powojnik Rubens na sośnie
i dereń, którego nazwy nie pamiętam, ale tylko tyle, że rarytasik, wolno rosnący
z bliska jego liście, takie skórzaste
cosik nadal kwitnie
tu już wszystkie hortensje oskubane z kwiecia, nie będzie fruwać
a rozplenice, jak siano, w środku tylko nadal zielone
pogoda fajna, można robić
do wiosny mi na razie nie śpieszno, choć z powodu mamy, będzie lepiej, jak ciepło
no i ciekawa jestem, co mnie zaskoczy z nowości, co nasadziłam
pierwsze nasadzenia, w 98r., zimozielone, szkoda że od razu nie wiedziałam, że mogę ciąć i formować
wycinam już powoli rozchodniki
pod domkiem Memory, a w prawym rogu miskant Flamingo
hortensje ogrodowe jeszcze kolor trzymają, każda odmiana w innej fazie
już widzę, że będzie mnie zachwycać miskant Messel, gdzieś mam dokładnie nazwę zapisaną, tak z pamięci ciut błędnie piszę
młody, mam 3 sztuki, ale fajnie w czerwień idzie
śniegowiec wirginijski rekord bije, 4 grudnia i z liśćmi
miskanty Mornning Light w pomarańczu, cudne są, aż żal wiązać
Na razie to jest ciepło, prognozy też dalej ciepło pokazują, potem mogą zaskoczyć.
Widzę kalinę sztywnolistną. Mam ich 6, sadziłam malutkie, a po 2-3 latach giganty, regularnie tnę
Nie ma tu za dużo miejsca, a więc aby się odsłonić, wybrałabym szmaragdy, ale koniecznie cięte i gęsto posadzone. Po bokach jakieś kolumnowe drzewka i trawki, bo chyba więcej się nie zmieści?
Elu, do host niektórzy muszą dojrzeć Ja też nie kocham ich tak od zawsze...bo znałam tylko ze dwie odmiany i zawsze kojarzyły mi się z pogryzionymi przez ślimaki dziurawymi liśćmi A teraz nie wyobrażam sobie ogrodu bez nich
Ja tak teraz zakopczykowałam guzikowca i drzewko truskawkowe, przy samiutkim pieńku robię taką szczelinę dookoła paluchem, powietrze dochodzi, a na korzeniach nadal ciepełko.
Ale całkowite zakopczykowanie robię już trzy sezony peoniom drzewiastym od Mariusza i co wiosnę żyją. Trociny zamarzają, a nie ulegują się jak zimia na szczelnie więc powietrza zawsze coś dociera. Ty masz go pod domem, można w cieplejsze dni ciut rozgarnąć, by przesechł. Wychodzę z założenia, że skoro różom to nie szkodzi, ani budlejom to i temu nie zaszkodzi, bo przecież zimą śpi, a wiosną jak miną duże mrozy od razu rozkopcować od pnia.
Moja gunnera zasypana liśćmi na maxa, nie zawsze suchymi, a nie wygniwa przez to bo to też nie jest szczelne okrycie.
Tak myślę można by wokół samego pieńka owinąć taką siateczką plastikową drobną ze dwa razy i dopiero na to dać wióry to by tego powietrza więcej dochodziło jeszcze.....przemyśl. Trzeba tak zrobić by było dobrze.
Młody dzieć musiał znać mores, jak dorośli rozmawiali. Do komory, za piec, i ani mru, mru. Nie to co teraz, niedorostki do blatu, a już przy stole. Nie powiem, dla dzieci lepszy czas teraz, rosną na odważnych, nie zahukanych ludzi, a nie takich nieśmiałych przez całe życie. Ale jak mówisz, Aniu, takie były czasy wojenne, i tuż po. Nie wiadomo kto swój, a kto nieprzyjaciel.
Sylwia dziś zrobiłam taki kopczyk na razie jak dla róż z przekompostowanych wiór i zastanawiałam się czy jak tak obsypię pień to dobrze bo powietrza nie będzie czy się nie zadusi - pogoda różna - jeszcze ciepło bedzie jak słońce zaświeci
sama nie wiem co z tym dołem robić