ad 1. No jak się tak upieracie i chcecie mieć do czynienia z moim eM, to spróbuję zrobić ścianę. Ale nie wiem czy będę mogła wrócić do domu po tej operacji.
Może tylko Iwonka mnie zrozumie.
ad 2. Ciesz się, że bywa gorzej
ad 3. To dlatego, że ja okularnica jestem i już powinnam iść po nowe okulary, ale epidemia i nie mogę ryzykować
A tak na poważnie, masz w 100% rację. Teraz nawet mi się wydaje, że judaszek rośnie za blisko cisów. Będę go musiała mocno ciąć, mam nadzieję, że to zniesie.
I znowu masz rację.
Pomysł i rysunek super. Dziękuję Ci bardzo.
Zaraz zapytam Kasię jakie duże rosną korony kalin na pniu. Jeżeli byłyby większe niż 1 m, to zrobi się ciężko, chyba że mogą być cięte. W przeciwnym wypadku wezmę trzmieliny na pniu.
Asia, i jeszcze jedno - całą resztę rabaty też muszą zmienić i czy masz tutaj jakieś sugestie. Chodzi mi o duże nasadzenia, wypełniacze sama zrobię
W narożniku rośnie magnolia. Co byś przy niej widziała, żeby zrównoważyć cisy po drugiej stronie (to o czym pisała Iwonka)?
Zakwitła mi Robin Hill przy tarasie Podoba mi się, ma trochę inne kwiatki od zwykłych ŚŚ, przynajmniej tak mi się wydaje
A z szafirków zostało mi tyle Coś mi przeryło po tej rabacie i taki efekt...
Wczoraj moi panowie pociachali wielką górę gałęzi, zrobiła się mała kupka Trochę tego było, bo sam wycięty modrzew już był duży. Zastanawiam się czy teraz to zmielone mogę rozsypać po rabatach?
Posadziłam sałatę, pory i selery, bo udało mi się kupić na ryneczku jak byłam po warzywa wczoraj Posiałam też buraczki i marchew, a dziś Jasio posiał ogórki, które zabraliśmy do domu na południowe okno
Żale trzeba wylewać. Powściąganie złych emocji zawsze się źle kończy.
Nie chcemy przecież, żebyś popadła w jakieś nałogi.
Mnie dzisiaj pomogło trochę 3- godzinne bieganie z opryskiwaczem.
Drugi oprysk propionianem odhaczony.
Grusze spryskałam wyjątkowo obficie.
Dziewczyny, czy nie zamorduję trytom takim ścięciem? Bardzo ładnie przezimowały (no bo zimy praktycznie nie było), w zasadzie były zielone, trochę tylko suchych liści. No ale coś mnie podkusiło i ciachnęłam. Jedną niżej, drugą wyżej.
Oczywiście pomogłaś Uspokoiłaś mnie i uratowałaś sprzedawcę przed awanturą, hehe Taka byłam zszokowana tym co mi eM. przywiózł, że gotowa byłam dzwonić do szkółki, żeby powiedzieć co myślę Oczywiście, żeby nie było ... te berberysy które zostały zakupione bardzo ale to bardzo mi się podobają
Tylko po prostu spodziewałam się czegoś innego ...
Obejrzałam sobie ten Ruby Star, o którym piszesz. Bardzo fajny. Ciekawa jestem tylko czy zachowałby kolor w cieniu... Generalnie, zakupione dziś berberysy pozwoliły mi niemal całkowicie pożegnać się z żurawkami w moim ogrodzie. Dostały słoneczne miejsce, pod hortensjami.
Ale mam jeszcze jedno (ostatnie) miejsce z żurawkami. Schowane w cieniu aronii. Tak więc jeślibym się zdecydowała na wymianę, musiałabym mieć coś, co zachowuje bordowy kolor w cieniu. No ale póki co będzie to ostatni bastion żurawek w moim ogrodzie
Pozostawiam moje własne osobiste - już wsadzone Berberys Admiration
Osiągnęłam już taki stan, że przestałam wyklinać kreta , który notorycznie dewastuje mi rabatę przy furtce na przedpłociu. Kot zrobił sobie drapak z pnia wiąza. Trzeba się chyba pogodzić z tym, że coś zawsze będzie wbrew naszym oczekiwaniom.
Choć przyznam, że nie jest to łatwe.
Posadziłam tam kolumnowego graba, ale z przyczyn kompozycyjnych jest przesunięty w lewy narożnik (za kolumną zegara widać kolejnego graba)-kiedyś z tym narożnym utworzą zgrabną parkę. Kolejny egzemplarz na tej wąskiej rabacie nie wyglądałby dobrze.
Zresztą- zanim drzewko by podrosło, to ta budowla spróchnieje. Chwilowo omijam ją wzrokiem.
Jestem nowa na forum, tym bardziej witam i przechodzę od razu do sedna.
RH hoduję od kilku lat, nigdy nie miałam z nimi problemów, a jak były, to sobie radziłam. Ale teraz jestem w kropce.
Mam kilkanaście RH, które rosną w warunkach leśnych od 3 lat, niestety podlewam je wodą wodociągową i w tamtym roku zauważyłam jasne przebarwienia na liściach, postanowiłam zakwasić im glebę. Na jesień podsypałam trochę siarką (ale ta pewnie jeszcze nie zdążyła zadziałać)siarczan potasu i magnezu, teraz w marcu dostały siarczan amonu i chwilę później nawóz uniwersalny, ale bez wapnia i zaczęło się to co widać.
Dwa pierwsze zdjęcia to Percy Wiseman, trzecie nie pamiętam i on ma takie liście od zeszłego roku, jeszcze przed podsypaniem, kolor kwiatów intensywnie czerwony, bez plamki, czwarte zdjęcie to Hachmann's Charmant.
I teraz nie wiem, czy to przemarzniecie, skoki temperatur dobowych?
Choroba grzybowa?
Czy zasolenie? - w tym roku pierwszy raz dostały jakikolwiek nawóz. Rosną na mocno piaszczystych terenach, pod sosnami.