Bluszcz muszę pilnować by nie zawładnął całą rabatą. Ale tym brzegu mu pozwoliłam.Mam z głowy myślenie co posadzić na obrzeżu. Tam jest nawadnianie kropelkowe , a dodatkowo sięga zraszacz trawnika, więc rośliny w bluszczu jakoś sobie radzą. Ale są tam tylko funkie , a one odporne i azalie zadołowane w donicach. Anabelka o dziwo też nieźle znosi to towarzyswo Ale nie pozwalam bluszczowi wejść pomiędzy krzew -tylko dochodzi do hortensji i hakone. Dalej mu nie pozwalam. Co wiosnę go ograniczam ( taczki gałęzi odcinam i wyrywam!) W sezonie też nie pozwalam mu się dalej ukorzeniać.
Ula, już od jakiegoś czasu myślałam o tym zakątku. Na początku marzyłam tylko aby go uprzątnąć. Bo tam było złożone drzewo na opał, które schło. Część czekała na pocięcie. Było tam też składowisko różnych gałęzi. Ale też wielka kupa kory z tartaku, którą powoli zużywałam.
Jak tylko zrobiło się miejsce bliżej domu na drewno i em pociął też resztę(zostało tylko kilka gałęzi), to myślałam, że posadzę tam kilka funkii i tyle. Posadziłam ze trzy i miałam właściwie obserwować czy dadzą tam radę. Wiedziałam, że tam sucho i słaba ziemia. A nie miałam na tą chwilę czym jej ulepszyć. Myślałam, że najwyżej po trochu będę dosypywać mój kompost i w nim dosadzać po trochu kolejne funkie. Ale mam jeszcze słabo przerobiony i niewiele. I wielka świeża pryzma z tego sezonu dopiero.
Ale niespodziewanie kolega ema zaproponował w dobrej cenie dobrą ziemię, a że mieliśmy trochę równać teren na końcu działki, to wzięliśmy więcej. I miałam już czym wysypywać przy drzewach, tam też w sumie było nierówno. Mam nadzieję,że nie zaszkodzi to starym już drzewom, trochę zasypałam przy pniu. Wtedy już nic nie powstrzymało mnie przed zakupami w szkółkach- przynajmniej kupowałam rośliny z celem, a nie, że "gdzieś się kiedyś posadzi"!
W międzyczasie oglądałam różne inspiracje leśnych zakątków, takie kręte ścieżki bardzo mi się podobały. Agapant pomogła mi tą pierwszą zaplanować! A druga to już poszła za ciosem, choć tam nic nie planowałam robić. Ale jak zerwałam darń na poszerzenie rabaty za studnią, to pomyślałam,że zamiast wieść ja na koniec działki to dam ją przy prostej rabacie, o której pisałam " wiosenna" aby ją ciut wyoblić i wtedy zaczął mi się rysować kształt kolejnej ścieżki...Darń przykryłam kartonami, posypałam trochę dla obciążenia też tą lepszą ziemią i teraz przysypałam skoszona trawą, aby nie zarosło mi chwastami zanim tam coś posadzę.
W ogrodowych pracach myślę, że często występuje "efekt domina" i jedna zmiana ciągnie kolejną , tak samo przy powstawaniu nowych. Już miałam miejsce na przeniesienie całych, bądź z podziału roślin z innych moich rabat. Chętniej też przyjęłam, jak coś komuś zbywało, albo tak porostu chętnie się podzielił, wymienił!
Gosiu, nareszcie mam taki trochę leśny zakątek. Bardzo mi się podobał taki klimacik jaki stworzyła np. Alicja. Chciałam mieć chociaż taką namiastkę u siebie. Oczywiście nie umiem sadzić tak naturalnie jak wygląda u niej, bo jakaś symetria, powtórzenia i linijki, obwódki mnie prześladują!
Tak! No każdy mi teraz wypomina, że miałam tam już nic nie sadzić! No cóż! Zarzekała się żaba błota!
Ja się tłumaczę, że podnoszę przy okazji wartość działki syna
Właściwie dawno już pokazywałam co tam się jeszcze dzieje na tej działce z warzywniakiem. Wprawdzie już nic takiego nowego, ale i tak każdy sezon jest ciut inny.
Zapytacie...warzywnik...a gdzie warzywa?
Coś tam jest!
Na tych kratkach podpartych kolorowymi nogami od suszarek na pranie pną się ogórki, widac też kolorowe papryki i cukinie.