Cudowny miałam dzień!!! Wolny od pracy

I spędzony w ukochanym miejscu

Pełen słońca, brzęczenia pszczół, spokoju, radości

Ech... żeby takich dni było więcej! Gdy przyjechałam na działkę, wyniosłam mebelki pod pergolę, usiadłam z kawą i kawałkiem ciasta, rozejrzałam się dookoła, pomyślałam, że nic więcej mi nie trzeba, bo moje małe chwile szczęścia mają na imię Ogród

I tylko się zastanawiałam jak to jest, że gdybym była w biurze w ten piękny, ciepły dzień, to bardzo by mi się nie chciało, a że byłam na działce, to baaardzo mi się chciało pracować
Dni ostatnio zaczynają się takimi fajnymi wschodami słońca. Lubię jesienne niebo o poranku.
A potem to już było tak:
Tydzień temu przekopałam ten mały kawałek pod borówkami, by uratować resztę rosnących tam wrzosów i prymulek z babcinego ogrodu. Z 2 metrów kwadratowych wyniosłam 8 wiader perzu! Tak wygląda rzeczywistość moich rabat ... Trzeba mieć do nich cierpliwość i naprawdę je kochać

Trawa wokół stratowana, ale na wiosnę się zregeneruje. Najważniejsze, że perz już nie straszy. Na jakieś 2-3 lata wystarczy ...