Witam serdecznie
W serze najważniejsze jest mleko. Najlepsze jest to od krowy, ale ostatecznie może być też takie ze sklepu. Warunek żeby nie było uht i pasteryzowane w wysokiej temperaturze. Może być pasteryzowane do 74 stopni.
Trzeba przy robieniu sera zaopatrzyć się w kilka niezbędnych rzeczy : kultury startowe bakterii, chlorek wapnia - niezbędny przy mleku ze sklepu - jest ono przez procesy pasteryzacji, podpuszczkę, termometr bo bardzo ważna jest tu odpowiednia temperatura.
Jeśli mamy już mleko wlewamy je do garnka, włączamy grzanie i dodajemy chlorek wapnia i kultury bakterii. Temperatura niezbędna to zakres 32 - 34 stopni. Po jej osiągnięciu dodajemy podpuszczkę. Dobrze mieszamy i wyłączamy grzanie pozostawiamy tak nasze mleko na ponad godzinę. W tym czasie zrobi się tak zwany skrzep. Po tym czasie nożem tniemy skrzep na paski centymetrowe- wzdłuż, w poprzek i po skosie. Zaczynamy mieszać delikatnie i znów podgrzewamy do naszej temperatury. Ze skrzepu zaczyna się wydzielać serwatka i powstaje ziarno serowe. Po kilku minutach można zacząć je wybierać sitkiem i ja przekładam do małego durszkaka, gdzie zaczyna się formowanie sera.
Po przełożeniu wszystkiego nasz ser musi ocieknac I co godzinę trzeba go odwrócić. Po paru razach jest już dosyć twardy. Zaleca się żeby polezal i poodciekal przez 12 godz. Po tym czasie trzeba nasz ser wymoczyc w solance - 1kg soli - sól niejodowana, po ok godzinie wyjmujemy ser można go teraz natrzeć przyprawami wg uznania - papryka wedzoną, ziołami, czarnuszką.
Pozostawiona w garnku serwatkę podgrzewamy do 92 stopni i dodajemy szklaneczkę octu jabklowego, zaczyna się wtrącać troszkę serka ricotta, który trzeba przecedzić przez chustę serowarska. Ten etap można pominąć, ale mi zawsze szkoda tych kilku łyżek pysznego serka.
W razie czego służę adresem sklepu internetowego gdzie wszystko można kupić. Ja wiem jedno.... I moja rodzina też więcej sera nie kupimy w sklepie. Smacznego!
podoba mi się Memory i to bardzo ale ogromny jest. Nie na mój ogród. W ramach testów na moich chłopakach kupiłam miskant Little Miss czy jakoś coś tak z nazwy i rozplenicę niską małą. Jakaś trawiasta się zrobiła ta rabata z tyłu. Obawiam się, że to nie był dobry pomysł ze względu na niewielką ilość słońca jaka tam dociera. Zobaczymy za rok. W sumie zawsze można coś zmienić. Na razie prace na rabatach trwają. Mój front robót przedstawia się tak - no niezły sajgon
Skarpę muszę plewić NON STOP. Już straciłam nadzieję, że to się kiedyś skończy. Nawet górą, gdzie igra jest naprawdę mocno rozkrzewiona ciągle wyłażą osty i skrzypy. Syzyfowa praca.. ot, co.
Poza tym w ogrodzie królują obecnie trawy Miskanty porosły wielkie na ponad dwa metry. Zacieniają graba i pochłaniają jeżówki. Włażą na róże.. nie wiem co dalej będzie, ale już widać, że mam za ciasno na rabatach.
Jak wariegatus zakwitnie to chyba będzie miał ze trzy metry, bo już jest sporo wyższy ode mnie, a kwiatostany dopiero zaczynają wychodzić!!
Macham trawowo, pozdrawiam zaglądających i idę zobaczyć co u Was
Miłej niedzieli !!