Tak, poprzesadzałam rozplenice i rozchodniki. Szału na razie nie ma, ba wydaje mi się pusto i łyso. Starałam się zostawić rozplenicom sporo miejsca to pewnie stąd to wrażenie. Teraz już nic nie ruszam, niech to wszystko ma szansę na rozrost bo przez te roszady bidne te moje roślinki. Musiałam wyciąć jeżówki bo brzydkie się zrobiły po przesadzeniu, może i lepiej bo będą mieć siłę się zakorzenić.
Z cyklu znajdź różnicę
Piękne dalie. I te czerwonawe też.
Ja też he lubię i mam.A po wczorajszej wizycie u Ani jeszcze więcej ich mi się chce .
Hortensje śliczne. Warzywka rosną wzorowo.
Bardzo ładne ,klinatyczne dekoracje.
I urokliwie wyglądają te rozowate rojniki.
Finalnie powstała całkiem spora rabata. Prawie 3 metry długości (że starą częścią 4 metry) i szerokości 35-70 cm. Da się przeżyć. Koszt 2 razy mniejszy niż donice (licząc z zakupionym sprzętem, który się przyda bo nasza wiertarka z udarem się skończyła a ten ma i młot, i możliwość wiercenia).
W sumie jestem zadowolona. Nie wiem tylko co eM powie jak wróci. To miejsce to był taki składzik rzeczy dziwnych typu doniczki lub worki z ziemią, korą.
No nic. Może przeżyje teraz wygląda to tak
Miejsce znalazł dereń Teutonia, hortensja do odzysku Magical Candle bo prawie ją w innym zasuszyłam więc nie widać, róża Artemis, pysznogłówka i śmieszny floks bez nazwy. Do tego Mikołajek i trawy niebieskie wydmuchrzyca, jedna rozplenica i żurawki. Proso podzielone na 3 ma dodać lekkości. Dereń, jak się zadomowi to zostanie od dołu przycięty i będzie prowadzony na wąskie drzewko. Powinno się udać bo gałązki rosną mu pionowo ładnie do góry. Kwitł obficie bo ma bardzo dużo owoców. Ciekawa jestem jego przebarwienia jesiennego. Rabata jest wersją typowo letnią ze sporą ilością słońca popołudniowego. Na wiosnę chcę tam wsadzić tulipany.
Asiu, gratki za odwagę ujawnienia się po dwóch latach cichego podglądactwa. Cieszę się, że mam taką wielbicielkę mojego ogrodu, chociaż on cały czas w procesie budowy. Ścieżkę zgapiaj sobie do woli, mogę się tylko cieszyć, że moja twórczość znajduje naśladowców. A patent nie jest mój, też podgapione.
Co do derenia, to hmmm... Przede wszystkim zaskoczyłaś mnie niezmiernie taką pamięcią. A dereń, no cóż, niestety poległ. Ponieważ kupiłam go wyłącznie z łakomstwa, nie mając miejsca docelowego, był zadołowany ale tropikalnych upałów nie zdzierżył. Kolejna nauczka, żeby nie dać ponosić się fantazji zakupów.
A Ty planujesz założyć swój wątek? Skoro już się ujawniłaś to chyba nie ma na co czekać.
Ach dzięki, dzięki, dzięki.
Eeee, profesjonalnie to to raczej nie jest, zobaczymy co będzie po zimie i za dwa lata. Mam nadzieję, że będzie się to jakoś trzymać. Ta ścieżka z ubiegłego roku (tak samo robiona) ma się bardzo dobrze, tylko obrzeża nieco się wypaczyły, trzeba trochę poprawić. No ale tam było bardziej prosto w poziomie, w tym miejscu wszystko jest krzywo.
Wczoraj pracowity dzień miałam. Kończyłam wykuwać jedną z zaplanowanych rabat.
Najpierw przymiarki krawężników i kombinacja coby zrobić aby kostka bez cięcia weszła. eMa nie ma a sama za piłę diamentową się nie wezmę. Udało się.
Potem okazało się, że pod kostką wylali nam tzw chudziak. No dłutkiem tego nie skuję. Trzeba było zakupić sprzęt. Mina Pana w sklepie budowlanym bezcenna jak podeszłam i poprosiłam o młot z udarem. Jeszcze od razu model podałam tak wyglądała moja robota i narzędzie pracy.
Ta ścieżka to trochę czasu i dosyć ciężkiej pracy kosztuje. Samo przywiezienie ok. 40 płyt to kilka kursów (cholernie ciężkie są), zdjęcie darni to pikuś przy ich taraganiu. Kamienie też w workach po 25 kg, trzeba dokupić i zatargać. Ciężarówka z tragarzem by się przydała. Samochodem osobowym nie da się na raz wszystkiego zawieźć, tak więc wszystko na raty i trwa dosyć długo. Fajnie, że się podoba.
Sporobolusy porosły takie długaśne, że musiałam je pozawijać.
Kochana, jak Ty tkwiąc w stanie izolacji forumowej zaglądasz do mnie, to to taki zaszczyt dla mnie, że hej. Ale coś byś u siebie jednak może wstawiła, cooo?
Carexa będę wiosną dzielić jak najbardziej, ale już niestety mam co do niego plany u siebie.
Em podlewał swoje dosiewki trawnikowe i wyszedł taki wieczorny deszczyk w słońcu
To płyty betonowe kupowane w jednym z marketów budowlanych. Wolałabym kostkę granitową, ale jakoś temat mnie przerósł (kupić, przywieźć, znaleźć fachowca do położenia itp.).
Ach muszę zajrzeć do Ciebie na piękne widoki super wzorcowo dopieszczonej bombonierki.
Polestar się przebarwiają, ale jakoś mnie nie powalają. Ślicznie wyglądały w pierwszej fazie kwitnienia na biało. Teraz mam wrażenie jakby zgubiły trochę tych kwiatów
Ha, też myślałam o czymś kwitnącym wiosną. No i tak mi chodzą po głowie ciemierniki (choć wiosną to chyba tam za dużo słońca dla nich), na pewno będzie "morze" szafirków, może narcyzy albo tulipany botaniczne.
Planuję tu tę moją carex montana Raureif, bo w przyszłym roku mus ją już dzielić. Myślałam jeszcze o kępkach jakiegoś niskiego bodziszka. No zobaczymy. Tiarelki mam już w dwóch miejscach, tu odpuszczę. Ale może właśnie brunnery, choć chyba mi trochę nie pasują do tej Raureif.
Chaos na słonecznej, perowskie rozkładają się na wszystie strony, liatry w dużej części też leżą. Nie wiem dlaczego u innych stoją pionowo a u mnie nie chcą.