Palet niczym nie zabezpieczałam, obłożyłam tylko czarną włókniną, żeby trochę ograniczyć wsypywanie się zawartości Dorobiliśmy się tez drewutni, która widac z tyłu. Kompostownik stoi już całkowicie za ogrodzeniem, widzę, że nie tylko ja korzystam z tego co tam ląduje
Ostatnie przerzucenie z października, jedna komora będzie do dyspozycji emuś zmajstrował mi też coś na kształt arfy (tu leży na pierwszej komorze)
Wspominków ciąg dalszy...
Jak pomyślałam o warzywniku to oczywistym jest, ze pomyślałam też o kompostowniku. Nareszcie mogłam wykorzystać palety, które kiedyś przytargałam od koleżanki i ku rozpaczy mojego lubego panoszyły się w schowku . Dlatego też z dziką rozkoszą (taaa ) wziął się do pracy...ja byłam kierownikiem robót, on siłą tzw. roboczą.
I tak oto w powstało dzieło:
04.2017
Ponieważ kompostownik jest cały czas w słońcu pomyślałam żeby posadzić jakąś osłonę, która kiedyś w przyszłości będzie zasłaniała ten bałaganik, a jednocześnie będzie trochę osłaniała przed słońcem.
To chyba jakieś proso, tak mi sie wydaje. Ja moje ścinam w okolicy kwietnia, krótko na jakieś 7-10 cm.
W zasadzie wszystkie trawy ścinam, w zeszłym roku ścięłam pierwszy raz turzyce i bardzo ładnie się zregenerowały. Cięłam przed kwitnieniem.
Tu początek kwietnia i już wszystkie trawy wycięte
Historia tego ogrodu jest jednocześnie i długa, i krótka: ogród najpierw był, później go nie było (zarósł i zdziczał), teraz znowu się tworzy- dla mojej Mamy. Jeszcze wiele pracy przede mną, wiele nauki, eksperymentów ogrodowych. Jeszcze musi upłynąć wiele czasu, musi przybyć wiele roślin, a te które już są- muszą zmężnieć, żebym odważyła się powiedzieć: zrobiłam ogród. Wierzę jednak, że na miejsce w "Metamorfozach ogrodowych" już trochę zasłużył. Wrzesień 2017.
Pobojowisko po położeniu ścieżek. To, co wyglądało źle, wyglądało jeszcze gorzej.
Pierwszy projekt rabaty . Mega profesjonalny . A ileż było nad nim dyskusji i sporów .
Jesień upływała na porządkach i pierwszych nasadzeniach- w miarę możliwości finansowych i sił fizycznych. W chaszczach odkrywałam zapomniane roślinki. Potem były pierwsze tuje, berberysy, choiny, pierwsze trawki, róże.
2018
Wciąż pracujemy, siejemy, sadzimy, przesadzamy i walczymy z chwastami. Jesteśmy najszczęśliwsi na świecie: rośnie i kwitnie. No i mamy trawnik! I rabatki! Puste dziury obsiane jednorocznymi- jak możemy coś kupić i dosadzić, to nie aż taki żal wyrwać i zrobić miejsce. Wszyscy pokochali jednoroczne, bo robiły całe lato dobra robotę.
Zaczynamy mieć ogród- dla Mamy . Nie szkodzi, że wciąż niedoskonały, chaotyczny, że róże mniejsze niż trawy. To dzięki Państwu ten ogród , bo Państwo i Wasze ogrody byliście inspiracją i punktem zaczepienia wszystkich moich działań ogrodowych. To od Was czerpię wiedzę, zapał i miłość do ogrodu. Dziękuję.
Cześć Kochana
Bardzo się cieszę. że Ci się u mnie podoba. Dziękuję!!
Nie wiem, czy to już wiosna nadchodzi, ale na pewno idzie znaczne ocieplenie. Dzisiaj sypie tak, że świata nie widać.
Pozdrawiam również!
Kasiu pięknie tam jest szczególnie o zachodzie słońca
Tak, masz rację mój ogród jest ciemny i tajemniczy, ale będę wkrótce robiła wszystko żeby go doświetlić Marze o bujnie kwitnącej roślinności, a bez światła to raczej niemożliwe.
U nas wczoraj było pogodnie, a dzisiaj od godziny sypie mokry śnieg. Boję się, bo ślisko jest a Duży od tygodnia jeździ autem do szkoły. Kiedy Matka przestaje się ciągle martwić o Dorosłe dziecię? Chyba nigdy...a ja się mojej Mamie dziwiłam
Też już marzę o normalnej pracy w ogrodzie, takie obchody i spacerki już mnie nie zadowalają. Chciałabym żeby coś sie zaczęło zmieniać
Tak, zapisałam kilka pozycji, bo bardzo ciekawe inspiracje masz zgromadzone
Te okna dzięki Bogu są pobejcowane a nie malowane olejną i wszystkie mają szyby. Znajomy wymieniał okna w zakładzie produkcyjnym i tak mi się trafiło
Mam nadzieję, że wyjdzie nam z tego coś ładnego a nie jakieś paskudztwo...
Mam takie piły i elektryczne i spalinowe, ale to jest kwestia wchodzenia na staw , najgłębiej jakieś 6 metrów do środka, a mrozu takiego nie było żeby bez strachu chodzić po lodzie. Zresztą obok już wcale lodu nie było, stąd nasze instalacje ze zwykłą kosą
Jakby się prognozy sprawdziły to moglibyśmy wcale tego nie skosić, raz tak było i cały sezon straszyły stare , bure resztki. Te pałki szybko wybijają na wiosnę i chciałabym żeby ładnie wyglądały
Teraz już jestem spokojna.
Prognozy sa różne, ale w większości pojawia się długoterminowe ocieplenie. U mnie ma być około 10 stopni do połowy lutego. To buchnie wiosna...
Oby potem nie zmroziło wszystkiego na amen...
U mnie dzisiaj też słońce przebiło się przez chmury. Aż radośniej się zrobiło. Nadal jest bielutko. Przez ostatnimi mrozami, też odkrywałam róże, ale śniegiem. Robiłam dość duże kopczyki. Mam nadzieję, że to coś dało. Od dzisiaj podobno odwilż.
Pozdrawiam cieplutko
Witaj Grażynko masz 100 % racji ,ale styczeń jest taki długi a zima tez długa ,ze chce się już roślinek, w tym roku kupuje przez net tylko jabloneczki rajskie i jeżówki ,po resztę będę jeździć po szkołkach ,lubię w nich spędzać liczne godziny
Moje ostrózki