Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "gnojówka"

Ogród tworzę nowoczesny czyli wewnętrzna walka jak nie zostać kokoszką :) 12:19, 20 lut 2015


Dołączył: 07 wrz 2011
Posty: 21702
Do góry
ja miałam na zeszłą jesien warstwę gnojówki od gospodarza, tej jesieni też dałam więc niczym nie dokarmiam , w szkalrni też bez chemi ani sztucznych nawozów, w tym toku do szklarni też poszła tylko gnojówka i jeszcze dodam kompost swój roczny.
Pszczelarnia 17:02, 09 lut 2015


Dołączył: 04 maj 2011
Posty: 29264
Do góry
mira napisał(a)
Mam dwie sprawy
Czy gnojówka z pokrzywy musi być w wiaderku plastikowym?, tak wyczytałam żeby nie dawać do metalowych bo wchodzą w reakcję, ja mam takie cynkowy wielki gar z przykrywką i tam chciałam ale teraz nie wiem

Jak duży jest Twój zielnik ile mam m tak mniej więcej i czy tam jest żwirowa nawierzchnia i czy jesteś z niej zadowolona, jak grubo jest zwirku

pozdrawiam


U mnie gnojówka z pokrzyw jest w ocynkowanym baniaku - nic takiego się nie dzieje, poza tym, że on w środku jakby robi się zwapniały - coś tam reaguje. Ale nie widzę tutaj "niebezpieczeństwa".

Zielnik - to 12 m na 5 m. W tym 1 m szeroka ścieżka przez środek z granitowych płyt.

Nie mam żwirku/żwiru w ogrodzie .
Pszczelarnia 00:13, 08 lut 2015


Dołączył: 13 lut 2012
Posty: 15041
Do góry
Mam dwie sprawy
Czy gnojówka z pokrzywy musi być w wiaderku plastikowym?, tak wyczytałam żeby nie dawać do metalowych bo wchodzą w reakcję, ja mam takie cynkowy wielki gar z przykrywką i tam chciałam ale teraz nie wiem

Jak duży jest Twój zielnik ile mam m tak mniej więcej i czy tam jest żwirowa nawierzchnia i czy jesteś z niej zadowolona, jak grubo jest zwirku

pozdrawiam
Różomaniaczka wita wszystkich ogrodowo zakręconych 17:31, 05 sty 2015

Dołączył: 17 lis 2014
Posty: 5
Do góry
Reniu, z chorobami to różnie bywa. W swoim ogrodzie staram się nie stosować chemii, bo mój mąż jest zapalonym pszczelarzem. Stosuję więc naturalne środki. Głównie Biosept, Bioczos i mydło Himal z roślinnymi dodatkami. Można kupić gotowe. Gnojówka z pokrzyw też jest w użyciu.

Marzenko u mnie rośnie około trzysta gatunków róż, więc postaram się jakieś wkleić, ale wiem, że są ograniczenia.
Na początek kilka





Nawozy, nawożenie - czyli co dobrego jedzą nasze roślinki 06:15, 02 gru 2014


Dołączył: 19 lip 2012
Posty: 321
Do góry
wszystkie wasze uwagi słuszne, ale co zrobić jeśli kupiona ziemia do roślin okazała się słaba, a miała być bardzo dobra, kompostu wtedy nie miałam, rośliny posadzone i nie najlepiej rosną w porównaniu do innych na forum. Teraz mam już kompost, a nawet troche obornika. Wiosną wykopać i posadzić na nowo? są to też drzewka. Nawoziłam gnojówka z pokrzyw i innymi nawozami dedykowanymi i uniwersalnymi i wg mnie efekty kiepskie. Teraz wiem, że najważniejsze jest posadzenie w dobre podłoże, ale co zrobić teraz (a właściwie wiosną już chyba ) jak już się te błędy popełniło?
Fitoremediacja czyli biorekultywacja i nie tylko 19:59, 23 lis 2014


