Jak już się dorwałam do swojego wątku, to opowiem historyjkę z astrem w roli głównej.
W jednym z ogrodów bardzo spodobał mi się wysoki aster z czarnymi łodygami i małymi lawendowymi kwiatami, rósł w kilku miejscach na rabatach. Niestety, w ogrodowym sklepiku, już dość mocno przetrzebionym o tej porze roku, nie było doniczek z tą odmianą, były za to dwie inne i te kupiłam, a moja angielska znajoma Helen nabyła tam trzy cudnej urody wysokie szałwie, których w tym ogrodzie było mnóstwo.
Tak się złożyło, że napatoczył się właściciel, a słysząc dwujęzyczną mowę, nawiązał pogawędkę. Zapytałam o tego cudnego astra, wyrażając ubolewanie, że nie jest do kupienia. Na co pan właściciel powiedział - jeśli chcesz to ci wykopię, po czym poszedł po szpadel, odciął kawałek, zasadził do doniczki i powiedział - prosze, to prezent.
I takie miłe rzeczy zdarzają się w podróży

. Od Pameli dostałam pomidorki na nasiona na przykład, fajny jest świat ogrodników.
A tu ukradkiem zrobione zdjęcie podczas kopania rzeczonego astra i jego zdjęcie w zbliżeniu - nazywa się Calliope.