I kolejna niespodzianka - mam rozchodniki Stardust już 3 sezon i po raz pierwszy pojawiły się na dwóch sztukach pojedyncze różowe pędy, wiec i mnie te mutacje nie ominęły
I jeszcze jedna niespodzianka - świecznica zakwitnie.
Za pozwoleniem Lukiego kopiuję do siebie potwierdzenie tezy, że trawom nie straszny mróz a wiosenne wygniwanie. https://www.ogrodowisko.pl/watek/6148-bialo-rozowy-ogrod-za-plotem?page=68
Zdjęcie miskantów i info dla polinki.
Miskanty ML rosną tutaj 3 sezon, donica jest wymurowana z granitu, ocieplona 5cm styrodurem. Tegoroczna zima z mrozem do -30 nic im nie zrobiła, w porównaniu do łagodnej ale mokrej zimy zeszłorocznej, gdzie środki traw wygniły. Wiosną z nadmiarem wilgoci nie ma problemu bo gleba jest przepuszczalna.
W tym roku niczym nie nawożone, podlewane co łaska od siostry (czyli nie za często) bo nawadniania brak, ale mimo wszystko widać różnice we wzroście bo ta najbliżej domu zazwyczaj dostaje mniej wody z nieba. Stanowisko... patelnia
Natomiast z brakiem trawnika jest inny problem. Dzieci do zabawy potrzebują "miękkiej" powierzchni. Płyty czy żwir pod huśtawką to nie jest dobry pomysł.
Są różne materiały do stosowania na placach zabaw, ale z tego co mi wiadomo - drogie.
Rozwiązaniem jest zrobienie po prostu dużej piaskownicy, pod całym placem zabaw, mniej więcej tak jak ma Wani. Tylko znowu - piasek uwielbiają małe dzieci, a wszystkich innych denerwuje.
Także jeżeli uznasz, że jednak trawnik jest Ci niezbędnie potrzebny, to kończę temat
Ps. popatrzywszy na te inspiracje stwierdzam, że rozwiązaniem mogłaby być nawierzchnia drewniana, ale znowu - koszty.
Ewa, jarzmianki mam na zachodniej wystawie, troszkę słonka je muska rano i potem po 15-tej do wieczora.
U mnie kwitną teraz jak szalone.
Te bordowe przy pierwszym kwitnieniu miały chore liście, wyrywałam je, pryskałam i teraz wreszcie krzaki się zrobiły porządne i zaczynają drugie kwitnienie, fajnie się zgrały z różami Heidi Klum bo ona też właśnie zaczyna tłoczyć drugi raz.
Białym powycinałam po pierwszym kwitnieniu zbrązowiałe kwiatostany, a one teraz nawypuszczały nowych od groma.
Miałam też miłe odwiedziny naszej koleżanki Ani, Ania jest kims bardzo bliskim dla mnie od paru lat, to przyjazn ogrodowiskowa i mamy stały kontakt, pomogła jak widać w usuwaniu uschniętych badyli, nie umiem tam jeszcze wejśc, Ania mi pięknie wyczyściła dwie rabaty
Nie zazdroszczę, bo też mam podobne wykopki Śmieję się, że jak skończę to będę mogła zacząć od nowa, bo znowu zarośnie
Zachód słońca boski i te rzucające na kolana jeżówki... łooooooo