Palików nie można wyjąć, za wcześnie, niech chociaż zimę przetrzymają.
A w sprawie tej robinii to mogę powiedzieć wszystko co najgorsze, ja bym wyciepała i spaliła.
Ale pogadamy za kilka lat, jak już będziesz miała dosyć tego drzewa. Ja go w każdym razie sadziłam w latach 90-tych i ogrody z tymi drzewami konserwowałam, to wiem najlepiej. A teraz jest tyle piękniejszych drzew, że o tym to wolę zapomnieć. Dało nam się we znaki.
Co roku, gdy przyjdzie jesienny przymrozek, na tej robinii liście wyglądają okropnie, sine, poskręcane i jako pierwsze robią kaput. Na innych drzewach liście się przebarwiają, na śliwie wiśniowej najdłużej się utrzymują i zdobią. Tutaj nie, po prostu masakra.
Wiosną może połowa drzewa wymarznąć (tam gdzie przeciąg jest) i wtedy masz okropieństwo nie drzewo.
Nie kwitnie, byle co po prostu.
A jak wyrośnie za parę lat to żadną siłą nie uformujesz z tego niczego ładnego. Chwast i tyle. I to w dodatku chwast uciążliwy. Uwierz to ostatni rok, kiedy ono jako tako wygląda.