Dołączył: 20 mar 2014
Posty: 3124
Do góry
Myślę że największym problemem mojego sadu może być to, że poprzedni właściciel wybrał właśnie jabłonie na bardzo słabą glebę (kl VI). Skrócona historia mojego sadu:
Jakieś 8 lat temu kupujemy działkę z sadem (jabłonie, wiśnie, śliwy ale przeważają jabłonie). Drzewa owocują ale tak co drugi rok. Bez opieki zaczynają dziczeć tj. bez cięcia zarastają korony, jabłka mają plamy, liście chore, ale nadal owocują. Jako że ja w domu bywałam tylko wieczorami i zieleń mnie wówczas totalnie nie interesowała za sad wzięli się w końcu moi rodzice do spóły z teściem. Przycięli drzewka, teściu zaczął opryskiwać. Nie wiem jakie to były opryski ani na co. Jabłek coraz mniej. W końcu ja zaczęłam interesować się ogrodnictwem, założyłam pierwsze rabaty, niewielki warzywnik itd. Jako, że przy uprawie warzyw od początku nie stosowałam chemii w końcu powiedziałam"dość" - nie po to człowiek ma swoje drzewa owocowe, żeby jeść pryskane owoce. Zaczęłam stosować takie metody jak przy uprawie warzyw czy roślin ozdobnych. Na przedwiośniu pryskałam albo samym mydłem potasowym albo miedzianem- czytałam że dozwolony jest w uprawach ekologicznych. Jak się pojawiało coś na liściach to szła tylko rozcieńczona gnojówka z pokrzywy i czosnku. Niestety pod moim panowaniem sad przestał owocować w ogóle. Jabłonie kwitną ładnie tak co drugi rok, ale nie zawiązują się owoce. Liście na poczatku są ładne ale pąki kwiatowe czasem nie rozwiną się do końca a już zaczynają brązowieć. Czasem myślałam że może mróz je ściął ale w tym roku nie było takiej możliwości. Po którym z programów ogrodniczych doszłam do wniosku że musi to być szkodnik zwany kwieciakiem. Niestety walka z nim nie jest łatwa i nie za bardzo wiem jak ją stoczyć. Nie jestem w stanie opryskać jabłoni w czasie kwitnienia. Dzikich pszczół jest tyle że z kilku metrów je słychać - nie mogłabym ich zabić. Czytałam też że zimują te paskudztwa w opadłych liściach i zagłębieniach kory. Liście w dużej mierze już spalone ale zastanawiam się nad tymi w korze. Świerki opryskuję na przedwiośniu mydłem potasowym albo takim zwykłym płynem który zwiększa przyczepność oprysków - chodzi tylko o to aby zakleić dziadostwo. Czy myślisz Mazan, że to podziała też na kwieciaka? Nie zrobię opasek tekturowych- za dużo drzewek.
Aha, od trzech lat wdziera mi się też zaraza ogniowa. Wiem, że jest ustawowy przymus karczowania takich więc mój sad z roku na rok się pomniejsza
Jakbyś mógł coś zasugerować byłabym bardzo wdzięczna. Przy warzywach jakoś tak łatwiej bo jak coś idzie nie tak to się oberwie chory listek a całą roślinę poleje gnojówką z czosnku czy bylicy albo przygotuje inaczej glebę. A tu jest tak, że to rośnie, słabnie i nie wiadomo od czego zacząć. Rozważam nawet wykarczowanie połowy tego dobytku i przygotowania porządnie gleby łącznie z zastosowaniem obornika i gorczycy.
A czemu tak źle myślisz o ugorze herbicydowym. Literatura podaje zazwyczaj tę metodę jako najodpowiedniejszą do utrzymania sadu, ale może ja złe rzeczy czytam...
Lawendowy zawrót głowy 10:08, 16 lis 2014


Dołączył: 29 lip 2014
Posty: 19078
Do góry
Mala_Mi napisał(a)

Nie śmierdzi pod warunkiem, że nie sypie się do niego świeżo skoszonej trawy.
Bo trawka taka śmierdzi gorzej niż gnojówka.. i pięknie płynie jak gnojówka.
Kompostownik stoi, ale trawę skoszoną wywożę na kompostownię



Wszystko zapisuje ....dzieki Aniu
Lawendowy zawrót głowy 13:05, 15 lis 2014


Dołączył: 02 sty 2013
Posty: 14436
Do góry
Mala_Mi napisał(a)

Nie śmierdzi pod warunkiem, że nie sypie się do niego świeżo skoszonej trawy.
Bo trawka taka śmierdzi gorzej niż gnojówka.. i pięknie płynie jak gnojówka.
Kompostownik stoi, ale trawę skoszoną wywożę na kompostownię


O tak, Mała Mi ma świętą rację!!! Ale można tę trawę lekko podsuszyć (a nawet więcej niż lekko). Podczas takiego podsuszenia wycieka masę "soków" a to niemal czysty azot.

