Kochani dziękuję za wpisy. Buziaki dla wszystkich.
Figa po zabiegu ładnie dochodzi do siebie ale po wyglądała strasznie.
Siedziałam przy niej i pilnowałam. Biedna była na tak silnych lekach że przez dobę powiek nie mogła zamknąć. Kilka godzin po zabiegu już próbowała chodzić oczywiście z marnym skutkiem. Zaliczała glebę a przy tym mocno skomlała. Bolało ją
Chodziłam za nią i pomagałam utrzymywać równowagę. Oczywiście dzwoniłam do weta bo się bałam o nią ale on uspakajał mnie że wszystko jest dobrze. Im więcej będzie chodziła tym lepiej dla niej bylebym nie zmuszała na siłę. Po dwóch tygodniach (dzień przed wigilią) zdjęli jej szwy. Lekarz był bardzo zadowolony z rezultatu.
Dziś Figa ma się świetnie. Skacze i dokazuje z Tolą.
O dziwo nawet daje się brać na ręce i nie jęczy tak jak przed zabiegiem. Wtedy nie dawała się dotykać a teraz sama przychodzi.
Tak więc uważam że zabieg to dobra decyzja.
Teraz tylko musimy słuchać jej skomlenia z tęsknoty za podwórkiem. Nie wolno jej wychodzić póki sierść nie urośnie bo mogłoby się to dla niej źle skończyć. Tak więc jak świeci słoneczko to siedzi przy drzwiach tarasowych i miauczy bo Tola na dworze a ona nie
Asia dziękuję, marzy mi się zakup kilku nowych może na wiosnę zrealizuję marzenia Roślinki są mega zdezorientowane tą ciepłą zimą, mam nadzieje, że przez te anomalie wiosna się za bardzo nie opóźni.
Ja sadziłam wiosną 2015 serby wzdłuż granicy z sąsiadem (31 m). Są oddalone 90 cm od siatki i 130 cm od siebie, gdybym dziś miała to robić ponownie to posadziłabym je minimum 120 cm od siatki i minimum 150 cm jeden od drugiego - czemu takie spostrzeżenia? - to są drzewa, które rosną bardzo szybko, my się starzejemy, a przycinanie takich kłujoków do przyjemności nie należy, za kilka lat na pewno trzeba to będzie komuś zlecać.
Rabata przed świerkami miała pierwotnie 3m szerokości, ale wystarczyło 1,5 roku, żeby się przekonać, że to stanowczo za mało, poszerzyłam do ponad 5 m.
Może moje doświadczenia coś Ci pomogą przy podejmowaniu decyzji.
A i jeszcze jedno, szłabym w jednolite nasadzenia - bo mieszanie żywopłotów fajnie wygląda po latach - zanim to nastąpi każda roślina rośnie w swoim tempie, są różnice w wysokościach, luki pomiędzy roślinami, które nierówno zarastają - a Tobie chodzi o przesłonienie tej ruchliwej drogi.
Jak patrzę na to zdjęcie to widzę siebie sprzed 2 lat i takie samo gęste sadzenie, a jedyne co można Ci mądrego doradzić to wiosną zrób luz na tej rabacie, bo wszystkiego jest napchane o 3 razy za dużo.
Dla potwierdzenia tych słów wrzucę Ci kilka linków do mojego ogrodu.
Miskanty Kleine Fontane - na zdjęciach mają niewiele ponad rok i są tak szerokie jak słupki ogrodzenia, czyli mają około 80 cm.
Carex Evergold u mnie po 2 latach miał średnicę nawet 60 cm - niestety jednej zimy nie przetrzymał.
Danice i berberysy też za gęsto.
Przykro mi, że rysuję tu dla Ciebie przyszłość pełną przesadzania, ale to Cię czeka nieuchronnie.
Powodzenia!
Opcja trzecia:
maksymalne zmniejszenie rabaty z jednoczesnym zwiększeniem trawy:
Likwidujemy ten pasek żwirowy przy kostce, za to poszerzamy pas trawy.
Kształt rabaty jest ok, tylko w tej opcji białobok nadal zostaje na brzegu, co jak wiesz - nie za bardzo mi pasuje.
Halo, koleżanki odwiedzające - może któraś by się wypowiedziała? Wiem, że tam jesteście!
Linia a to najsensowniejsza opcja nowego poprowadzenia rabaty: zachowuje część obecnego żywopłotu i płynnie wychodzi z linii kostki. Jedyny problem - wcale nie zmniejsza tej rabaty, a jedynie likwiduje ten zawijas przy tui.
Linia b pokazuje maksymalne cofnięcie rabaty - więcej się nie da, bo drzewa i głaz się nie zmieszczą. Rabata tak czy inaczej niezbyt się zmniejsza, a przy kostce zostaje ten dziwaczny skrawek trawnika.