Na razie nic nie robię z tą osią, bo jesienią będzie ten pasek przekopany, wymieszany z glebą lepszą od mojej (moja to żwir) i założony nowy trawnik. Ale nie wiem, czy uda się ten trawnik utrzymać w zieloności. Z roku na rok susza wykańcza trawniki w pierwszej kolejności. Może (wzorem holenderskim) nie będzie tam w ogóle trawnika a tylko wysypiemy zrębkami?
Mam takiego cisa większego jako stożek (mus go wreszcie wysadzić z warzywnika) i nawet myślałam czy go tam nie posadzić i wtedy dookoła kwiatki w baliach?
Ja od początku robiłam szerokie kadry, bo nie było co pokazywać w zbliżeniach. Takie wszystko było malutkie.
Strączek katalpy jest większy od moich pierwszych roślinek
Pasztet polecam. Przepyszny jest. Łubiny w tym roku zakwitły w lipcu, gdzieś w zakamarkach. Na rabatach zniknęły. A rozchodniki, choć u mnie glina, rosną rzeczywiście dobrze. I stipa. Tej taka pogoda służy.
A kapelusik na główce miałaś?
Mój organizm zdecydowanie lepiej radzi sobie z zimnem. Mój EM zawsze deklarował się jako miłośnik gorąca. W tym roku nawet on ma dosyć. 36 stopni w cieniu od 3 tygodni widać wykończyć potrafi nawet takich.
Rozplenice szaleją na frontowej , do spółki z tawułami, szałwią, rozchodnikami i białymi jeżówkami . Jeżówki co prawda jeszcze nie szaleją, ale za rok juz będzie na co popatrzeć ...
Madziu co ja mam napisać, bajka! Kolorowo, soczyście, cudownie. Powiedz co to za trawka z zawilcami?
Z cisami nie mam pojęcia, może umieść pytanie na wątku z chorobami.
Danuś ogladałam ostatnio " Sztukę kochania historię Michaliny Wisłockiej" I choć wydaje się, ze bez związku, to przyszło mi do głowy użyć podstępu....(trochę zachodu by było nie powiem)i żeby nie było niedomówień to nie leży w moim charakterze, ale Michalina zaprzyjaźniła się z żonami panów , którzy książki nie chcieli wydać i się udało....może trzeba by się zaprzyjaźnić z którąś z żon, potem zaprosić wraz z małżonkiem na działkę na grilla.....i dopiąć swego?
Zła jestem na taką pogodę. Od kilkunastu dni zamiast cieszyć się ogrodem, wylegiwać się na łonie natury, siedzę w 4 ścianach ze szczelnie zasłoniętymi oknami i ledwie dyszę. Na zewnątrz przyjemnie jest tylko wczesnym rankiem (w cieniu) i po zachodzie słońca. Dobrze, że w tym sezonie nie zaplanowałam intensywnych prac nasadzeniowych.
Poranna kawa na tarasie to jedna z niewielu przyjemnych chwil.