Nie mam jakoś nastroju do pisania..... trudno się skupić na ogrodzie. Myśli galopują w tempie ekspresowym. Sama już nie wiem czym się bardziej martwic.. i tak ma wielu z nas. Teoretycznie byt zapewniony ma budżetówka i emeryci.. ale wartość pieniądza spadnie. Brak wpływów do kasy państwowej odbije się i na nich.. Firmy padną, już padają, a potem jeszcze wirus pozamiata resztę. A czego nie zrobi wirus to pozamykane szpitale, przychodnie..
A mi dziś się okazało ze przyszła egzekucja za podatek, który zapłaciłam na swój mikrorachunek ale nie napisałam że to VAT. Za to auto mi oddali, mogę je już nawet sprzedać. Szkoda że to bumek-złomek i wartości żadnej nie ma. Sądy nie pracują wiec nadal jestem przestępcą. W dodatku przestępca podatkowy, chyba już podwójny, bo za przekręcony liczniki i za niezapłacony VAT, co leży od miesiaca na koncie skarbówki. Na pytanie, że macie przecież kasę odpowiedzieli, że sądzili, ze to na poczet ewentualnych przyszłych podatków wpłacone, bo niechcący na formularzu został się wpis PIT. Nieważne, że jest jeno koto i jedna kasa na wszytko na koncie.
Sukces w ściganiu mafii vatowskiej został osiągnięty.
Przekręcam liczniki i wyłudzam VAT... Zostałam się goła i wesoła z kartą kryminalisty.
I nie piszcie mi , że sorki miałam pecha. O tym wiem sama doskonale.
Nawet ten cholerny ogród już nie cieszy
A było tak pięknie. Co prawda mrozik pozamiatał to i owo..
Kwarantanna przerwana, zaprosiłam rodzinę do siebie.. z moim pechem to może być ostania radosna rzecz.. zanim człowiek będzie zdychał w samotności.
Ależ mam nastrój... i choćbym miała zdechnąć to pójdę na wybory.. nawet na czworaka.. w podziękowaniu.
PS. Pracownicy skarbówki do których po kilku godzinach się dozwoliłam byli bardzo mili.. nic do nich nie mam, starali się jak mogli. Ale nie oni uchwalają przepisy /wytyczne czy cholera wie co. patrzcie co piszecie na przelewach na mikro-rachunek, bo owszem konto jest jedno ale reinterpretacji tysiące.
Wszystkie doniczki z przechowalnika wyniesione do ogrodu.
Posadziłam nowe ciemierniki do ogrodu i narcyzki, które kupiłam przy okazji zakupów do jedzenia, po złotówce były doniczki miniaturowych narcyzów.
Ogarnięte kolejne rabaty.
Już niewiele mi zostało.
Aniu, ja mam 300 metrów kw. dachu i te zbiorniki napełniły się w jeden deszczowy dzień
No i liczę na więcej deszczu, niż było w ubiegłe lata.
Jak będzie, zobaczymy.
Moje nowe różyczki przetrwały zimę bez problemów, mam nadzieję na obfite kwitnienie.
I ładnie ruszyły liliowce i iryski rosnące z nimi w skrzynkach.
Dzisiaj działałem nad dalszą częścią rabaty.
Otrzymałem od sąsiada zza siatki trzy duże taczki kompostu. .
Wybierałem pędraki złotawki albo chrabąszcza majowego. Było ich mnóstwo. To tylko część:
Mieszałem z ziemią rodzimą
i torfem
w stosunku 1:1:1. .
Wyszła pulchna ziemia. Zastanawiam się czy nie nazbyt pulchna.
Kasia, pszczoły same znajdują pożytek, który jest w zasięgu kilku kilometrów. "Zwiadowczynie" lecą na przeszpiegi, a potem powiadamiają koleżanki z ula, w jakim kierunku są rośliny miododajne. Robią to wskazując ruchami ciała pod jakim kątem względem słońca jest pożytek i w jakiej odległości od ula. Skomplikowane to, ale one nieźle sobie radzą. Tak więc wydaje mi się, że ustawienie wylotka na Waszą stronę w ogóle nie ma znaczenia.
