a na koniec jak sobie juz wszyscy poszli przyszli sasiedzi
jedna sasiadka przyniosla Bowle malinowe, kubeczki chohelke i chipsy
posiedzilismy do 22 -napierw pod daszkiem
a jak slonko schowalo sie troche za dom wystawilismy stoly do cienia i tak sobie siedzielismy do 22
czy ja wezme jeszcze udzial w niu otwartej furtki??
tak oczywiscie, nie za rok ale to nie byla taka ostatnia impreza u nas :
bylo wspaniale
Czytałam ten artykuł uśmiechając się pod nosem
Wniosek wysnułam taki, że nie powinnam oglądać cudzych ogrodów, bo najczęściej łapię po takiej wizycie doła, haha I oczywiście te ciasteczka...
Różę sobie zostawiłam na pociechę, jak się zwie ta piękność?
P.S. Kilka dni temu słuchałam Gershwina na cześć pewnej róży, która raczyła wreszcie zakwitnąć... U Ciebie też tak szybko opadają jej płatki, czy to oznaka procesu aklimatyzacji?
Dzien Otwartej Furtki byl wczoraj
to byl chyba najgoretszy dzien roku. Mimo to nasz ogrod odwiedzilo calemnostwo gosci, Ilu??nie mam pojecia ale ciagle bylo kilkanascie kilkadziesiat osob, jedni przyjedzali, inni odjezdzali, parking byl pelniuskii straz pozarna musialaregulowac ruch.
To byl wspanialy dzien. Milismy wiele cudownych ogrodowych pogaduszek z cudownymi ogrodomaniakami.Zostalam wchwalona pod niebiosa i chyba jeszcze troche szybuje nad ziemia Udalo nam sie sprzedac duzo naszej kielbasy i mamy zamowienia na miesko z kolejnego uboju. W sklepiku tez byl ruch i tez nawet fajny utarg mialam.
troche fotek zrobilam
poranek - za chwile przyjda goscie (pierwsi byli juz o 9 chociaz impreza zaczynala sie o 10)
Wiesz Anula, gdybyś tym razem dzieliła Vision in red to z uwagi na to co z jednej Twojej roslinki wyrasta ja chetna byłabym na połowę sadzonkiChciałąbym na rogala posadzić a te moje jakoś do dzielenia nie skore
Czy można przeprowadzić aeracje na trawniku który był siany 25 maja tego roku, już się pięknie zazielenił, dobrze znosi suszę, bo regularnie podlewam, ale gdy to robię to woda stoi w miejscu i ciężko wbić widły, korzenie też nie są długie. Trawa to Barenbrug Sport, planuje też posiać pierwszy raz nawóz. Poczekać na deszcze czy działać?
Na dziewannę brak już miejsca. Dla dzieciatych ogrodniczek sporo było porad.
Spodobał mi się artykuł Monty'ego Dona o ogrodniczych wycieczkach.
"Zwiedzanie ogrodów może być inspirujące, ale może też doprowadzić do ruiny".
"Zwiedzanie ogrodów jest szkodliwe. Nie tylko zachęca do zjadania nadmiernych ilości ciastek(...), ale tworzy też mnóstwo fałszywych wyobrażeń, które fatalnie wpływają na nasze własne ogrody".
I piękne podsumowanie:
"To, co naprawdę ma znaczenie, gdy odwiedzamy jakiś ogród- a o ile bardziej, gdy sami go tworzymy- to nie to, jak on wygląda w danym momencie, ale jakie budzi w nas uczucia". Czy nasze życie jest dzięki niemu lepsze?
Przypłaciłam przepukliną przesuwanie tego kamienia. Ale wrażenia estetyczne mi to rekompensują.