Dwie taczki chwastów spod Hortensji i miskantow. Kury się mało cieszą bo chwasty suche. Idę na poszukiwanie mokrej świeżej zieleniny ale trudno o taką bo ostatnio padało z miesiąc temu.
Posadziłam derenie jadalne i kilka jeżyn, tych w p9. Fajnie bo strasznie wysycha w nich ziemia. I porozwoziłam 4 taczki zrębków żeby wyściółko wać tam gdzie chwasty wyrwałam. W sumie 3 bo przy 4tej mnie pogoniła pszczoła. Chciała mi się zaplątać we włosy ale uciekłam do domu

Widocznie za blisko się kręciłam, bo zrębki z 10 metrów od uli
Ale dużo udało mi się wyściółkować z czego bardzo się cieszę

wycięłam też pomidorowe szaleństwo ze szklarni. Trzy całe pomidory które zakończyły owocowanie. I mnóstwo przyrostów głównie rosamundy której mam dwa krzaki w tym sezonie. Trzeba ich bardzo pilnować bo i tak były na dwa pędy a potem cichaczem piszczały boczne wilki które okazało się miały i po 2 metry haha
Na to wygląda że jeszcze. 10 kilo pomidorów, może, i kończymy sezon.
Monty pikuje jesienne kapusty co mi przypomniało żeby wysiać sałatę zimującą. Trochę już późno się robi no i jest sucho jak piepr więc chyba do doniczki w domu wysieje

albo w szklarni?
Szkoda że jutro poniedziałek, mogłabym być na wmeeyturze i bym na zmianę ogrodkowala albo zbierała grzyby

w sumie taki plan

byle zdrowym być