Joanno - jeszcze nie pada. Wczoraj podlewałam do 2 w nocy. trzymałam się w te dni a wczoraj nie dałam rady leżałam przy kompie było mi słabo. a od 19 do 2 część podlewałam wężem i przekładałam zraszacze , mam dwa ujęcia wody. Dziś dalej nie ma słońca to chodzą zraszacze by dolać w rododendronach.
Forsycja zwiędnięta.
Marzenko – mam niecałe 12 arów.
Cieszę się że inspiracje się podobały. Trawki to dopiero w przyszłym sezonie pokażą się w krasie.
Irenka – byłam u Ciebie , widziałam wszystko. Czytałam o tornado – jedno mogę stwierdzić urodzona optymistka z Ciebie.
Gabrysiu – dojechałam sprawnie i się nie ugotowałyśmy ani uszy mi nie zwiędły do płaczu małej. byłaś w szkółce , wyhaczyłaś cosik?
Madziulka – malutkie niestety ale cóż kiedyś urosną i będzie fajne porównanie (trza się jakoś pocieszyć)
Jak ja nie mogę się doczekać końca u mnie... bbbuuuuuuu
Tosia – odmachuje a jakże
Gabik – jak to skąd? Z kosmosu? Nie, nie czekaj - my jednak z Wenus. to skąd?
Wczoraj i przedwczoraj ledwo teczkę cisłam a po południu dałam za wygraną i zamknęłam się w chłodnym domku.;(
Tess – obiedka już wsadzona, pokaże w środę jak Danusia pozwoli. Łapacza Deszczówki -nie oddam!
Nie wiem czy to samo mi się wkleiło co dla Eve bo nie jestem przy moim kompie..
Najpóżniej strzyżenie do połowy sierpnia.... Jak każde Cięcie, wszystkiego..
Urlop dopiero przed Tobą? Myślałam, że wątek osierocony, bo urlop...
No ja nie pomogę, za daleko
U mnie dziś "ugotowały się" hortensje ogrodowe. Te rosnące w ziemi, nie w doniczkach. Wczoraj je podlałam bardzo obficie, co oznacza, że nie z braku wody, lecz od gorącego powietrza.
Niech już się ochłodzi wreszcie.
Witaj Wiuniu...fajnie, że znalazłaś czas żeby do mnie zajrzeć....tym bardziej teraz sezon ogórkowy...niestety już tak jest, że chęci to jedno a możliwości finansowe drugie...ale cóz począć...można co prawda siąść na czterech literach i nic nie robić, i tym samym nic nie mieć, ale można też tak jak my, własnymi ręcyma...jest to długa droga, czasami okupiona wieloma wyrzeczeniami, ale nie narzekam...no, może czasami...
pozdrawiam
całe szczeście, że humorek Ci wrócił i zapał do pracy...buziaki
hej Anitko...Ty masz piękny ogród i wszystko u Ciebie rośnie jak szalone,tylko się cieszyć...przedemną jeszcze masę pracy i obawiam się, że będzie to proces długi i żmudny...ale nie narzekam....grunt to odnaleźć w tym wszystkim siebie...ja też wrzucam na luz, choć może nie powinnam
Ewa, jak to nie masz planu?...no przecie u ciebie plany rozbiórkowe, a potem nasadzeniowe...plan jest tylko wszystko by się chciałało tu i teraz...pozatym Tobie to chyba plan nie potrzebny, zobacz jak fajnie , spontanicznie i bez większego planu wyszła Ci ta rabata różana...masz wyczucie, zazdraszczam tego...pozdrawiam
to prawda, że niektóre ogrody na tym forum warte są tyle co mieszkania...pozdrawiam Tess