Joku, sadząc go, dawałam mu jeden sezon bytowania u mnie. A się już zadomowił i teraz już ma 4 rok. Trzeba by go podzielić ale nie wiem jak się za to zabrać, boję się tego wilczego mleka.... . Kiedyś wiosną nawet myślałam, że go trzeba ściąć, dopiero Tomek mi powiedział, że jak on wilczomlecz żyje, to nie ciąć i on tak sobie rośnie.
Ten wilczomlecz jest fajny, dyskretnie wszędobylski (łatwo się rozsiewa tu i tam) ale delikatny.
W ramach dzisiejszych porządków w warzywnym natknęłam sie na na małe znalezisko, więc jest zagatka co to jest?
Z liścI podobne do narcyzów są tego 4 sztuki, wygląda jakbym to posadziła, ale nie mogę sobie przypomnieć co to i czy na pewno to posadziłam hihi skleroza nie boli
Hehe oj, emek ostro mnie stopuje ostatnio, więc jarząbek w tym roku raczej się nie pojawi
No choroba mnie dopadła ale przynajmniej odpocznę od roboty bo już dość trochę miałam, dzień w dzień to samo. Nie wiem jak ludzie mogą pracować bez przerwy. Ja potrzebuję resetu co jakiś czas.
Mówisz, że pierdolnik pierdolnikowaty Hehe no nie widać. A poidełko ptaszorkowe rozkoszne jak kiedyś takie piękne znajdę to kupię