo tekstu dzisiaj.
Sylwia, ja wszystko czytam i wszystko wiem, co się dzieje i mocno chciałabym aby było dobrze, ale to walka z wiatrakami i bezsilnośc taka, że aż słabo mi się robi od myślenia o tym
Zalep dziury. U nas był inny problem, jastrząb, upolował jedną kurkę. Szkoda, ale założyliśmy siatkę. Żeby nie zapeszyć ale na 20 kur mamy 18-17 jajeczek. Dobre kurki, uwielbiam o nie dbać. Mam nadzieję, że dobrze skoro tak się odwdzięczają.
A na dworze zrobił im kapielisko-kurze spa pod daszkiem. Mają suchy piasek z popiołem drzewnym i ziemią okrzemkową. Dzisiaj aż Witek nagrał filmik jak się kąpała czarna kurka. Czarne są największe.. i brązowe.
Nie Danusiu nie w tym rzecz że zakończyłam rewolucje w ogrodzie, robie cały czas na bieżąco ale juz pielęgnację a nie projekty.
Ten rok jest dla mnie przełomowy, w każdej dziedzinie przezywam rewolucję i oswajam z nowymi wyzwaniami zarówno zawodowymi, rodzinnymi i inwestycyjnymi. Czuje sie jak rozpędzona rakieta, która dostała super turbo doładowanie i eksploruje nowe, nieznane terytorium Teraz ogród jest wytchnieniem nie wyzwaniem, kocham go jako mój azyl, ciesze się patrząc na niego, to zupełnie coś nowego gdy niezmordowanie go przerabiałam, zupełnie nowy etap
I bardzo mnie ten etap cieszy, a za kilka lat mam nadzieję przyjdzie mi tworzyć kolejny ogród, też niewielki, taki bym mogła sobie w nim poradzić samodzielnie.
Biore oddech i znów lecę