Mam prawie półroczne zaległości w relacjach ze swojego ogrodu. Wszystkiego nadrobić się nie da, ale ku pamięci wkleję trochę zaległych fotografii. Miło się je teraz ogląda, bo za oknem trochę buro i ponuro.
Pomidory do połowy lipca wyglądały bardzo obiecująco.
Niestety, aura w tym sezonie nie sprzyjała uprawom pod chmurką. Zaraza zaatakowała błyskawicznie i zniszczyła pięknie zapowiadające się plony. Nie zrobiłam żadnych pomidorowych przetworów, a i do bezpośredniej konsumpcji było ich niewiele. Udały się za to zbiory cukinii, dyni, buraków i fasolki. Już się przyzwyczaiłam, że rzadko zdarza się rok, w którym ma się 100% satysfakcję z uprawy własnych warzyw.
Ogród ozdobny w drugiej części sezonu musiał sobie radzić sam. Nie miałam ani głowy, ani czasu, żeby się nim zajmować.