no jesien, kalina nad rzeczka juz cala czerwona i ubrana w korale
w strone lasu juz duzo zoltego
nagietki samosiewki
i montana, ktora w tym roku ladnie urosla i licze, ze da popis w przyszlym sezonie. Bardzo szybko przerosla postawina jej podporke. A ja tak sobie laze i mysle jak zmusic Emusia by wystrugal jej jakas kratke (by znalazl na to czas) no i tak zagaduje a Emus w 5 minut zawiesil metalowe cosik sluzace do czegos innego i jest super Na tle sciany tego prawie nie widac, montana ma po czym piac sie w gore a sciana za rok bedzie cala zaslonieta i nie bedzie widac ani cementu ani cegielek ani krateczki metalowej
Ogród bardzo powoli zmienia ubranko. Uwielbiam kolory jesieni. Na osiedlu ma 1 klon, który jedną połowę ma zieloną a drugą żółto-czerwoną. Śmieszny jest.
U mnie oczar, trzmielina i mariken czarują. Nawet kielichowiec zżółkł.
U mnie Miskanty-jeden o jasnych kićkach a drugi o brązowych
Mimo tego że są młode pięknie kwitną. Gracki kilku letnie jeszcze nie mają takich zamiarów. Dziwne te trawy
Oczary- sprowadziłam je do ogrodu, żeby wiosną widzieć piękne frędzelki. Wiosną z pewnością ich nie zobaczę. Ale teraz i owszem. Szkoda tylko, że liście je przesłaniają. Obie moje odmiany okazały się tymi, które kwitną pod koniec sezonu.
Powiem to głośno: cały rok czekam na przebarwienie się imperaty. Widać ją z daleka.
Werbenę też widać. Dlaczego ona nie może rosnąć prosto jak struna?
Dereń Flaviramea- przebarwia się na żółto. Inaczej niż pozostałe derenie. Klon ussyryjski.
Dodam, ze kolor brązowy to kostka, wjazd do garażu nr 1 będzie wyłożony kratownicą, wzdłuż - trawa.
Kolor jasnozielony - trawnik.
Ciemnozielony - rabaty.
Wzdłuż wjazdu rosną wysokie żywotniki, przed nimi jest też rabata z trawami i hortensjami.
Las zaczyna żólknąc ale brzozy brzydko wygladaja i chyba sie w tym roku nie przebarwią. a to moje tegoroczne klony , strzępiastokory i trójkwiatowy. Ten pierwszy pięknie sie przebarwia.
Sądząc po kolorach w ogrodzie, to chyba wszystkie mają swojego reprezentanta.
Stosunkowo najmniej jest czerwonego.
Kiedy byłam mała bardzo lubiłam, patrząc na świat, mrużyć oczy. Kontury się rozmazywały i pozostawało jedynie wrażenie przenikających się plam. I tak mi chyba zostało.