Ja trawę też daje na kompost, ale trawniki u mnie to raczej symboliczna symboliczność, a są po to by zmienić optykę, a nie po to bo muszę mieć trawnik. Tak więc trawy ci u mnie mało i kompostownikowi to nie przeszkadza. Często sypię trawę skoszoną jako ściółkę pod krzaki.
Lawendowy zawrót głowy 10:52, 15 lis 2014


Dołączył: 13 sty 2012
Posty: 50494
Do góry
Toszka napisał(a)
Jolu, miejsce na kompost zawsze się znajdzie - przecież można wykopać dół na 30-40cm głęboki, na tym postawić elegancka skrzynię, a na niej położyć blat i będzie ławeczka. Kompost nie śmierdzi i nikt nawet nie będzie wiedział na jakiej skrzyni złota siedział będąc u ciebie w gościach.

Nie mam zamiaru nikomu wytykać ignorancji - prawda jest taka, że na wszystkim nie można się znać.

Nie śmierdzi pod warunkiem, że nie sypie się do niego świeżo skoszonej trawy.
Bo trawka taka śmierdzi gorzej niż gnojówka.. i pięknie płynie jak gnojówka.
Kompostownik stoi, ale trawę skoszoną wywożę na kompostownię
Dudusiowy ogród kiedyś tu wyrośnie... 22:08, 14 lis 2014


Dołączył: 07 mar 2014
Posty: 777
Do góry
Viola napisał(a)



Twoje poczucie humoru powaliło mnie na kolana Nie mogę dojść do siebie, już 15 minut się śmieję z Twojej przygody z Żabą (Ropuchą, przepraszam bardzo osobnika).

Marto, przejrzałam szybko wątek i jestem w szoku -jakie piękne zmiany dokonałaś. Porównuję pierwsze i ostatnie zdjęcia rabatki bukszpanowej i tej drugiej z żurawkami. Cudo po prostu. A skrzynie na truskawki wymiatają Pozdrawiam. Viola


Dziękuję i cieszę się, że mnie odwiedziłaś.

Co do żaby - wyobraź sobie, że ona chce mnie wykończyć Zostawiłam sobie wiaderko z gnojówka z pokrzyw i skrzypu przy warzywniku i ta małpa mi tam skrzeku naskładała. Ja Ci zaglądam, a tam kijanki!

A druga historia, która ostatnio zakończyła się tragicznie dla przeciwnika, to opowieść o polnej myszy, co chyba trenowała skok wzwyż w dzieciństwie, bo jak ona wlazła na strych tego się nigdy nie dowiem. Ale - przewędrowała belką stropową przez cały dom i dwa tygodnie mnie wykańczała nerwowo. Czuć co noc oddech i chrobot za kartongipsem w okolicach głowy - bezcenne. Zwłaszcza, kiedy słychać było, że biegnie, a potem coś drze Już miałam zamiar wezwać ekipę z karbidem, ale pan się postukał w czoło, że chcę strzelać z armaty do wróbla Nie rozumiał mojej desperacji
Aż w końcu w zupełnie niehumanitarny sposób zwabiła się do łapki zatrzaskowej. Wiem, wiem, okrutna jestem. Ale to nie ja weszłam do nieswojej sypialni. Co z tego, że ściana była między nami?
Ogród tworzę nowoczesny czyli wewnętrzna walka jak nie zostać kokoszką :) 16:01, 03 lis 2014


Dołączył: 07 wrz 2011
Posty: 21702
Do góry
Magnolia- była niedziela i było widno, nie daj się o zdjęcia prosić.

Lojalna
- o tak kupa gówna to wymarzony prezent każdego ogrodnika. Hihihihihihi


Całuski dla Was wszytskich


Soku z pokrzyw jeszcze nie piłam. Ale od wiosny mam w planach.

