Facelię siał eM. jakoś na początku września. Ona szybko wschodzi.
Wiosną możesz wysiać facelię albo łubin, koniczynę. W zasadzie wszystko.
Motywuję się wciąż. Przede mną jeszcze wiele prac: coś wykopać, coś zakopać, polatać z grabiami, poobcinać to i owo i zaordynować kolejny (3 kompostownik).
Wiaderko na odpadki? Uzbieralam 1 poczekalam az przestanie sie wytwarzabc plyn i trafilo na rabate-kompostownik.
Powinnam teoretycznie to zakdomuopac, ale mialam inny plan. Wszystko to co uzbieralam- karton, darn, resztki dalii, mieczykow, chwastow, galazek oraz ziemi z doniczek posypalam otrebami bokashi i nakrylam plandekami. Oczywiscie zlewane woda i mokre. Teraz niech sobie bakterie beztlenowe dzialaja.
Nie jestem zbyt rzetelna w zbieraniu odoadkow ale wiaderka sa fajne.
To, ktore ukonczylam na koniec wygladalo jak w dniu wrzucania do niego odpadkow - wszystko utytlane w otrebach ale ani troche nadgnite. Pachnialo kiszonka.
Czyli wyszlo.
Nastepne uzbierane wiaderko zaleznie od pogody i mozliwosci kopania dolka w ziemi - trafi albo do dolka i tam dokonczy swoj proces, albo doczytam jak to jest z przetrzymywaniem tego w worku na smieci do wiosny.
Zdjec nie ma. Jakos nie czulam potrzeby dokumentowania smieci.
Edit: a rabata wyglada tak:
Jest za domem wiec tylko ja ja ogladam i nie wzbudza sensacji.
Dodam jeszcze, ze plyn odlewany z wiaderka rozcienczam woda i podlewam domowe kwiatki - tzn. Glownie pelargonie przyniesione z dworu - maja sie dobrze
Nadmiar zlewam do sloika z zakretka bo przyciaga muszki owocowki. Podlewam jak jest okazja.
A co tam Radziu, na bogato... Suche kwiaty, trawa, skorupko od jajek, obierki... Żyć nie umierać, ogrodkowe złoto
Radziu, jak masz trochę czasu to popiel i wrzuć to na jedną kupkę, niech się przerabia, jak zrobisz kompostownik, to przerzucisz to. Ja mam metalowy kompostownik ale jeszcze po poprzednich właścicielach. Dobrze że są dwie komory, w poprzednim sezonie wrzucałam do tej drugiej części. Nawet przerobiło się
Hejka Anetko. Cieszę się że zajrzałaś do mnie.
Skrzynie na warzywa to strzał w dziesiątkę. Nie ma porównania do uprawy w gruncie - kolana coś by więcej na ten temat powiedziały hehehe.
Kompostownik wykonany został dzięki filmikowi ktory znalazłam na yt. Poniżej posyłam link. Jest on wykonany z palet i świetnie się sprawdza. Najpierw oczyscilam szlifierką wszystkie palety. Następnie zakupiłam w Castro... gwoździe, kątowniki i siatkę. Resztę już mój Emuś wykonał.
Pięknie ta dynka z wrzosami wygląda . I róża jeszcze piękna
Bardzo ładne dekoracje na schodach
Fajnie masz wkomponowany kompostownik.
My swój musimy przenieść i też muszę pomyśleć czym tu jego zasłonić .
Pozdrawiam
Skrzynie prawie na ukończeniu. Jedna pod murkiem jest pełna, druga prostopadła w 3/4 całości, po środku - brak ziemi i kompostu.
Dzięki uprzejmości sąsiada dostałam wór liści już zmielonych, wylądowały w skrzyniach razem z kompostem. Z mojego małego ogródka całkiem sporo kompostu wychodzi.
I to co mnie cieszy najbardziej, że kompostownik jest schowany. Wiosną trochę gorzej, ale wtedy mam najmniej bałaganu tam więc da się przeżyć.
Kochani
Mam do was pytanko, a w zasadzie chciałbym się poradzić (liczę na szybką odpowiedź).
Planuję zrobić sobie kompostownik...choć w sumie całe zaplecze ogrodowe...
I mam dylemat...jaki kompostownik będzie lepszy...
wymurowany z czerwonej cegły, czy zbity z kantówek i desek?
Ja aż tak emów w kompost nie daję, może raz mi się zdarzyło - największy mój grzech kompostowy to że za mało podlewałam niestety skrzynie kompostowe- mimo to też opróżniam skrzynię którą załadowałam w maju i posadziłam na niej cukinie i dynie co mnie dopingowało do podlewania - a że z wodą do kompostu mam daleko to kiepsko było - liście jednak dobrze cieniowały skrzynię.
tak to wyglądało w lipcu
- a tak wygląda teraz - mógł by ten kompost jeszcze rok poleżeć ale ja go wywalam na grządki i mam do kopczykowania róż.
Będzie fajny jak się przerobi to dobroale Emy już się robią
Wysłałam tatę do Casto.... bo Bogdzia pisała o przecenie cebulek jak z marzeń, zszedł cały sklep, w końcu ekspedientki zapytał, a Ona Mu odpowiedziała, że najpierw leżały, leżały, a potem w jeden dzień poszły jak świeże bułeczki, wszystkie na pniu......moc wpisów na O i to ile osób tu podczytuje.
Nie załapałam się ani na jedną
Jak to pięknie ,obrazowo wyjaśniłas ToszkoNie mam odpowiedniej wiedzy na ten temat i działam najczęściej intuicyjnie dlatego w dyskusje fachowców nie chcę się wcinać, ale moja sąsiadka ma kompostownik,( taki o którym pewnie Waldku myślisz) do którego wrzuca sie od góry a wyjmuje "rzekomo" od dołu gotowy kompost. Piszę "rzekomo" bo proces kompostowania się tam pewnie odbywa ,ale trwa to już drugi rok i nie wyjęła z dołu ani kubełka kompostu.Ja mam kompostownik zbity z desek, trzykomorowy i przerzucam w nim ze 3 razy w sezonie zalegającą materię i każdej wiosny i jesieni mam kilka taczek pachnącego kompostu. Dla mnie wniosek jest oczywisty
Pewnie miałaś na myśli kompost a nie kompostownik. Kompostu w kompostowniku nie przerzuca się. Jest to ciągły proces rozkładu materii organicznej zachodzący od dołu do góry.
Dzień dobry. Chciałabym zapytać czy można jeszcze kompostownik przerzucać? Polać mocznikiem?
Rolki po papierze mam z napisem, to pewnie nie bardzo można dodawać? W sumie wszystko daje do kompostu co można poza papierem, czas to nadrobić i dziś coś pójdę wrzucić