Elu, Powoli obrywam dolne liście, bo ponoć od razu wszystkich nie można, a tylko 3 dziennie z 1 rośliny. Dziękuje za odwiedziny o tak późnej porze. Ja już zalegam ale przed snem ostatni rzut na ekranik.
Jedziemy dalej - przed nami kolejna tama na Bobrze i kolejne Jezioro Modre a nad nim na skalistej skarpie słynna Perła Zachodu czyli klimacik jak w Szwajcarii- góry, woda i drewniany ukwiecony domek
Krysiu, na siatce nie wiszą, ale zerkają Co ja też robię zawsze, ilekroć po drodze widzę kwiaty
Parky
Parole, faktycznie kwiat olbrzymi, ale mało ich, pewnie ja wykopię i oddam, bo i tak wciśnięta pod hortensje
zaczęły kolejne: Petticoat
Tuż obok cudny czarodziejski choć zaniedbany i zachwaszczony ogród pałacowy...
Zapraszam wszystkich wejdźmy przez tę furtkę
A za nią, rabaty w obramowaniach z bukszpanu, warzywnik, róże i fragmenty starych budowli - prawdziwy " tajemniczy ogród"
I taki cis....nie wiem ile lat musiał rosnąć żeby mieć taki pień
Wychodzimy już póki furtka otwarta - ale warto było tu zajrzeć
Następnego dnia - niestety już deszczowego i zimnego rozsmakowałyśmy się w uroku Rezerwatu Doliny Bobru i Gór Kaczawskich. Wzdłuż rzeki Bóbr wijącej się od Lwówka Śląskiego do Jeleniej Góry rozłożyły się piękne do oglądania doliny, zamki, pałace, miasteczka, widokowe tamy i sztuczne jeziora. Jest co oglądać. Muszę tam wrócić
Wysoka do pasa i ciut wyżej. Ale u Tomka w Radkowie widziałam ją w wysokości "mi do szyi" (ale składnia!).
Bardzo ją lubię. To róża "dzika" ale ma piękne kwiaty, kolor też, lekko pachnie, i bardzo obficie kwitnie.
Posadziłam 5 w rzędzie i to jest ciut za dużo, bo jest efekt rozmycia, taka mleczna plama (zwłaszcza na tle bordowego żywopłotu). Zostawię 3. A resztę dam na koniec tego różanego szpaleru.
Tutaj szerzej je widać.
Mireczko, bardzo miło czytać takie słowa, dobrze, że wysiewy ożanki udały się. Może i ja wypatrzę jakieś nasionka u Ciebie
Z róż w tym roku bardzo się cieszę, bo faktycznie dają popis aż miło. Nawet wizyty różomaniaczek miejscowych mam i wąchanie jest, i herbatka różana Szkoda, że czasu za mało na delektowanie się ogrodem, chociaż jeszcze trzy dni i wakacje Niemniej wczoraj ogołociłam od dołu LO i wycięłam w pień mrsJL, bo ona właśnie cała w plamy juz była i zarażała pozostałe. Mogłam wcześniej posłuchać Małej Mi, że paskuda, żal było kwiecia i zapachu.
TG
i nn pnąca
Artemis w drugim roku, potrzebne mi są jeszcze dwie na uzupełnienie tej rabaty, jakoś nie mogę ich dopaść
O tak przyszedł czas i na clemki, które też bardzo lubię
Ech chciałam M.Skłodowską ,ale nie wyszło. Jakiś inny dostałam
Trudno będę ją podziwiać u ciebie.
Nawet poczta dostarczana była drogą wodną- tu budynek Deutsche Post
Nad naszymi głowami dorodny i kwitnący tulipanowiec
Tu pasące się owce i charakterystyczny dla tego regionu stóg siana - na podstawce drewnianej z powodu dużej wilgoci i przeciw nasiąkaniu od ziemi składowanego w nim siana
A tu widać że to Słowianie, choć w niemieckim kraju a jednak napis brzmi znajomo
To wejście do muzeum regionalnego w Lheda
Dalszy ciąg fotek z naszych wojaży z minionego weekendu. Po rozarium w Forst kolejną atrakcją po niemieckiej stronie miał być Spreewald - niemiecka Wenecja . To region zamieszkały przez najdalej na zachód osiadłych Słowian _ Serbołużyczan którym udało się zachować pewne cechy odrębności narodowej. Obszar kiedyś rolniczy dziś głównie turystyczny, poprzecinany siecią kanałów i rzek. Do niektórych miejsc do lat 60-tych XX wieku nie można było dostać się inaczej niż drogą wodną. Dziś to już wszystko skomercjalizowane, nastawione na turystów, taką bardziej "Cepelia" ale dużo wilgoci, torfowiska i dużo wody powoduje że roślinność jest bujną i soczysta.
Oto kilka fotek z naszego spływu kanałami Spreewaldu