Trochę za późno wysiałam petunie, bo czytałam, że ogrodnicy swoje wysiewają w lutym, a nawet w styczniu. Ale ogrodnicy -handlarze, to producenci. Mają doświetlanie, a ja tylko jeden parapet i słoneczko, które przyszło dopiero pod koniec kwietnia u mnie.
Elu, petunię zawsze kupowałam, ale ktoś mi sprezentował nasionka, i miałam jakieś nasiona zebrane z kupnych. Wysiałam, i bawię się od Wielkanocy.
Każdego dnia widzę, że sadzonki są coraz większe. Jak się chce mieć szybko kwiaty, to można nie uszczykiwać, ale wtedy rośnie jeden pęd i nie zawsze się rozgałęzia. Po uszczknięciu termin kwitnienia przesuwa się o 2, 3 tygodnie.
Spróbuję na dwa sposoby. Jedne uszczknę, inne zostawię bez. Moje dopiero będę wysadzać do doniczek, musiałam uwolnić parapet od pomidorów. Chyba, że pogoda będzie pasująca, to po przesadzam w szklarni i zostawię. Na razie, 2 tygodnie 10 stopni i przekropna aura.
U Was na południu większe temperaturowe plusy. Praktyki w petuniach nie ma, kiedyś siałam wprost do gruntu i rosły jak chciały.