Oto i zdjęcia
Na początek ta część, którą się będę zajmować w tym roku. Za tydzień znów jadę na działkę, zdjęć będzie więcej i lepsze ujęcia, już specjalnie dla Was

Bo te robiłam dla siebie, żeby siedząc w Warszawie, wiedzieć co jak wygląda, kiedy będę planować zmiany
Tak trawnik wyglądał przed koszeniem, 30 kwietnia. On tylko tak wygląda ładnie na tym ujęciu...
A tak dwa dni później, po koszeniu. Moja córcia gratis 
Na środku z tyłu borówki amerykańskie mojej mamy. Po prawej bardzo zaniedbane winogrono dziadka. Wylatuje (wraz z bratem bliźniakiem) późną jesienią.
Ścieżka między borówkami a winogronami. W tle barakowóz służący jako przechowalnia wszystkiego 
W centrum dwie wanny przystosowane do bycia kwietnikami. W lewej (brązowej) zioła, w prawej (biało-bordowej) fasolka jakiejś ciekawej odmiany, nie znam szczegółów. Z tyłu po lewej ognisko, a w centrum stół ogrodowy i ławki.
Fragment domu, nasz hamak, dużo trawnika skąpanego w słońcu, nasze krzewy i drzewa. W tle, za bramą, przepiękny nadbużański las.
Dwa najważniejsze drzewa w ogrodzie - z przodu lipa, z tyłu jawor 
Z przodu szafirki mojego kuzyna, z tyłu czuwa nad nimi przepięknie pachnący jaśminowiec wonny.
Szpaler pod płotem pokazujący w jak naprawdę fatalnym stanie jest trawnik.
Ten sam szpaler z drugiej strony. A moja córa pozuje przy tawułce 
Cieniste miejsce pod brzozami, a na nim dawny skalniak z paprociami, bluszczem i barwinkiem. Nieco dalej w prawo pole konwalii.
Poprzednie miejsce od drugiej strony, zdjęcie robione między dwoma aroniami.
I znów brama do lasu
Oraz tragiczny trawnik... Po lewej sadzona przeze mnie, za dziecięcia, jarzębina.
Dokładnie taka sama tragedia trawnikowa. Przy okazji widok na nasz taras
Daaaaaleko w tle pokazywane już borówki.
Funkie (hosty) mojej mamy. Przepiękne, prawda?
Na dziś to tyle zdjęć

Jak wspomniałam, niedługo będą nowe