Cóż mam odpowiedzieć? Dziękuję Dziewczyny za słowa wsparcia i pocieszenie.
Odkąd uprawiam ogród jeszcze nigdy nie doznałam takich strat. Żaden z czterech kilkunastoletnich oczarów nie zakwitł, z kilku azalii ledwie jedna, derenie, wiśnie ozdobne tak samo. Piwonie drzewiaste właściwie do likwidacji, bylinowe prawie nie zawiązały kwiatów. Mogłabym jeszcze sporo wyliczać. Trochę mogę winić zimę, ale w większości to moje zaniedbanie. Rozleniwił mnie żyzny potencjał gleby i zlekceważyłam w ostatnich latach panującą suszę. Bo oprócz ewidentnie mdlejących z braku wody roślin, ogrodu nie podlewałam. To sobie zasłużyłam.
Nazbierało się problemów, miotam się, wyrzucam sobie ale i próbuję zaradzić
Tych cyprysików chyba nie uda się już uratować? Zapewne robota przędziorków?
To najstarszy u mnie cis, trzydziestoletni, żółknie i marnieje. Szukam rady, kupuję środki ochrony, walczę.