Alicjo, odpozdrawiam równie ciepło
Tulipany juz na wykończeniu, chyba jutro sobie nowe dokupię, albo jakiegoś hiacynta. Nie zapowiada się na zmianę pogody, rzeczywiście w takie dni i wieczory kwiaty w domu poprawiają nastrój.
Taki cudaczek dodatkowo pozytywnie wpływa na humor Pierwszy raz u mnie zakwitł.
Witam nowego gościa
Nie wiem Agnieszko kiedy te drzea tak śmignęły. Aż się sama czasami dziwię bo sadziłam takie malizny.
Cieszy mnie taka przysłona z dużych drzew.
Czuję że lubisz róże
Na przywitanie ślicznotki z mojego ogrodu.
Kiedyś prace ręczne to była konieczność, dziś fanaberia. Poprzyczepiam kwiatki do palików, żebym sobie oczu nie powybijała robiąc ogrodowe porządki w szybkim tempie.
Może mi kosy do gniaz nie zabiorą, a nawet jeśli, to i tak miało już nie być do zastosowania.
Dziękuję za odwiedziny wieczorową porą.Niech Wam się przyśnią łany.....
Kiedyś prace ręczne to była konieczność, dziś fanaberia. Poprzyczepiam kwiatki do palików, żebym sobie oczu nie powybijała robiąc ogrodowe porządki w szybkim tempie.
Może mi kosy do gniaz nie zabiorą, a nawet jeśli, to i tak miało już nie być do zastosowania.
Dziękuję za odwiedziny wieczorową porą.Niech Wam się przyśnią łany.....
Witajcie Agatko i Elisko
Oj, nasypało i nadal sypie i choć jest pięknie, to widoku śniegu mam dość.
Planów mam mnóstwo i to tych na zewnątrz, już bym podziałała, gdyby nie śnieg.
Nasiona oczywiście kupiłam, mimo obietnicy, że ani jednej torebki z kwiatkami, oprócz pomidorów.
I jak widać, obietnica sobie, a ja sobie, ot, przykleiły się do rąk
Udało mi się zrobić kilka zdjęć ptaszków, których nie znam.
Stołują się u mnie sikorki, wróble i mazurki, bardzo rzadko dzięcioły z czerwoną czapeczką i zielonymi piórkami i raz był szczygieł.
To zdjęcie kiepskie, ptaszek długo siedział bez ruchu, kolorów nie dało się zauważyć, piórka miał takie poczochrane i był sporo większy od wróbla czy sikorki.
Podobne obrazki widywałam dawno temu (lata 80-te) gdy mieszkałam w małej wsi. Na polach przy drogach rosły szpalery drzew pamiętające czasy niemieckie. A zaspy bywały takie jak na twoich ostatnich obrazkach, co ja piszę - dużo większe.
Oj, wspomnienia.