To wynika z obserwowania ogrodu od kilku sezonów. I tak widzę, że najlepiej w tych warunkach prezentują się i zarazem najmniej pracy wymagają na tejże rabacie:
- rozchodniki okazałe
- jeżówki
- rozplenice
- szałwie omszone
- lawendy
Na ten czas tylko te tam zostaną, w dużych plamach poszczególne gatunki będą sadzone, mam w tym roku też kłosowce ale za krótko by opinie wydać, podobnie może się okazać, że ożanka wpadnie mi w oko-mam mieć wkrótce.
W ogóle stawiam bardziej na rośliny lata i jesieni, bo one wiosną już zielone, a potem stoją do października czy nawet do wiosny, a te wiosenne cieszą tylko wiosną a potem sama zielenina zostaje i miejsce zajmuje. Wyjątek od tego będą stanowić ukochane przeze mnie orliki, ale akurat ich zielone liście w dużej masie ładnie trzymają się do późnej jesieni. No i w zasadzie też szałwie można do tego zaliczyć, bo ciesze się nimi jedynie maj -czerwiec, te które po kwitnieniu ścięłam, wypuszczają obecnie pojedyncze kwiaty, więc nie jest całkiem goło.
Zmiany też wymusił spory przyrost tych "żelaznych" roślin, mam już co dzielić więc na duże plamy tych roślin starczy bez dodatkowych wydatków. Mają się dobrze w tutejszej ziemi więc dam im więcej miejsca i przy okazji porządek się zrobi.
Pozdrawiam
Haniu dzięki za piękny odzew
nie mogę się doczekać kwitnienia.
Będzie flaga w barwach ojczystych
w Dzień naszego Odrodzenia.
Basiu, Haniu na 8 storczyków jakie posiadam, 4 kwitło w tym roku (2 do tej pory). Te marne przesadzone tak jak piszesz Haniu a największy zdechlak wypuszcza nową odnogę. Jeszcze jedno podlewanie z nawozem i koniec. Zima bez nawożenia.
Dendrobium ładnie się zagęszcza.
Aniu, Dziękuję za tyle pochwał
Przy jeżówce Green Jewel rośnie jarzmianka Moulin Rouge.
Na zdjęciu poniżej róża św. Tereska z Lisieux. To jest jeden krzaczek, ale mam ich całe mnóstwo w przedogródku Na tych zdjęciach je widać
Tobie Królowo wysiewów i pomidorków, deszczowy warzywnik (widać padniete pomidory, tak jak i u Ciebie). Pada i pada ale u mnie wcale nie jest aż tak mokro w gruncie:
Padało dziś i padało. W końcu wieczorem przestało. Muszę wsadzić trawy - trzcinniki od Ewy. Ale najpierw skończyć murowanie murku, aby dosypać ziemi - kopać głęboko nie mogę za ławeczką, bo tam korzenie od drzew i iglaków...
Więc robię murek na wysokość 4 cegieł...
Poszłam więc na chwilę, zrobiłam sobie troszkę zaprawy, przyniosłam cegły i zaczęłam... Nie skończyłam, bo ciemność ogarnęła wszystko. O latarce kilka cegieł kończyłam murować. Jutro oględziny. I sadzenie.
Nawet w deszczu, jeśli konieczność mnie zmusi
Zbyszek mówi, że nie rozumie mnie, że to tylko kilka traw. A dla mnie to ważne, by się przyjęły
edit: jutro ma być słońce
A np. taki sznureczek do ogrodu kupiłam w "Lubelskiem" i sito do ziarna. Konewkę znasz.
Dokąd zmierzam? Nie wiem. Jak rwałam wyrośnięte chwasty i robiłam w tempie ekspresowym kanciki, sadziłam cebulowe na wyznaczoną grządkę, przewoziłam agapanty i pelargonie do szklarni,oczyściłam podjazd z chwastów (ręcznie), posadziłam kilka zdobyczy - też się zastanawiałam, dokąd zmierzam, także ogrodowo.
I ... na koniec dnia, w deszczu i mgle wyrzuciłam różę Mme Pierre Oger oraz G. Hamiltona - posadziłam rozplenicę Casian i przetacznikowca białego.
Warzywnik pozostaje nadal w centrum mojego zainteresowania, choć deszcze i zimno zniszczyły pomidory: