Zakwitła pierwsza róża nn i choć po ostatnich zdjęciach Miluni poprzeczka ustawiona jest naprawdę wysoko , to jednak pokażę. Tak mnie cieszy i pachnie, że nie umiem się powstrzymać... .
Niemożliwe. Parasol?
W takim niedoczasie jestem, że stan ogrodu zszedł na dalszy plan. Szybko zbieram truskawki i w drodze powrotnej obwąchuję i fotografuję róże. W zeszłym sezonie kwiaty zgniły od nadmiaru wilgoci, a w tym roku kwitną wyjątkowo obficie. Muszę mieć pamiątkę na zimowe wieczory.
Blue Moon ( Mainzer Fastnacht)- zapach bardzo intensywny. Podmarza niestety, dlatego wciąż jest niewielka.
Między przęsłami balustrady tarasu zagląda LO.
Reine des Violettes
Z każdym rokiem mężnieje Rhapsody in blue. To była na tyle optymistyczna obserwacja, że rok temu zakupiłam druga sadzonkę. Może nie pozwoli się pożreć lilakowi Mayera.
Ostatnie odmiany czosnków. Jeden mały, drugi duży. Nazw nie pamiętam .
Mały będzie miał bordowy kolor, a duży - ma metaliczny połysk, nie udało mi się uchwycić go na zdjęciu .
O fuj, widziałam już gdzieś na FB zdjęcia tych gąsienic, aż poszłam obejrzeć swoje brzozy, bo na tych pospolitych też chyba żerują? U mnie na szczęście brak.