Kiedyś tu..... cz II - Madżenie ogrodnika
22:29, 15 gru 2012
Obiecałam w niedzielę, proszę przekartkować watek
Moja córa też chciała psa. Okropnie sie uparła. Nie można było jej powiedzieć ot tak, nie, bo była już prawie dorosła i argumentów żądała
M. wymyślił sposób na pieska na sucho. Postawił jeden warunek: będzie piesek, jeżeli przez miesiąc córka będzie wyprowadzała psa rano i wieczorem. Czyli wychodzi na spacer jak z psem, choć bez psa.
Codziennie ją budził pół godziny wcześniej, niż zazwyczaj. Po trzech dniach córka już nie chciała pieska. I nigdy do tematu nie wróciła.
Bożenko, te czerwone kuleczki w moim wianku są sztuczne.
Babcia ciut lepiej, dziękuję.
Pozdrawiam wieczorowo
Znalazłam w szufladzie takie husteczki do nosa![]()
Ktoś jeszcze takie ma? własnoręcznie robione
Agnieszko, ależ miłą sercu każdego Ogrodowiskoholika i każdej Ogrodowiskoholiczki wiadomość przeczytałam - projekt juz masz! Gratulacje!
Wyobrażam sobie, jak się cieszysz![]()
Też pomyślałam o żywym drzewku na święta, coby je potem wysadzić do gruntu. Ryzyko żadne - zakładam z góry, że albo się przyjmie, albo nie. Ale za póżno o tym pomyślałam, już są przebrane. Pomimo tego jednak mój M. nabył serbka co podobno ma 1,60 metra, ale malusi on ci jakiś, mizerny...
Zdrówka życzę, i dbaj o siebie, bo musisz mieć zdrowie, żeby realizować projekt
Niestety, ja już nie wysyłam kartek...
Jakoś tak się ułożyło. Wolę złożyć życzenia przez telefon, bo i pogadać trochę można.
A na cmentarz to nie wiem, kiedy pojadę, bo właśnie się rozchorowałam, dostałam antybiotyk, siedem dni zwolnienia i zakaz wychodzenia na mróz.
Pozdrawiam, Jolu