Wiem nawet u kogo, czytam Twój wątek Ale dziekuję za info
b]Gosie obie i Irenko[/b]:
Pączków nie smażyłam, bo:
- nie umiem,
- nie powinnam ich jeść,
- muszę kalorie ograniczać.
Beacie sie dostało za słodkości niejako "z rozpędu"
Ozzi- wiosny nie szukam, bo mam nadzieję, ze jednak jeszcze nie nadejdzie. Za wcześnie.
Bociek - wianków jeszcze nie dziergam
Dlaczego wyciepałaś róże?
Nie strasz mnie. Ja też dawno temu wyciepałam, bo mi nie rosły i mszyce je żarły i marnie kwitły. Ale teraz paczę i paczę do innych ogródków i tam takie śliczności... To kcem (jak powiedziałaby Konstancja), no kcem róze też.
O widzisz, Boćku? Grabie też chcą to wiedzieć
Grabki, ja też się niepokoję, czy będę dobrą mamą dla małych różyczątek...
Nie zjadłam dziś ani jednego Wbrew tradycji, wiem Ale lekarz wczoraj powiedział że słodyczy zero
O, ilu miłych gości było u mnie, a gospodyni w lesie
Można, ale w jednym więcej, w drugim mniej A przy tej ilości wątków ja już wymiękam. Nawet w swoim nie jestem na bieżąco
Będą, będą, kupię w tę sobotę. W poniedziałek wpadłam tylko rekonesans w drodze do pracy. Był lekki mróz, nie chciałam trzymać 8 godzin roślinek w samochodzie.
Kasiu, odpozdrawiam
Padłam. Aniu, ja mam w domu lustro
Ba, tylko jak ktoś ma zrozumieć moje potrzeby, jak ja ich sama nie rozumiem Żartuję Bardzo mi się podoba, że każdy ogród jest inny, w każdym można znależć coś ciekawego.
Tessi, radze sobie. To w sumie pozyteczne stworzenia, gdyby tylko nie niszczyly naszej pracy to zylibysmy sobie razem bezproblemowo Najciekawsze jest to, ze przez 6 lat nie wiedzielismy co to kret w ogrodzie
O, tłusty czwartek za pasem?
Nie piekę pączków, nie smażę faworków.
Pierwszych bo nie umiem (tzn. nigdy nie próbowałam tego robić), drugie są zbyt czasochłonne.
A czas to pieniądz
Gosia, miło, że zaglądnęłaś Ja tylko wieczorami piszę na forum.
Pączków też nie próbowałam, ale faworki bardzo łatwe do zrobienia są i wcale nie takie czasochłonne, no tak ok 45 minut trzeba mieć z takimi pomocnicami jak ja mam (6 i 9latek)
Gosiak, a ta szałwia omszona to jakąś odmianę określoną miała?
Bo Bogda słusznie mówi, że jest ich kilka.
I tak mi się kołacze po głowie, że ktoś kiedyś jakiejś nie polecał.
Tylko oczywiście nie pamiętam kto i gdzie.
Tess a jaka byś chciała? biała , fioletową czy niebieską?
[b] wiesz, w projektowaniu czuję się bezpiecznie, długa jeszcze droga przedemną i w sumie nie mam co pokazywać, więc tak tu sobie siedzę
Ooooooooooooooo, niecnoto!
Przyczaiłaś się w zakładce projektowej i tak Ci dobrze, że na laurach zasiadłaś, kawki i ciasteczka serwujesz i pewnie wcale wychodzić stąd nie zamierzasz?
Bacikiem chyba trzeba, bacikiem.
I nie serwuj tych słodkości, u licha!
Stare porzekadło że "syty głodnego nie zrozumie" ma tu zastosowanie.
Ty nie musisz liczyć kalorii...
O, tłusty czwartek za pasem?
Nie piekę pączków, nie smażę faworków.
Pierwszych bo nie umiem (tzn. nigdy nie próbowałam tego robić), drugie są zbyt czasochłonne.
A czas to pieniądz
Gosia, miło, że zaglądnęłaś Ja tylko wieczorami piszę na forum.
Gosiak, a ta szałwia omszona to jakąś odmianę określoną miała?
Bo Bogda słusznie mówi, że jest ich kilka.
I tak mi się kołacze po głowie, że ktoś kiedyś jakiejś nie polecał.
Tylko oczywiście nie pamiętam kto i gdzie.
Tunbergię bardzo lubię. Lubię też sanwitalię. Chciałam kupić, ale nie widziałam nasion w sklepach. Muszę poszukać w internetowych.
Grabulki, wprawdzie rano nie wiedziałam kto zacz, owa sanwitalia, ale wieczorem, specjalnie dla Ciebie (ufam, że to doceniasz) wdepnęłam do sklepu, bo zdało mi się, że rzeczoną sanwitalię tam widziałam.
No i przywidzeń nie mam (jeszcze). Widziałam bo jest.
Nabyć Ci drogą kupna?
Nie chciałabym robić kłopotu. A sobie też nabędziesz? Bo jak tylko dla mnie musiałabyś robić wycieczkę, to ja sobie poszukam.
Dobrze ufasz: doceniam poświęcenie! Kochana Tess!
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale mam urwanie gwizdka.