Mszana,jdkbys mógł zerknąć co tym razem z moją limelight? Liście jakby żółkną. Jutro zrobię zdj krzaczka.
Ziemia była przygotowana pod hortensje: przekopana z obornikiem,mączka bazaltową, kora i siarka. Pod krzaczkami leży kora. Podsypuje ten krzaczek,i inne też) fusami z kawy. Zasilalam w tym sezonie magiczna siła ( raz) i naeizel w płynie. Zastanawiam się czy to nie nadmiar słońca, choć wydaje mi się,że tylko jeden krzaczek ma takie objawy.
Nie podlewam po liściach,chyba że niechcący chlapne jak przekładam węża
Google podpoiwada, że to grzyb i żeby zastosować np Topsin. Zgadza się? Jutro dokładniej obejrzę pozostałe, w razie wątpliwości to dodam kolejne zdjęcia
No jak to, przecież bodajże wczoraj pisałam.
Ale faktem jest, że ostatnio mało piszę na O., więcej podglądam. Czerwiec mam przerąbany masakrycznie w pracy. Wracam prawie dzień w dzień skonana wieczorem. Nawet swoich fotek nie miałam siły wrzucić.
A klon Trompenburg ma w tym roku ładne liście, w ubiegłym okropnie go przypaliło.
Musiałam zacytować, prześliczna. Jak nadchodzi sezon na róże to zaczynam się łamać w swoim postanowieniu ich ograniczania. Dalie posadziłam za gęsto, z braku miejsca oczywiście Pierwsze słyszę o prosie?
Dziękuje bardzo
Tez tak myślę,ze zdjecia nie raz dla są dobra pamiątka.Pamięć nie raz ulotna.A zdjęcie wszystko zatrzymuje wszystko dluzej w pamięci
Debolistan
Powojnik Vile de Lyon
Hej, mam nadzieję, że czasem ktoś oprócz mnie tu zagląda wiem, że nie udzielam się za bardzo w innych wątkach, ale brak czasu podczytuję wieczorami do poduszki
dzisiaj pokażę zieleń miejską u nas - niestety tylko ogólne widoki komórką, bo się śpieszyłam brawo Świdnica
Hakone posadzone są do czarnych donic plastikowych i wsadzone do tych właściwych. Stoją na keramzycie. Zrobiłam tak właśnie po to, żeby móc ewentualnie przenieść. Ale u mojej sąsiadki hakone przezimowała ostatnią zimę w donicach, więc nie wiem czy będę przenosić. Pewnie gdyby zapowiadali siarczyste mrozy. Zobaczymy co będzie.
Jak w kółko to samo, no to jeszcze jedna migawka z serii tego co już było
Ha, a ja się u Ciebie zachwycam. Ty masz dar do kompozycji. Tak jakoś "samo" Ci to super wychodzi.
A ja ususzyłam miskanta, ładny egzemplarz, wielka szkoda. Trzeba go było wykopać, żeby posadzić magnolię. No i jakoś tak wyszło, że go nigdzie nie wkopałam.
Przez chwilę mam piękną brązową trawę, dorodną. (a piłka wala się po tych wykopaliskach już któryś rok, no nikt nie sprzątnie!)