Ojej Sylwuś ale roboty masz tak z wodą to jest najwięcej ale warto jak ktoś lubi i kocha ja to jak miałam oczko to jak ciepło było dopiero właziłam to współczuję teraz pogoda nie rozpieszcza .
Ale masz pięknie kwieciście
Macham serdecznie .
Edzia te dwa zbiorniki wodne, które wczoraj czyściłam są na tyle płytkie, że jak wybiorę większość wody to klęcząc nad brzegiem i umiejętnie podpierając się o jego brzeg drugą ręką do dna dosięgam. Długa gumowa rękawica załatwia sprawę, wybieram liście resztki roślinne i muł do pojemnika i wynoszę, kamieni wczoraj nie płukałam bo bym na jedno oczko potrzebowała tydzień, a nie mam. Do tego rośliny zdążyły już urosnąć i byłoby to dość trudne. a wokół oczek też już na gęsto i problem ze znalezieniem miejsca na stopę, a co dopiero żeby uklęknąć. Ale grunt, że się udało. Jestem tak ponaciągana dzisiaj, że ledwie łażę, a największe jeszcze przede mną... tam już sama ręka nie wystarczy, obmyślam jak to zrobić bez włażenia do wody czy by się widłami do ziemniaków nie udało z dna powybierać. Mają zaokrąglone końce może bym folii nie podziurawiła....
Nomen omen po jakichś 10 latach mogę śmiało powiedzieć, ze przy zakładaniu oczka wodnego jeśli tylko dno i boki pod folią są dobrze czymś miękkim wymoszczone( u nas to była wełna mineralna i włóknina bodajże to gruba folia budowlana w dwóch warstwach spokojnie zdaje egzamin. Nigdzie nam przez te lata woda nie ucieka, a folia jest cała.