I na dolną mokrą łąkę. Tu też już sadzę. Ładnie wysiewają się werbeny: hastata i patagońska. Kozłek lekarki również. Krwawnice też, ale sarny lubią i podjadać, więc nie ma efektu.
Na tym zdjęciu widać kępę bodziszka. Nie wiem czy leśny czy błotny, bo sadzonkę pozyskałam z przydrożnego rowu. Ale rozsiewa się, bo jest już w kilku miejscach.
A tu dalsza część. W cieniu pod drzewami planuję smotrawy. A na słonecznej części zawilce jesienne, te zwykłe bezodmianowe.
Jeszcze takie od boku bardziej.
Nawet teraz Hameln wyższa od reszty. Powinna przewyższyć kocimiętki, szałwie i kulki.
Ogólnie nie umiem tak zmiksować roślin, by rozplenice poszły po całej rabacie, a kocimiętki w środek, blisko magnolii. W takim układzie kocimiętki by zginęły w środku?
Stąd zapchałem tam Caradonny. W maju będą widoczne mocno, przy drugim kwitnienia mniej. Ale gwiazdami będą wówczas kwitnące Hamelny.
Przed samym urlopem powiększałam rabatkę, żeby posadzić ostatnie nabytki i prezenty. Złożyłam pergolę (dwa lata czekała) i posadziłam przy niej clematisy President, które w końcu udało się kupić stacjonarnie. Bardzo mi się spodobała ta odmiana ze względu na głęboki, ciemno niebieski, wpadający lekko w fiolet kolor kwiatów. Jak zobaczyłam go u mamy, to chciejstwo się włączyło natychmiast. Przed nim posadziłam dwie piwonie Eweliny, jeszcze dojdzie trzecia Ewelinka jak ją przekopię i miniaturową budleję od Alicji. Dwie dziewanny fioletowe z siewu i dwa przetaczniki Marietta i dwa przetacznikowce Apollo. Jeszcze na pewno coś wcisnę, bo miejsce jest, ale wtedy chciałam wszystkie rośliny z doniczek wsadzić do gruntu, żeby miały szansę na przetrwanie.
Jak teraz patrzę na zdjęcia, to pergola wymaga jeszcze korekty ustawienia.
Tak to wygląda od strony wejścia. Z przodu nie mogę nic posadzić, bo musi być dostęp do licznika, a z tyłu skrzynki posadzę miskanta.
Poniżej jest rabata piwoniowa, więc będzie kontynuacja. Jeszcze mam w planie poszerzyć ją trochę i przed piwoniami posadzić bodziszka Rozanne. I tymi nowymi i tymi starymi.
Obwódkę z bodziszka muszę zastąpić czymś innym, bo pożera wszystko na swojej drodze.
Przy domku. Sweet Laguna przy rynnie rośnie w tym miejscu bardzo dobrze. Tylko tą nieszczęsną wystającą rynnę muszę przemodelować, żeby się w ziemi schowała. Kolanka kupione już czekają.
Floksy ja jakoś nie przepadam za nimi, choć wakacje z dzieciństwa kojarzą mi się właśnie z nimi.
Robiłam wczoraj zamówienie na kilka bylin i zobaczyłam Phlox paniculata (Floks wiechowaty) 'Blind Lion' – gwiazdkowe, zredukowane kwiatostany, kwiat koloru purpurowego, dorasta do 80 cm wysokości.
Sylwia no nie wiem, gdyby te ślimaki tak nie zjadały wszystkiego co wysieję, to pewnie miałabym więcej zapału. A tak to dbam, dbam, posadzę i nie ma.
Nasadzenia pod blokiem pokażę, tylko muszę fotki zrobić.
Też się cieszę. Jeszcze bym chciała jeże i wiewiórki u siebie zobaczyć. Myślę, że już się wylęgły maluchy, ale na wszelki wypadek nie zaglądałam tam przez ten czas.
Takie podglądanie innego świata. U mnie zwierzęta i owady są bezpieczne. Czasem tylko przy kopaniu mogę im niechcący coś zrobić.
Ania ja mam wrażenie, że z mojej słonecznej łąki robi się polana. Tak przez te dziesięć lat drzewa porosły, że coraz więcej cienia tam mam. Jeżówki śliczne to fakt.
Gosia, ja też mam siewek dużo, a te w domu, to dlatego, że mam taką manię zbierania nasionek z różnych miejsc w trakcie wędrówek, spacerów. Już nawet woreczki strunowe ze sobą noszę, bo nigdy nie wiadomo co spotkam. I potem jest wyczekiwanie co ja takiego posiałam. A czasem faktycznie coś co chcę mieć wysiewam. W ten sposób mam białe penstemony, białego ostrogowca, goździka kartuzka, żeleźniaka i czarcikęs łąkowy.
Aniu u ciebie też ma dobre warunki do życia, blisko woda i to w sporych ilościach. Strefy gdzie zwierzęta mogą znaleźć schronienie kurczą się niestety.
W sobotę byliśmy na działce, oj zarosło przez te 3 tygodnie, tak że kosiliśmy z mężem na zmianę. Ja przy kwiatkach, a on wokół domku i ścieżki. Jeszcze nie skończone, bo niestety nie mogliśmy być tam całą sobotę. Ale kilka fotek ku pamięci zrobiłam.
Z tarasu
Tak, pamiętam doskonale. Dlatego póki co bez szałwii. Ale biorę pod uwagę też gust brata i bratowej, oni by szli w minimalizm. Dlatego nie mogę zrobić buszowato pod siebie tylko
Na środkowej próbowałem ustawić chociaż w paru miejscach kocimiętkę z szałwią obok siebie. To połączenie ma potencjał
Ostatnio zrobiłem zrzut ekranu. Prostota, a robi robotę.
Bardzo podoba mi się obecny układ na zdjęciu. Dodam tylko i cóż powtórzę się…zerknij na post u mnie z 24 czerwca ze zdjęciami. Caradonna ma wysokość u mnie 80 cm, a Caradonna Compact 50-60 cm przy pierwszym kwitnieniu. Lepiej przy seslerii i kocimiętce moim zdaniem wyglądałaby podobna im wzrostem szałwia.
Jolu, Plan mam, ale to tylko chciejstwo. Co się da zrobić, zrobię. Tym bardziej, że ostatnio jestem bez domowej lokomocji. A czasami to i sił brakuje, I Tobie zazdroszczę, że codziennie masz ogród na widoku.
Dobrze, że igrzyska już za nami, rodzina w komplecie przy stole, pogadać można nie tylko o kobiecym boksie, ale i o tym co w ogrodzie.
Na najbliższy tydzień ponoć pogoda się zapowiada, zobaczymy.
Dziś odpoczywam, a jutro część planu musi iść do realizacji. Nie ma lekko.
Zdrowia życzę.
A dziś przyszła synowa zapytała całkiem poważnie gdzie się ich dzieci czyli moje wnuki bedą bawić bo za mało trawnika.
Powiedziałam że piaskownice i huśtawkę gdzieś wcisnę.