Dziękuję Agnieszko za miłe słowa. Takiej wyprawy bardzo mi było trzeba, ja wtedy wiem , że żyję. Nie cierpię ciągłego siedzenia w domu. Czułam duże zmęczenie, ale radość była nie współmiernie większa.
Na tych fotkach widać jak trudne są boczne podejścia po lessowej ziemi. Tylko Wy dwie podjęłyście wyzwanie.
Ten dzień był dla mnie wyjątkowo fajny miałam z kim pospacerować po Sandomierzu. Niby mam blisko, ale ciągle jakoś nie składało się żeby tam swobodnie połazić.
Niektóre róże już łapią plamistość, ale większość ma ładne listki. Czekam czy dadzą radę zakwitnąć ponownie, bo u mnie bardzo sucho jest.
Okolicę mam piękną obfitującą w ciekawe zabytki, tylko ogrodów brak.
Nie mogłam się powstrzymać i pojechałam zobaczyć, czy tan deszcz dotarł do ziemi w lasku. Jupi, trochę podlało. Liście się podniosły i ewidentnie słychać w ogrodzie oddech ulgi moich zmęczonych roślin
Dawno nie widziane krople wody na liściach Uwieczniłam, bo nie wiadomo kiedy znów takie coś zobaczę