Tess, nie musi, ale lubię połączenie cytrynowych listków i fioletu czy białego. Albo amarantu. Mam irysy syberyjskie, czy w cieniu zakwitną? Teraz są upchnięte po macoszemu w kącie...
A Twoja ogrodowa nowego domu szuka?
No nie, gapiłam się na hakone i tę tajemniczą nieptasią A przypomnisz mi nazwę tej hosty z fioletowym kwiatem?
Ogrodowych w mojej ocenie w naszej strefie nie trzeba okrywać, jeśli to nie wygwizdów. Może dam Ci jakąś na próbę? Bez kosztowo będzie, to i bez stratowo
Mam już sporo krzyżyków, więc potrafię oddzielić ziarno od plew.
Nie przyjmuję "rady" kogoś, kto:
- całą tę awanturę w tym wątku rozpoczął,
- w dodatku dziwnym trafem (?!) - w tym samym dniu, w którym Bezklasowa popełniła usunięty wpis.
Nazwać to brakiem obiektywizmu, to nie powiedzieć nic.
Z daleka widać, że jesteś narzędziem.
By jednak nie wyjść na niewdzięcznicę, takoż Ci dam radę:
Rak z wizytą wchodzi tyłem,
Uwalany mocno iłem.
Dziwuje się zgromadzenie:
Cóż to znowu za wchodzenie?
Już ja wolę, rzekł, mój sposób,
Od zwyczaju takich osób,
Co nie wiedząc, jak tam będzie,
Najpierw nos pakują wszędzie.
Tawułki mam w innym miejscu, bardzo ładnie rosną. Jarzmianki nie robiły na mnie wrażenia, jakieś malutkie te kwiatki, ale może gdyby więcej posadzić? Pomysł całkiem, całkiem.
Hosty na pewno też posadzę, bo co innego w takim miejscu... Ciemierników mam chyba 6? Czy 7?
Ogrodowych nie chcę, wiem, że nie będę okrywała.
Zawilce naprawdę obłędne To mój pierwszy sezon z nimi, naprawdę nie wiem dlaczego wcześniej nie kupiłam.
A trawy posadziłam. Dziś nawet 3 przesadziłam, żeby zawilce miejsce miały. Podlałam Korzonkiem i mam nadzieję, że dadzą radę. A jak nie to trudno, z naturą się kopać nie będę.
No co Ty, sama nie dałabym rady. Oleg mi pomógł z kopaniem, trochę korzeni też trzeba było powyciągać.
Jutro rób fotki z akcji koniecznie!
No jakoś się zmieścił haha Radość mam ogromną, także jeszcze raz Ci dziękuję, że o mnie pamiętałaś! I zapraszam jak będziesz miała czas. Faktycznie szybko się jedzie, wracałam jakieś 30 minut.
Kiedyś Magnolia mi polecała na cienistą jarzmianki. Cudne są. Ale wg tego co radziła Magnolia, to albo tawułki, albo jarzmianki.
U mnie tawułki dobrze sobie radzą. Ale jarzmianki... mniam, mniam.
Ogrodowych hortensji pewnie nie chcesz? Dałyby radę.
A może po prostu zrób hostowisko?
Ile masz tych ciemierników ode mnie?
Kaśka, no po prostu napatrzeć się nie mogę! Inka o mnie pamiętała i kupiła Whirlwind, a ja dziś dokupiłam jeszcze parę traw i dodatkowe zawilce. Takim sztukom oprzeć się po prostu nie mogłam
W cieniu to ja miejsce mam, słoneczne mi się kończy Na azaliową pomysłu nie mam. Na pewno będą ciemierniki od Tess, a dalej nie wiem.
Kasia, Nooo Moja reakcja była dokładnie taka sama
Asia, no jak mogłaś! Po azalie Ania ma przyjechać. Dobrze, że nie muszę wywalić, bo to od Ciepłuchy, więc trochę szkoda by było.
Jeszcze będą. Ja się w tym roku nie spinam, posadzę szafirki od Tess, dosadzę trochę krokusów i cebulic. Tulipany w donicach mi się nie udały, więc wsadzę do gruntu te, które się będą nadawały i już. Aa no i te dzisiejsze narcyzy.
Szkoda, że nie zrobiłam fotek zawilców u Tess... Po nocach mi się śnią. U mnie to będzie ich debiut, ciekawe czy mnie polubią. Teoretycznie warunki wymarzone.
To zgrubienie to miejsce szczepienia. Ta roślina jest zaszczepiona na winobluszczu pięciolistkowym. Dzięki temu jej mrozoodporność jest wysoka . Trochę mnie dziwi, że tak szybko pojawiają się odrosty z podkładki, bo najczęściej miejsce szczepienia jest zalane woskiem.
Tak, zdecydowanie usuwaj te liście i pędy, jeśli się pojawią, I obserwuj stale.
Czy masz przed winobluszczem coś posadzone? Bo jeśli nie, to te inne w formie i kolorze liście to odrost od podkładki. Trzeba go usunąć, bo zdominuje resztę (jako ten silniejszy ).
Gasienice widziałam na bukszpanach zerujące w lipcu, wtedy jeszcze nie byłam pewna ze to one, bo cos kiedys czytałam ale myslalam, ze mnie to nie spotka. Z urlopu wrociłam 20 lipca i wtedy widziałam juz wygryzione liscie i gasienice. Wiec u mnie pierwszy rzut wiosenny albo przeszedl niezauważony, albo dopiero teraz był. Zaatakowalam je Mospilanem (to info dla Kasi) . Mam juz w pułapkach fermonowych kolejne ćmy złapane (dzisiaj chyba pokaze fotki wieczorem) wiec czuję ze wkrotce bedzie wylęg kolejnego pokolenia. Czekam uzbrojona w Proteus (a nie jak blednie pisałam Prometeus . Tess dzieki za czujność!
Na razie bukszpany żyja i wypuszczaja młode w na wygryzionych miejscach, zatem jest szansa ze dadza radę.
Kasia W z tej samej wsi co ja tez niestey ma ćmę bukszpanowa a w inym miejscu przy drodze, ktora mijam codziennie od kilku lat podziwiałam stare dorodne wielkie kule bukszpaniwe wielkosci człowieka. Niestety pod koniec lipca gdy wrociłam z urlopu wygladały jak uschnięte. To ten sam moment kiedy widziałam gasienice u mnie. Wiec ćma rozprzestrzenia sie we Wrocławiu. Prawdopodobnie przywlekłam ja z którejś ze szkółki z roslinami. Licze, ze zatrzymam jej inwazje w moim ogrodzie. U sasiadki niemal za moim płotem jeszcze jej nie ma, wiec chyba na razie stołuje sie wyłacznie u mnie
Agnieszka ta roza na zdjeciu to Bonica, bezproblemowa róza obficie kwitnąca w kilku rzutach az do mrozow. Niesty lubi ją plamistośc, ale ktora roza na to nie cierpi?