Łany już się pokazują, ale w niektórych miejscach. I ja bym łanami nie nazwała, pomimo ilości jaką posadziłam i ciągle (codziennie) dosadzam - jakoś mało widać. Czekają na cieplejsze dni.
Teraz gdy wyszli z Unii to na razie nie wiadomo jak się wyjeżdża i wystawa ma być długo, nie tylko 4 dni. Raczej o zorganizowany wyjazd będzie trudno. Licz na siebie.
Jeden zachoruje, całość nie pojedzie.
Można wykorzystać na podłogę w domku narzędziowym. Warzywnik i plastik mi nie pasuje, ale oczywiście moje zdanie jest tylko jednym z wielu. Ja generalnie mam awersję do kompozytu, nie lubię czegoś co udaje coś szlachetnego - blachodachówka udaje dachówkę, kompozyt udaje drewno, terakota modna ostatnio jak widzę - udaje deski drewniane. Tego nie lubię, dlatego tak napisałam. Ale to tylko moje zdanie
U nas w LM wystawili bratki na ten mróz i pokuliły się, szkoda. Wydelikacone w transporcie i mróz minus 6 je zniszczy. Aż żal patrzeć. Mówisz warzywa? Super.
Absolutnie to byłaby zbrodnia na tych cisach gdybyś je wycięła. Ja bym chętnie z pocałowaniem ręki je przeniosła do siebie. Możesz z nich zrobić odwrócone stożki.
Nikt jeszcze takich nie ma, przynajmniej ja nie widziałam.
Mam kochiny miniaturowe, czubatki polskie i silki. Jeszcze mnie przegonicie Te moje też będą znosić jajka tylko ciut mniej niż nioska i odrobine mniejsze. Więcej o nieśności u mnie w odpowiedzi
Danusiu, ale te też będą znosić jajka tyle, że trochę mniej w ciągu roku bo kochinka np. znosi ok 80-120, moja miniaturowa, wiec mniejsze niż od kury nioski, ale znowu nie maleńkie ale są też kochiny olbrzymie- śliczne są (kiedyś miałam przed ogrodem), czubatki chyba koło 100 rocznie, silki jakoś podobnie. Nioska nosi do 180 jaj rocznie. Ale przy sześciu kurach to niechby tylko po 100 nosiła każda to i tak jest 600 jaj w roku, nie przejemy tyleWszystkie te rasy to raczej spokojne kury. A silki normalnie przychodzą do mnie do głaskania jak pies