Werbena zadołowana w szklarni (może cosik przezimuje)

Ostatnie koszenie- zrobione
Gnojówka podzielona (trochę tu trochę tam). Musze jeszcze przekopać ale dumam nad glebozryzarką.
Macie coś godnego uwagi?
Ogród tworzę nowoczesny czyli wewnętrzna walka jak nie zostać kokoszką :) 09:10, 31 paź 2014


Dołączył: 26 cze 2014
Posty: 720
Do góry
lojalna_ napisał(a)



Łoł jeszcze rok temu gdyby mi ktos powiedział, ze na słowo gnojówka zaswieca mi sie oczy z radosci / nigdy bym nie uwierzyła ....tak to sie czasy zmieniaja i potrzeby hihi Gnojówka z okazji urodzin dla mnie ło matko ale sie zapedziłam



Buziolki


Dzisiaj moje dziecko wracając ze spaceru, podsumowało naszą (świeżo wykąpaną sunię), że niestety nie dała jej wytarzać się w śmieciochanel.-Taka mała dygresja do gnojówki.
Ogród tworzę nowoczesny czyli wewnętrzna walka jak nie zostać kokoszką :) 17:49, 30 paź 2014


Dołączył: 29 lip 2014
Posty: 19078
Do góry
malkul napisał(a)
Wczoraj mąż przywiózł PAPU do skrzyń warzywnych i szklarni. Cała przyczepa gnoju z górką!



Łoł jeszcze rok temu gdyby mi ktos powiedział, ze na słowo gnojówka zaswieca mi sie oczy z radosci / nigdy bym nie uwierzyła ....tak to sie czasy zmieniaja i potrzeby hihi Gnojówka z okazji urodzin dla mnie ło matko ale sie zapedziłam



Buziolki
Do raju daleko - u Ewy 12:06, 22 paź 2014


Dołączył: 26 lip 2014
Posty: 20277
Do góry
Aby proces rozkładu zachodził sprawnie, mikroorganizmy potrzebują, oprócz tlenu i wody, azotu do budowy ciała oraz węgla do uzyskania energii. Aby wykorzystać jedną cząsteczkę azotu mikroorganizmy potrzebują 30 cząsteczek węgla, optymalny stosunek C:N w pryzmie wynosi więc 30:1 (C - węgiel, N - azot). W przypadku niskiego lub wysokiego stosunku C:N szybkość kompostowania ulega zmianie - przy niskim maleje zapas azotu i proces zwalnia, a w efekcie powstaje słabo zmineralizowany kompost, dostarczający tylko niewielkie ilości składników pokarmowych dla roślin.
Dlatego też przy niestarannym i ubogim doborze "półproduktów" możemy otrzymać produkt kompostopodobny jednak ubogi w składniki pokarmowe dla roślin.

Węgiel jest ogólnie dostępny w kompostowanym materiale, natomiast ilość azotu jest różna w zależności od tego, co kompostujemy. Świeże, zielone odpadki zawierają stosunkowo korzystne ilości azotu, więc w trakcie układania pryzmy wystarczy niewielka ilość bogatego w azot nawozu, którym posypujemy poszczególne warstwy pryzmy.
Z dopuszczonych w ekoogrodnictwie nawozów bogatych w azot należą: mączka rogowa, mączka z krwi, obornik owczy, kozi, króliczy, świński. Azot zawierają także: gnojowica bydlęca i gnojówka z pokrzyw, tymi nawozami można polewać pryzmę w suchszych okresach, przez dodatek innych nawozów staje się zbędny.

Proces rozkładu jest dwufazowy: w pierwszych tygodniach mikroorganizmy rozkładają materiał organiczny bardzo szybko, przez co temperatura pryzmy wzrasta do ~50-80°C. Przy sprzyjającej pogodzie po około 2-3 tygodniach pryzma zapada się a temperatura obniża się do ~40°C, rozkład spowolni tempo, przejmą go inne grupy mikroorganizmów. W klasycznej pryzmie założonej wiosną proces trwa najdłużej 8-12 miesięcy - z odpadów organicznych powstaje jednolita, brunatna próchnica.

Wszelki papier, a zwłaszcza kartony (pudła,np. kartony po pizzie MUSZĄ być porwane na mniejsze kawałki, ponieważ mogą być świetnym schronieniem dla... szczurów i nornic

Na kompost nie wrzucamy
- kamieni, szkła, gruzu etc - to oczywiste
- mięsa, kości i tłuszczów tj. sosy, oleje... wabią muchy i szczury

Klasyczny kompost powinno przerzucać się co 3-4 miesiące po to by napowietrzyć go i tym samym przyśpieszyć proces butwienia. jest też metoda uzyskania kompostu w 18 (!!!) dni, ale wymaga to od 3 dnia stałego (dzień w dzień) przerzucania pryzmy od zewnątrz do środka, a uprzednio BARDZO starannego przygotowania pryzmy.

