Jakieś róże mi kwitły, ale był to czerwiec, gorączka końca roku szkolnego, wycieczka na południe Polski - było cudnie, zahaczyłam o Wrocław i muszę tam wrócić prywatnie do ogrodu botanicznego za jakiś czas.

Potem czekaliśmy, czy mój gimnazjalista dostanie się do wymarzonej szkoły - dostał się do dwóch szkół, tylko w mieście (100 km od nas) nie dostaliśmy Internatu, musiał zrezygnować z żalem, będzie przez kolejne 3 lata dojeżdżał z domu do pobliskiego miasteczka. I w ten sposób pępowina do końca nie została jeszcze odcięta.
Więc wracam do różanych rozmaitości, niestety nie pamiętam wszystkich nazw różanych piękności, jakoś kiepsko w tym roku kwitły, chyba za mało sobie z nimi pogadałam, za mało czasu im poświęciłam, może za mało wody dostały ...
Bonica, 5 różyczek, młode krzaczki
Ta kupiona 2 lata temu w Obi za 5 zł, ma piękne kwiaty, długo się utrzymują w wazonie, bez nazwy...
Westerland, w tym roku pięknie poradziła sobie z upałami
Różyczki Zbyszka - Duftwolke, przesadzałam je wiosną, by wyeksponować je przy wejściu do domu... Pięknie pachną...