Hej.
w jednej sekcji mogą być zraszacze na różnych poziomach. Konieczności stosowania zraszaczy stopowych nie ma, ale są jak najbardziej wskazane (przy sporych odległościach między zraszaczami "góra-dół" możesz mieć kałużę przy najniżej posadowionym zraszaczu - do niego będzie spływała cała woda oczywiście zraszacze stopowe montujesz tylko przy tych zraszaczach położonych w dolnej partii sekcji nawadniania).
Odnosnie dysz MPR-35 - nie stosowałem ich jeszcze, ale poczytałem że te dysze zamontowane w zraszaczu rotacyjnym zachowują się jak zraszacz statyczny - czyli masz tylko 4 nastawy i koniec. Może na grupie jest ktoś kto je montował to mnie poprawi jeśli pisze głupoty.
Pozdrawiam
Madzia tak zapamiętałam twój ogródek, bajkowy... A kawałeczek tej jarzmianki mam w swoim bukiecie w wazonie, brzydkie jeżówki też uratowałam
Dziękuję za niedzielę, było fantastycznie Następnym razem przywieziemy ze sobą przystojnego kelnera żebyś odpoczęła przy tej bandzie, która cię nawiedza Nie żebyś ty przystojna nie była, piękna dziewczyna z ciebie, ale tyle się przy nas ulatałaś, że kelnerunio mus w przyszłości
Buziole raz jeszcze dla Ciebie i Rodzinki Zdjęć nie mam żadnych, ale to pewnie już wiesz, że w tej kwestii nie ma co liczyć na mnie Ale plewić i kopać uwielbiam, więc jakby co to dzwoń Biała rabata - moja ukochana, ale masz tak czyściutko, że na razie nie ma co robić
A i jeszcze jest tam kopytnik.
Po prawej stronie ta tawułka i jeszcze zostanie miejsce do zagospodarowania.
Jeszcze raz Was proszę - włączcie wyobraźnię - za rok już powinno być znacznie lepiej Miejsce jest oczywiście dość cieniste - bo słońce tylko do południa.
Jeśli macie jakieś dodatkowe pomysły lub propozycje albo... cokolwiek to bardzo proszę piszcie a teraz może jednak pójdę spać
ps. wszelkie obrzeża które widzicie wokół rabat - kiedyś znikną. Na razie też udajemy że ich nie ma - ot siła wyższa
I kolejne miejsce które zrobiłam - wycięte zostały stare krzewy i róże okrywowe które w tym miejscu nie miały się dobrze.
tak było wcześniej, ale przy domu powstał taki ganek i trzeba było część krzewów usunąć - ostatecznie został jeden
miała być tam zasiana trawa ale "obroniłam" miejscówkę i trawy nie będzie.
Bardzo Was proszę o wyrozumiałość - na razie to nie wygląda dobrze, ale wiecie pogoda nie sprzyjała temu żeby teraz rabaty nowe robić. Myślę, że jak się rozrośnie to będzie w miarę ok a co nie będzie ok to sie zmieni
kamieni nie widzimy ! ich tam nie ma.
posadziłam tam tawułki w różnych kolorach - marnie trochę teraz je widać - jedna trochę bieduje - więc przycięłam kwiaty żeby sie nie męczyła. Dwie po jednej stronie krzewu, i ta nowa po drugiej będzie wsadzona. Dwie bergenie sercolistne, z przodu po jednej stronie małe hosty - ale to wytargałam z rabaty od siebie - tak oszczędnościowo - nie wiem czy tak zostanie. Bodziszek i przywrotnik alpejski i czerwonostopy - co do przywrotnika nie mam pewności czy to dobre miejsce. W rogu donica z cisem samosiejką który mam zamiar ciąć na kulkę.
Przed strzyżeniem starałam się wytrzepać środek buksów z suchych liści i pajęczyn, niestety nie zawsze się to udawało dokładnie zrobić ze względu na gabaryty i gęstość bukszpanów. Wpadłam zatem na pomysł aby odkurzaczem zebrać resztki ścinek z tego największego buksa (niestety nie ma już możliwości aby strzepnąć je ręką nawet stojąc na drabinie, a nie lubię jak po kilku dniach zaczynają pojawiać się na przystrzyżonych bukszpanach zasychające ścinki). A potem starałam się ze środka dokładnie odkurzyć nagromadzone zeschnięte liście i ścinki.
Wzrok sąsiadów mówił: zwariowała kobieta już całkowicie
Niestety przy tym wytrzepywaniu buksów coś mnie użarło w nogę. Wydaje mi się że był to mały niepozorny zielony pajączek. W pierwszym dniu pojawiło się tylko lekkie zaczerwienienie, świąd i lekki obrzęk. Niestety następnego dnia noga spuchła jak bania, pojawił się ostry ból, wysięk z miejsca ukąszenia i spory krwiak
Zakończyło się wizytą w szpitalu i zastrzykami ze sterydami
A po kulkach i obwódkach przyszła pora na moje potffooory
Ze świeżymi odrostami początkiem czerwca wyglądały jeszcze w miarę ok, ale w lipcu to już były stare rozczochrańce
najpierw pod nożyce poszły dwa mniejsze (czas strzyżenia około 2 godziny)
Rzekłabym: Amen. Dokładnie w punkt napisane.
Ja do Twojego ogrodu to mogę tylko wzdychać - masz naprawdę pięknie i to już wiesz od dawna ogród bardzo zadbany i bardzo, bardzo urokliwy. Taki jedyny w swoim rodzaju.
A mnie póki co cieszy każdy kawałeczek ziemi, który jakoś tam zaczynam zagospodarowywać, każda posadzona roślinka, każda pszczoła czy motyl na kwitnących kwiatach i każdy plan na przyszłość. I ta radość jest najważniejsza.
Ponieważ zagospodarowuję dużą część ogrodu od początku albo - od nowa to faktycznie jak kupuję rośliny do miejsca słonecznego staram się aby dobrze znosiły upał i słońce i suszę - właśnie lawendy, kostrzewę, rozchodniki itp. No ale wiadomo, czasem jakieś chciejstwo się trafi
Pozdrawiam Agnieszko fajnie znowu spacerować u Ciebie.
A przy okazji dodam, że uwielbiam stipę. Te udało mi się własnoręcznie wyhodować i po raz pierwszy przetrzymały zimę. Oby się rozsiały i kolejną zimę też zniosły dobrze (muszę jedynie dać sobie trochę na wstrzymanie zbyt skrupulatnego pielenia )
po kulkach przyszła pora na 3 obwódki buksowe
Dwie poszły szybko (zdjęć nie zrobiłam ) ale jedna bardziej "udziwniona" zdecydowanie wymagała sporo pracy
Potem do cięcia poszły bukszpany. Najpierw na rozgrzewkę kulki mniejsze i większe
Przed
i po..
Zmierzyłam swój czas cięcia (taki bez spiny) kule średnicy około 0,8m tnę około 7 minut
I jeżeli ktoś marudzi, że buksy wolno rosną to muszę zaprotestować - rosną szybko... aż za szybko. Staram się ściąć cały tegoroczny przyrost bo obawiam się, że za chwilę tak przybiorą na masie że w moim ogródeczku i dla nich stanie się za ciasno
A oto tegoroczny przyrost (około 12-18 cm) - bez jakichkolwiek nawozów i wspomagaczy wzrostu