Ewciu bardzo mi miło dziękuję!
Domek nie tyle ładny, co przydatny Wreszcie wszystko co potrzebne będę miała pod ręką i w razie czego mam się gdzie schronić przed deszczem.
Jesień w tym roku jest wyjątkowa nie tylko w moim ogrodzie. Natura cudownie przyozdobiła świat
U mnie na zapowiedz nowego sezonu zakwitł groszek wiosenny i dwa rh które normalnie jesienia nie kwitną.Oczywiscie kwitnienie jest marne jak to jesienia.Zdjecie mam tylko jednego rh.
Brzozowy zakątek- w tym sezonie bez dereniowych liści. Teraz mogą cieszyć kolory gałęzi. Całe szczęście, że wyleczyłam się z tego, że każde miejsce w ogrodzie ma być zadbane. Między brzozy wrzucałam wypielona na schodkach tojeść rozesłaną, jakieś dąbrówki i kostrzewy. Gdybym chciała mieć tam estetycznie, to musiałabym wylać hektolitry wody. Bez sensu.
Najtrudniej było mi zaplanować i posadzić rośliny na rabacie garażowej i podokiennej z boku tarasu. To wąskie skrawki ziemi i bardzo się trzeba nagłowić, żeby uzyskać spójną całość. Wyszło częściowo poprawnie. Garażowa jest w miarę kompletna. Poprawnie wygląda o każdej porze roku. Dopóki nie podrosną na niej drzewka trochę zgrzyta przeskok z niskich trawek na wysokość hortensji. Mogłam posadzić na całej długości hortensje, ale na froncie w żadnym miejscu nie mam szpalerków.
Na przytarasowej w tym roku była porażka. Rabata jest wyniesiona, nieco pod okapem, z południową wystawą. Wszystko tam usychało w oczach mimo codziennego podlewania. Do obserwacji w kolejnym roku.
Reszta ogrodu to szerokie lub bardzo szerokie rabaty. Można było odpuścić detal i bawić się plamami, bo było na to miejsce. Nawet jeśli coś zaszwankowało z powodu suszy, to obok rosło coś, co częściowo maskowało ubytki.
Wyschły rozplenice i imperata, ale róże i Variegatus wyglądały w miarę OK.
Tu nie było kalin, bo zrzuciły liście; kiepsko spisały się astry i derenie- zastąpiły je berberysy, perukowiec i kosodrzewina oraz trawy. Między innymi dlatego obawiam się monotematycznych nasadzeń. W razie awarii, nie ma wersji B.