Co do Twoich sąsiadów - pewnie, byłoby miło gdyby zapytali Was o zgodę. Są też jakieś przepisy regulujące w jakiej odległości od zabudowania można ul ustawić. Ja się nikogo nie pytałam, bo graniczę przez płot z moim bratem, więc sprawa jest prosta. Mój chrześniak (syn brata) zafascynowany pszczołami - w ubiegłym sezonie gołymi rączkami ramki z pszczołami dźwigał Pozostali sąsiedzi są w większej odległości od nas, więc nie czułam się zobowiązana o nic pytać.
W okresie wiosny pszczoły szukają wody, potrzebują jej do wychowu czerwiu. U mnie też siadają na kompostowniku. Jak leję wodą po kompoście to w chwilę się zlatują, chociaż ule są z drugiej strony ogrodu Zbierają też wodę z trawy, z liści.. ja też im podaję wodę w różnych płaskich naczyniach. Owszem zdarza się, że rójka wychodzi z ula, ale na to jeszcze za wcześnie.
Jeszcze mnie zastanawia, czy Twój syn ma alergię na jad pszczeli?? Bo jeśli tak, to może być problem... Pszczoły nie są jakieś agresywne, ale wystarczy że się w włosy zaplącze, podejdzie gdzieś, poczuje się zagrożona, albo nieopatrznie gdzieś się ją przyciśnie... wtedy na pewno wbije żądło. Ważne jest by to żądło jak najszybciej usunąć (nie ściskać, tylko podważyć), bo wbitego z żądła jad cały czas jest pompowany do ciała. Oczywiście po użądleniu człowieka pszczoła umiera.
Kasia, z jednej strony rozumiem Twoje obawy, może i poirytowanie tą sytuacją. Nie wiem jak ja bym reagowała, gdybym nie miała uli i małego bzika na punkcie pszczółek Ale wiesz.. to naprawdę bardzo pożyteczne owady. No i mówi się, że pszczoły dają 30% pożytku pszczelarzowi a 70% społeczeństwu. Ech, nagadałam się
Skarpa (w rekach ogrodnika )- wykarczowane rosliny, pozostalosci podsypane nawozem, zeby jak zaczna dobrze rosnac, potraktowac je chemia. Po uplywie 2-3 tyg od pestycydow skarpa do przekopania ich sprzetem. Pojawil sie kompostownik.
Trawnik (dotychczas i w przyszlosci praca wlasna )- zrobiona wertykulacja w pazdzierniku, ale zdecydownie potrzebna wiosenna poprawka. Tydzien temu dostal nawoz, wiec za jakis tydzien sprzet pojdzie w ruch.
Przekopalam wstepnie (jeszcze jesienia) jednen kawlek na potencjalna rabate. Doprawilam tam gliniasta ziemie kompostem, piskiem i torfem (posty Toszki maczaly w tym palce ) i potraktowalam widlami.
Na zdjeciach widac, ze zdjelam czesc trawnika pod 2ga rabate, ale jeszcze nic nie przekopane. Te dwie potencjalne rabaty, nie maja ostatecznego ksztaltu. Poszlam troche na zywial, a nie dokonca wiem, co i jak tam posadzic. Na szczescie nie zagalopowalam sie z tymi pracami, wiec wszystko mozna jeszcze zmienic i udoskonalic
Fotki z gory zrobione dla mnie przez sasiadke z 2go pietra
Moje ciemierniki w gruncie po trochu się podnoszą A z tych z kłączy jeden żyje,ale a drugiego chyba nic nie będzie.
Te ostatnio kupione w Ob...stoją w donicach na tarasie, a raczej też leżą
Nie usuwaj, nie usuwaj. ja nie robię takich pięknych zdjęć.
Rośliny posadzone, jak zakwitną okaże się jak posadziłem. Czy w dobrych miejscach. Troche pomieszały mi się rośliny od Ciebie i od Kasi. Zobaczymy jak wyrosną.
Najpierw posadziłem niezapominajki falą:
ale po radzie koleżanek wykopałem i posadziłem kępami.
Hosty trafiły wzdłuż krawężnika. Gdy je zidentyfikuję trafią w miejsca docelowe.
Paprocie trafiły na miejsca docelowe.
Witam, mam wiąza wredei i zastanawiam się czy mogłabym posadzić go na rabacie z różami? Za różami są tuje smaragd, potem trzcinniki no i róże, lawenda, stipa i obwódka z trzmieliny.
Podpowiedzcie coś