Na dno kompostownika dobrze jest położyć siatkę p/kretom lub pocięte na większe kawałki gałązki, które dłużej (kilka lat) będą ulegać butwieniu i wkurzać przy przesiewaniu kompostu, jednakże są doskonałą przeszkoda dla kreta, a jednocześnie warstwą odpływową dla nadmiaru wilgoci w kompoście.

Do przyspieszenia kompostowania można użyć (startowo) rozpuszczony mocznik lub gotowy starter zakupiony w sklepie ogrod. Jednak najlepszym starterem jest dojrzały kompost którym cienką warstwą przesypujemy warstwy.
Do raju daleko - u Ewy 16:45, 10 paź 2014


Dołączył: 26 lip 2014
Posty: 20277
Do góry
malgorzata_szewczyk napisał(a)
Ło matko faktycznie koronkę zrobiły paskudy jedne Dorosłe chyba trzeba ubić ręcznie Trzymam kciuki za walkę


Tak wygląda cały krzew. Załamałam się. Mówisz, że ręcznie? Jak je dorwać?
Na razie tylko podlewałam wywarem z wrotycza. Tym razem zrobiła mi się gnojówka z wrotycza, może będzie mocniejsza.
Ogród u stóp klasztoru 21:44, 25 wrz 2014


Dołączył: 31 sie 2010
Posty: 7524
Do góry
ULKA--- fajnie ...zdzwonimy się jak będziesz czasowa , bo ja to w sumie chętnie dostosuje każdy twój termin.

PANIPRZYRODA--Mariola rdest szybko rozrasta się . tylko mu dobrą ziemię z z kompostem przygotuj. w tamtym roku podlałam go gnojówka ze skrzypu ...bujał pięknie
Pomóżcie wyczarować mi ogród 21:52, 17 wrz 2014


Dołączył: 02 sty 2013
Posty: 14436
Do góry
Wlać? Gnojówka?
Leeeeej...
Koński moim zdaniem od krowiego lepszy... ale "lepsiejszy ten ze słomianą ściółką, nieco gorszy ten z trocinami...
Przekompostowany wyglada jak... torf i ten w ziemię
Jesli świeży, z widoczną słomą to do kompostownika...

Patrząc na fotkę fiołka to widać i czuc że z miasta... nie bój, ja udokumentowane kilka pokoleń też, dlatego pamiętam jak wiejskie życie trudne do nauki
Pod jakie rośliny stosujemy obornik ??? 13:58, 15 wrz 2014


Dołączył: 04 maj 2011
Posty: 29264
Do góry
Prawidłowo ułożona pryzma (mówimy o oborniku bydlęcym lub końskim, świńskiego nie uznaję) nie śmierdzi. Jeżeli ułożyłabyś pryzmy z 2 przyczep traktorowych, to wtedy może lokalnie śmierdzić podczas wahań pogody (zmiana ciśnienia).

Z kliku wiader na pewno nie bedzie śmierdzić, chyba że masz ogród na 10 m2. Pryzmę można okryć gałęźmi, słomą.
.
EDIT: nawet gnojówka z pokrzyw powinna być przykryta.
Pod jakie rośliny stosujemy obornik ??? 13:21, 15 wrz 2014


Dołączył: 19 lip 2012
Posty: 321
Do góry
no może nie parował, jest w pryzmie na polu, ale dla mnie swiezutki, róznokolorowy, słoma- na pewno nie leżał tam długo, podobno był przywieziony ok. 2 tyg temu.
czy jak leży na pryźmie to śmierdzi? (tak jak np. gnojówka z pokrzyw), myślę o sąsiadach.
Ogród przy lesie początek 2012/2013 22:32, 14 wrz 2014


Dołączył: 26 sie 2012
Posty: 5071
Do góry
JoannA napisał(a)
Renatko,
z tego co pamiętam to Gierczusia robiła napar z wrotycza opisując w bardzo zabawny sposób jego przyrządzanie (gotowanie). Gnojówka aż tak bardzo nie śmierdzi, da się wytrzymać
http://ekoarka.com.pl/ogrod/163-wrotycz-na-szkodniki-i-choroby


Asiu,na ogrodzie,może śmierdzieć byle pomogło.Dziewczyna pisała,że gotowała w domu ,jutro idę na wrotycz a w środę może uda się kupić w zielarskim suszony.
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies